Cmentarz w Maryninie

Ostatnie wpisy na temat zapomnianej bitwy wywołały ciekawą dyskusję wśród tutejszych miłośników historii, a ja poczułem się wywołany do tablicy, skądinąd słusznie, bowiem w ślad za dokumentami źródłowymi powtórzyłem, iż największe natężenie bitwy przypadło na 8 – 10 października 1914 roku, tymczasem niektóre z dat znajdujących się na nagrobkach w Maryninie wskazują na dni późniejsze, a nawet na 18 października… Co sprawiło, że postanowiłem przyjrzeć się okolicznościom powstania miejsca pochówku nieco bliżej. Znający to miejsce zdają sobie sprawę, iż zagadką jest z jakiego powodu cmentarz urządzono na planie okręgu, co stanowi rozwiązanie unikalne, niespotykane w innych częściach Polski. Nie wiadomo także, kiedy cmentarz powstał.

Na drugie pytanie częściową odpowiedź przynosi opowiadanie „Pomyłki” Stefana Żeromskiego, który odnalazł to miejsce w latach dwudziestych ubiegłego stulecia, a krwawy bój na bagnety opisał na podstawie relacji mieszkańców Słomczyna i Obór. Cmentarz zarósł, bowiem do drugiej wojny światowej jedynie uczniowie pobliskiej szkoły podstawowej z tej miejscowości opiekowali się nim i raz na jakiś czas porządkowali. Jak pisze Stefan Żeromski: „U podnóża tych drzew zatoczone jest koło rozległe z grubych kamieni, które tu zostawił lodowiec czy Wisła pradawna porozrzucała po polach. Stoją wokół, jakoby niewysokie menhiry w wyniosłej trawie, prowadząc kamienną aleją do środkowego dolmenu, gdzie jednak rzucają się w oczy najzupełniej nowoczesne, czarne, równo w głazie kute litery: 29 DEUTSCHE, 37 RUSSEN GEFALLEN 1914”. Jak widzimy już wówczas cmentarz był urządzony na planie koła. Jednakże autor nie przekazał nam dokładnie treści napisu, który uwiecznił na fotografii jaką udało mi się odnaleźć w jego spuściźnie w zbiorach Biblioteki Narodowej: „Kriegerfriedhof Marynin 29 deutsche 37 russen geffalen 1914/15” notując także ołówkiem „najzupełniej nowoczesne czarne równo w głazie kute litery”, bowiem zdziwiło go zapewne, że słów nie wypisano czcionką gotycką. Na wspomnianym zdjęciu widnieje ów kamień, który obecnie zaginął, bądź też po zatarciu napisu nie sposób go rozpoznać.

Wczesną wiosną i zimą krąg jest bardzo dobrze widoczny, w przeciwieństwie do lata i jesieni, gdy miejsce to porastają wysokie trawy. Zdjęcie autorstwa Tomka Kwiręga wykonane w kwietniu 2013 roku, podczas zbierania dokumentacji do książki o Cieciszewie.

Jak wynika z powyższego cmentarz na planie koła powstał już podczas I Wojny i jak słusznie zakładano, stało się to w latach 1915 – 1918, po zajęciu przez Niemców Królestwa Polskiego. W aktach gminy Jeziorna nie zachowały się żadne ślady związane z budową cmentarza, choć zapewne wykorzystano do tego celu mieszkańców pobliskich wsi. Oznacza to, iż za budowę odpowiadały bezpośrednio niemieckie władze wojskowe. Niestety nie znamy nazwiska tajemniczego projektanta tego co tak naprawdę cmentarzem początkowo nie było – a mauzoleum. Powtórzę w tym miejscu w ślad za stworzonym dziesięć lat temu planem konserwacji i restauracji obiektu. „Unikalność i wyjątkowość założenia urbanistycznego polega na sięgnięciu przez projektanta cmentarza do źródeł kultury starożytnej. Wyraźnie nawiązuje się tutaj do starożytnych tradycji cmentarnych, grobowców z kultury starożytnych greków oraz kurhanów ziemnych i usypywanych kopców nagrobnych kultury wschodniej.. Zauważalne są tutaj reminiscencje sztuki Celtyckiej nawiązującej do świętych pionowych głazów – menhirów ustawianych w kręgach. (…). Do mauzoleum wchodziło się przez kamienna bramę i po stopniach można był dojść do środka na teren cmentarza. Skromne surowe stalle z nazwiskami żołnierzy umieszczone wokół dwóch kamiennych kręgach wzbudzały refleksję i zadumę. Kręgi jako osiąganie stopniowej doskonałości symbolizowały porządek Boski. Nieznani żołnierze pochowani zostali w centralnym kręgu /we wspólnej mogile/ posiadają tylko wspólny granitowy głaz z inskrypcją. Krąg niższy to zidentyfikowani żołnierze posiadający stalle z nazwiskiem, stopniem, funkcją i datą śmierci.”

