Arabskie awantury

wpis o Cieciszewie, wikingach, Arabach, potworze Grendelu i Antonio Banderasie

Jestem w trakcie lektury książki Zdzisława Skroka „Czy wikingowie stworzyli Polskę”, wydanej niecały rok temu, w której autor zastanawia się nad genezą pierwszych Piastów, nad czym ostatnimi czasy pochylać zaczęli się prócz historyków rówineż archeolodzy. Źródła historyczne zostały dość gruntownie przebadane, zaś nowe odkrycia archeologiczne, w szczególności badania DNA, mogą rzucić światło na tamte zapomniane czasy. Profesor Urbańczyk sugerował niedawno, że Mieszko mógł pochodzić z Moraw, Skrok z kolei wskazuje, iż pierwszy władca Polan zapewne przybył ze Skandynawii. Rewelacji tych nie będę komentował, bo odbyć musi się jeszcze wiele dyskusji, by którąkolwiek z tych hipotez potraktować jako coś więcej niż ciekawostkę. W książce Skroka zauważam dopasowywanie faktów do teorii, lecz wiedzy na temat rzeczywistych wydarzeń i stanu badań nie można mu odmówić. Także wtedy, gdy pisze o Cieciszewie.

Tamtejszy gród istniał już w roku 1236, gdy wzniesiono tu kościół. Jednakże osadnictwo w tych okolicach dużo starsze, a ludzie w okolicach Jeziorny, Cieciszewa i Cieciszewa osiedlali się już wiele wieków wcześniej, osady istniały tu już w okresie zwanym rzymskim, nie można przy tym zapomnieć o Czersku z jego tradycją osadnictwa. Wzdłuż Wisły prowadził szlak handlowy i nad jej dawnym brzegiem znajdowano rzymskie monety, choćby w Powsinie skąd pochodzi denar cesarza Trajana z II wieku. Szlak przetrwał upadek Imperium, a wraz z rozwojem Rusi ożył ponownie. I to z nim wiązałbym pewne znalezisko z okolic Cieciszewa, gdzie w roku 2007 na terenie Parceli odkryto monety z Samarkandy.

Rewers monety z czasów emira samanidzkiego Nasr II ibn Ahmada (913-942 wg.daty chrześcijańskiej). Mniejszy fragment wybity za panowania jego syna Nuh I ibn Nasr (942-954 )

Pochodzą one z pierwszej połowy X wieku, datowane są na lata rządów emirów samanidzkich, powstały zapewne między 924 a 946 rokiem, wybite prawdopodobnie ze srebra z kopalni asz-Szasz. Skrok wiąże je z wikingami płynącymi Wisłą. Sporo w tym racji, wpływali oni w ujścia rzek penetrując je do samego źródła, długie łodzie w owym okresie Sekwaną docierały do Paryża, a na Rusi Skandynawowie przyczynili się zapewne do początków państwowości. Jako Waregowie zagrozili Bizancjum. Stali się głównym partnerem handlowym nie Cesarstwa, lecz właśnie arabskich kupców, którzy przybywali do licznych emporiów handlowych. Arabska moneta stała się głównym środkiem płatnicznym, którym płacono za liczne w tych stronach skóry. Handlowano nimi choćby w grodzie w Drohobyczu. Stąd obecność monet na szlaku wiodącym do Czerska, gdzie osada istniała już w VII-VIII wieku. Trakt prowadził z chrześcijańskiej Marsylii, a początek swój biorący za Pirenejami w Al-Andalus, arabskiej Hiszpanii, prowadzący aż na Ruś. Dlatego przyjąłbym, że monety zgubili raczej nie wikingowie a Arabowie, których pozostawili liczne ślady swej obecności w ówczesnej Europie. Trasą na Ruś zapuszczali się rozmaici awanturnicy, jak choćby frankijski kupiec Samon, twórca pierwszego słowiańskiego państwa.

