Ksiądz Wincenty Balul – raz jeszcze

We wspomnieniach z Rosji ks. Franciszka Jastrzębskiego znalazłem taki fragment:

Ksiądz Franciszek Jastrzębski

Ks. Franciszek Jastrzębski urodził się 3 października 1890 r. W 1910 r. rozpoczął naukę w Seminarium Duchownym we Lwowie. 21 grudnia 1917 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Zmarł w Jabłonicy 2 maja 1962 r. 


W połowie stycznia 1918 roku wyjechałem na posadę do parafii św. Antoniego w Witebsku […] .Witebsk, miasto gubernialne na Białej Rusi, pamiętające dawne polskie czasy zrobiło na mnie dodatnie wrażenie. Było typem średniego, polskiego miasta. Ulice dość wąskie, krzywe, zabudowane kamienicami. Był także tramwaj, czyli że było dość rozległe. Miało dwie parafie rzymsko-katolickie i dwa kościoły: św. Antoniego i św. Barbary. Moim proboszczem u św. Antoniego był ks. Wincenty Balul, do niego się więc zgłosiłem. Przyjął mnie grzecznie i umieścił na kwaterze w swoim salonie, bo plebania nie była zbyt obszerna. Był tam wikarym ks. Zołnierzowicz i jeszcze jeden starszy kapłan na mieszkaniu. Do kościoła było dość daleko od plebanii, do tramwaju też kawałek drogi, trzeba więc było chodzić na piechotę. Kościół obszerny, może po-bernardyński, bo w ołtarzu głównym była figura św. Antoniego, przed którym co wtorek była odprawiana Msza św. wotywna. […] procesja rezurekcyjna w Witebsku w 1918 r. W czas rano urządzona rezurekcja zgromadziła wielką masę wiernych, w procesji wzięli udział Dowborczcy, t.j. żołnierze armii generała Dowbor-Muśnickiego, która się wtenczas w okolicach Witebska organizowała. Polacy zamanifestowali w imponujący sposób swoje przywiązanie do wiary. […] W tym czasie widząc że teren mojej pracy z chwilą przeniesienia jeńców w głąb Rosji skończył się, korzystając z okazji wyjazdu ks. dziekana Balula do Petersburga przedstawiłem ks. Trzeciakowi na piśmie moją prośbę o przeniesienie mnie. […] w połowie sierpnia 1918 r. W tym czasie udałem się do Kurii (Petersburg) zgłaszając swój zamiar wyjazdu do kraju, i prosząc o litterae testimoniales, że bez przeszkody mogę opuścić tamtejszą diecezję.

 

Biskup Jan Cieplak

 

W Kurii zastałem ks. biskupa Cieplaka, który podpisał żądany dokument, wyrażając jednak żal, że opuszczam miejsce pracy. Tam dowiedziałem się, że ks. arcybiskup Ropp i ks. prałat Trzeciak już wyjechali do kraju […] Kiedy zebrał się transport jeńców cywilnych, wsiadłem do pociągu i drogą przez Wielkie Łuki, Witebsk, Orszę dojechałem do Baranowicz. Po drodze korzystając z postoju na stacji Witebsk, wstąpiłem do miasta, aby odwiedzić ks. dziekana Balula, który nierad ze swego położenia, chętnie by się przyłączył do nas. 


Wspomnienia z życia ks. Franciszka Jastrzębskiego 1890-1962
 www.kresowianiezkuropatnik.republika.pl/wspomnieniaks.html

*
Z kolei w dzienniku biskupa Jerzego Matulewicza pod datą 24 marca 1919 r. trafiłem na taki oto zapis:

 

Biskup Jerzy Matulewicz
Dzisiaj odwiedził mnie znowu bolszewicki wywiadowca lub szpieg, lub przynajmniej bardzo podejrzana osoba. Przyniósł nawet list polecający od ks. Balula, dziekana w Witebsku. Ks. Balul nazywa go swoim dobrym przyjacielem. Pewnego razu takiego swojego przyjaciela przysłał mi z Londynu do Fryburga ks. Matulaitis. Po zbadaniu ten przyjaciel okazał się prawdziwym krętaczem i szpiegiem. A ten pan nazywał się Michał Żadkiewicz, Polak z pochodzenia, lecz były prawosławny, drugi rok, jak przeszedł na katolicyzm. Po zapoznaniu się z ojcem Roztworowskim, jezuitą w Piotrogrodzie, wstąpił do nowicjatu jezuitów, lecz po wybuchu rewolucji nie mógł inaczej postąpić i przyłączył się do bolszewików. Otrzymał teraz wysokie stanowisko, jest komisarzem wydziału spraw zagranicznych, może jeździć po wszystkich frontach, gdzie mu się podoba i dawać innym pozwolenia. 