Prócz istniejącej bramy pierwotnie miejsce pochówku otaczał kamienny mur ze zrębów i głazów, szeroki i wysoki na 60 cm.. Dziwne, że nie przechowała się w tutejszej świadomości pamięć o wykonanych pracach, choć były one jak widać znaczne, a transport kamieni wymagał użycia zaprzęgów. Być może w całości wykonało je wojsko? Do idei mauzoleum, będącego miejscem pochówku bohaterów odwołuje się zresztą użyte określenie – nie SOLDATEN czyli żołnierze, lecz KRIEGER czyli wojownicy.

Fragment planu cmentarza przesłanego do gminy Jeziorna w roku 1942 z poleceniem uporządkowania mauzoleum. Oznaczona nieistniejąca obecnie droga, prowadząca w kierunku skrzyżowania dróg u stóp skarpy (obecnie w tym miejscu znajduje się kapliczka i nieistniejąca wówczas wieś Parcela). Powyższy plan jest zapewne oryginalnym planem założeń cmentarza z lat 1915 – 1918. Oznaczono wygląd bram z głazów. (źródło: P. Komosa, Osiem wieków Cieciszewa, Konstancin-Jeziorna 2013, oryg. planu w zbiorach APW)

Zagadkowa jest nadal kwestia dat śmierci, choć częściowo można ją wytłumaczyć. W mauzoleum dokonano pochówku żołnierzy po ekshumacji, bowiem ułożono ich promieniście, co na pewno nie zdarzyło się po bitwie w roku 1914, gdzie poległych złożono w zbiorowej mogile, do której miejscowi mieszkańcy znieśli ciała. Niemieckich żołnierzy zdołano później zidentyfikować na podstawie nieśmiertelników, z uwagi na ich brak w armii rosyjskiej ograniczono się do podania liczby tych żołnierzy. Stąd też więc zapewne daty śmierci z drugiej połowy października, gdy niektórzy umierali z ran po bitwie. Duża część żołnierzy niemieckich pozostała na drugim cmentarzu, który także uporządkowano w formie okręgu, wciąż widocznego, choć sam cmentarz w Cieciszewie jest mniej znany.

Zamieszczony wyżej plan pochodzi z czasów II wojny światowej, kiedy cmentarzem zainteresowała się niemiecka komendantura wojskowa z Wawra, polecając przywrócić go do powyższego stanu. Po raz kolejny zwraca uwagę użyta tu łamana data – 1914 / 1915. Domniemywać można więc, iż pochowano tu również żołnierzy poległych także w roku 1915, podczas zajmowania Królestwa Polskiego. Świadczy o tym zresztą sam napis w języku niemieckim – GEFALLEN czyli POLEGLI 1914/15.

Tak wygląda obecnie stara droga, znajdująca się poniżej skarpy, po której pozostała jedynie zarośnięta miedza. To o tę drogę prowadzącą w dół ze skarpy stoczono 99 lat temu zaciekły bój (zdjęcie wykonane przeze mnie w grudniu 2012)

Wpis znowu się mocno rozrósł, więc historię restauracji cmentarza podczas II wojny opiszę innym razem. Warto odwiedzić cmentarze w Maryninie i Cieciszewie podczas nadchodzącego listopadowego święta i przyjrzeć się tym unikalnym miejscom, choć dostęp do nich jest mocno utrudniony, gdyż nie istnieje już droga, pierwotnie prowadząca ze skarpy, choć jej ślad łatwo można jeszcze odnaleźć w terenie. Nieopodal zaś mamy jeszcze jedno miejsce pochówku z tej samej bitwy, z którym wiąże się kolejna zagadka, która jak dotąd nie doczekała się odpowiedzi. Polacy z Wileńszczyzny walczący w armii rosyjskiej pochowani zostali za murem pobliskiego cmentarza. Nikt nie potrafi odpowiedzieć, czemu nie uczyniono tego na cmentarzu, a najstarsi mieszkańcy Słomczyna wspominają, iż w październiku 1939 roku składali w tym miejscu kwiaty niemieccy oficerowie, mówiąc, że w tym miejscu pochowano nie Rosjan, a ich rodzonych ojców. Nie ostatnia to zapewne tajemnica okolic Konstancina…

Kamień na zdjęciu w zbiorach Polony przed 1939 rokiem.
Za pomoc w zbieraniu materiałów do niniejszego tekstu autor pragnie podziękować pracownikom NID, MWKZ, Biblioteki Narodowej oraz p. Wojciechowi Guszkowskiemu i Urszuli Szymanderskiej.

Źródła i literatura:

  • Kornecki B, Projekt konserwacji i rekonstrukcji zabytkowego cmentarza wojennego – 1914 r, Warszawa 2003-2004
  • Stefan Żeromski, Pomyłki – Tekst dostępny on-line – LINK – dostęp: 17 października 2013]

Może ci się także spodobać...