Kolejna moneta z czasów Nuh I ibn Nasr oraz abbasydzkiego kalifa al-Mustakfi (944-946)

Tym, którym do wyobraźni nie przemawia fakt, iż monety pochodzą z czasów nim w odległej Wielkopolsce Mieszko I rozpoczął swe panowanie, proponuję wyobrazić sobie, co oznaczała taka podróż w połowie X wieku, przez Europę w większości pokrytą lasami, bez map i wiedzy co napotkać można na szlaku, zamieszkaną przez niewielkie grupki ludzi, którzy nie zawsze byli przyjaźnie nastawieni. Podróż taką opisuje Ahmed Ibn-Fadlan, który w roku 922 dotarł z Bagdadu przez Bułgarię na Ruś. Jego relacja obfituje w opisy licznych niebezpieczeństw, nie wiadomo było czy napotykani nieliczni ludzie pośród lasów pełnych dzikiego zwierza są szaleńcami, czy też reprezentują potężnych władców. Gdy drogę zastąpił podróżnikom pewnego razu odziany w skórę pustelnik żądając haraczu, twierdząc iż w lesie ukryli się jego ludzie, woleli mu zapłacić, niż sprawdzać jego słowa. Byli bowiem na obcym terytorium świadomi, że wówczas skromna eskorta nie odeprze ataku liczniejszego wroga. Na relacji Ibn-Fadlana oparł zresztą swą książkę Michael Crichton, przenosząc jej liczne partie do swego tekstu, który sfilmowano jako „Trzynastego Wojownika” z Antonio Banderasem w głównej roli. Rzecz to wyprawie dwunastu wikingów i jednego Araba na spotkanie z Grendelem, czyli opowieść o Beowulfie. Nie znającym pradawnej opowieści o tym potworze terroryzującym Heorot, biorącej swe początki w mitach skandynawskich, polecam sprawdzenie kim był rzeczony Grendel. Legendom wikingów zawdzięczamy zresztą nazwę największego polskiego półwyspu, Hel to oczywiście starogermańskie określenie piekieł (stąd angielskie Hell). W owych czasach znajdowały się tam liczne rafy i mielizny skutecznie uniemożliwiające żeglugę.

Wróćmy jednak do Ibn-Fadlana, który na Rusi napotkał wytatuowanych blondynów zwących siebie Wikingami. Spotkania dwóch kultur miały miejsce właśnie na szlakach handlowych, a my nie ustalimy czy monety utracili pod Cieciszewem Arabowie czy Skandynawowie, równie dobrze możemy przypuścić, że doszło tu do jakiejś walki, której rezultatu nie już nie poznamy. W owym czasie płynęła tędy Wisła, jej krawędzią biegła droga, po opuszczeniu istniejącej już wówczas osady w Bielawie, przejściu brodu w Jeziornie, w drugiej połowie X wieku nieopodal półwyspu w Cieciszewie i przeprawy prowadzącej na późniejsze tereny Dudy, odbyła się zapewne jakaś walka. Trudno bowiem przypuścić, by nieznany właściciel monet zagubił je i nie starał się ich odnaleźć. Nie poznamy nigdy jej rezultatu, nie dowiemy się co właściwie się tu wydarzyło. To na zawsze zapomniana tajemnica przeszłości.

Skupieni na teraźniejszości nie zapominajmy, że biegnie tędy jeden z najstarszych szlaków handlowych Europy, którym wędrowali Arabowie, napotykając na nim płynących Wisłą wikingów. Na długo nim powstało państwo Piastów w tych rejonach kwitło osadnictwo i mieszkali tu ludzie.


Dziś bez źródeł i literatury, książkę Zdzisława Skroka wydaną w roku 2013 w wydawnictwie Iskry z łatwością znaleźć można w wersji papierowej oraz elektronicznej. Zdjęcia monet zawdzięczamy pośrednio archeologom, którzy udostępnili je członkom klubu Traper, pozwoliłem je sobie przekopiować. W internecie można natrafić na pogląd, że koło Cieciszewa istniała arabska osada, co zupełnie nie odpowiada prawdzie.

fb-share-icon0

Może ci się także spodobać...