 

Biskup Edward Ropp


Po porozumieniu się z biskupem Roppem, J. E. Łozińskim, księżmi Balulem, Hergettem, postanowił, służąc bolszewikom, gdzie tylko możliwe, pomagać Kościołowi, a nawet w stosunkach bolszewików z Kościołem dokonać prawdziwej rewolucji […] Był ogolony; jeszcze młody mężczyzna, bardzo sprytny obieżyświat, chwalił się, że prawie wszędzie był. Z twarzy był podobny do Żyda, tak samo z mowy i z tego, że bardzo lubił się chwalić i szczycić, kim jest. Był u mnie z ks. Lubiańcem, który widocznie uwierzył rekomendacji ks. Balula […]rozmawialiśmy po rosyjsku. Czego rzeczywiście chciał ode mnie, jasno nie wiedziałem. Być może ma jakieś dalsze zamiary. To tylko jest pewne, że nie był nowicjuszem jezuitów i wątpliwe, czy był katolikiem. Księżom w mieście mówił, że pochodzi skądinąd i szuka mnie i ks. Lubiańca. Po zestawieniu tego, co mówił, okazało się, że jednym mówił tak, a innym inaczej. Boże, mój Boże, jak trzeba być ostrożnym.[…]

Bp Jerzy Matulewicz, Dzienniki, Licheń Stary 2009, s.199-200.

*

W “Wiadomościach Archidiecezjalnych Wileńskich. Dwutygodniku kapłańskim” z 1931 r. wydrukowano informację z życia kleru mohylowskiego:

 

W celu większego zjednoczenia kleru mohylowskiego wygnanego z Rosji, JE. ks. Arcybiskup Mohylowski Ropp od paru lat urządza rekolekcje w Instytucie Misyjnym w Lublinie. W tym roku na rekolekcje zjechało się 27 księży mohylowskich, rozsianych po rozmaitych diecezjach Polski, i w dn. 30.V I—3.VII odprawiło ćwiczenia razem ze swym Arcypasterzem pod przewodnictwem o. Górskiego, superiora OO. Redemptorysów z Torunia. Na zakończenie sędziwy Arcypasterz przemówił do swych kapłanów, zachęcając ich gorąco do gorliwej pracy na tych placówkach, które obecnie czasowo obsługują, i do pozostania wiernymi swej Macierzy, do której każdy z nich wrócić powinien, gdy tylko okoliczności na to pozwolą. W dniu zakończenia rekolekcji wieczorem zebrane duchowieństwo mohylowskie złożyło życzenia wikariuszowi generalnemu ks. Metropolity, ks. prałatowi Około-Kułakowi, z okazji w wypadającego w r. b. 25-lecia jego kapłaństwa. Obchód zorganizował Komitet, składający się z xx. prałatów L. Borkowskiego i W. Balula i ks. szambelana A. Kwiatkowskiego. 3-go lipca na intencję Jubilata w kaplicy wschodniego obrządku Instytutu Misyjnego zostało odprawione nabożeństwo (iktenja), a następnie w serdecznych słowach przemawiali xx. szambelan A. Kwiatkowski i prałat W. Balul, składając od Konfratrów dar w postaci pięknego brązowego przyboru do pisania z wyrytym i datami i dedykacją. 0becny na uroczystości ks. Metropolita podziękował zebranym za to, że złożyli dowody uznania i pamięci ks. prałatowi, który jako jego wikariusz generalny, położył niespożyte zasługi dla archidiecezji, scalając kler nasz na wygnaniu. Wzruszony do głębi Jubilat serdecznie podziękował ks. Metropolicie i Kolegom za dowody serca, zaznaczając, że owoce swej pracy, o ile one są, przypisuje nie sobie, lecz obfitej łasce Bożej. Obchód został zakończony koleżeńską ucztą. Łączność wszystkich Konfratrów, rozrzuconych po całej Polsce, w obchodzie, którego program został skrócony z powodu wyjazdu do Warszawy ks. prałata Około-Kułaka, potwierdziły liczne depesze i listy, które nadeszły 3 i 4 lipca.
 
*
20 grudnia 1936 r. na uroczystości odsłonięcia pomnika ks. Konstantego Budkiewicza wystąpił ks. Wincenty Balul. Tak pisał “Warszawski Dziennik Narodowy “:

 

[…] Podczas nabożeństwa, celebrowanego przez J. Em.  Arc. E. Roppa przemówił ks. Wincenty Balul, wieloletni towarzysz i współpracownik zamordowanego kapłana. Odmalowując we wzruszających słowach martyrologię kleru katolickiego w walce z bolszewizmem, poświecił ks. Balul znaczną część swego przemówienia zobrazowaniu roli, jaką w walce tej odgrywał ś.p.  ks. Budkiewicz. […] Kończąc podkreślił ks. Balul szczególną misję dziejową Polski jako przedmurza chrześcijaństwa kiedyś przed nawałą turecką, dziś przed nawałą antykatolicyzmu i komunizmu.[…]

Ksiądz Konstanty Budkiewicz

Ks. Konstanty Romuald Budkiewicz urodził się 19 czerwca 1867 r. Uczył się w latach 1886-1890 w Petersburskiej Akademii Duchownej. Następnie był proboszczem w parafii św. Katarzyny w Petersburgu. Został zabity 31 marca 1923 r. w moskiewskim więzieniu.

*
I na koniec jeszcze jeden przyczynek do biografii ks. Wincentego.  Zdjęcie z wystąpienia ks. Wincentego Balula na akademii ku czci kardynała Aleksandra Kakowskiego w Polskim Towarzystwie Walki z Alkoholizmem “Trzeźwość” w Warszawie  12 stycznia 1939 r.

 

Może ci się także spodobać...