Syn, synowiec, czy królewski bękart? O Franciszku Ryxie młodszym, cz. 3

Niezależnie od ustalenia ojcostwa, urodzony najpewniej około 1751 roku Franciszek Ryx (młodszy) wychowywał się zapewne w bliskim otoczeniu swojego stryja, przebywającego przynajmniej od początku lat sześćdziesiątych na dworze Poniatowskiego. Początkowo był najprawdopodobniej jednym z królewskich paziów, a następnie rozpoczął karierę wojskową, chociaż raczej nie uczęszczał do Korpusu Kadetów, bowiem zwykle przyjmowano do niego młodzieńców pochodzenia szlacheckiego. Dość późno, bo dopiero 14 czerwca 1779 roku (miałby wtedy aż 28 lat!) otrzymał pierwszy patent oficerski i oficjalnie został porucznikiem w Regimencie Grenadierów Wojska Koronnego, który stacjonował w odległej twierdzy kamienieckiej na Podolu. Nie służył tam jednak zbyt długo, bowiem już 26 III 1781 roku podał się do dymisji „dla ważnych przyczyn”. Nie wiemy co było powodem opuszczenia Kamieńca, chociaż można przypuszczać, że dzięki staraniom stryja mógł liczyć na znacznie lepsze stanowisko, na dodatek w bardziej „reprezentacyjnym” miejscu, co pośrednio potwierdza dalszy przebieg jego kariery wojskowej.

Franciszek Ryx (młodszy) na obrazie Jana Chrzciciela Lampiego (fot. Michał Glinicki)

30 grudnia 1783 roku Ryx otrzymał awans na kapitana sztabowego. Służbę wojskową kontynuował w piątym Regimencie Pieszym wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego, który stacjonował wówczas w Wilnie. Chociaż Ryx był dalej na etacie wspomnianego regimentu, to już 6 lutego następnego roku został mianowany adiutantem 1 Dywizji Litewskiej. Opis  podobnej adiutantury Juliana Ursyna Niemcewicza przekazał później w efektowny sposób Karol Zbyszewski: „funkcja ta nie przysparzała wiele roboty, w Różance był tylko mały oddział gwardii litewskiej sprowadzonej przez księcia dla wypróbowania nowych metod musztry. Rano, gdy była ładna pogoda, książę zasiadał na ganku i ćwiczył żołnierzy, ale ze nie znał ani starej, ani nowej komendy, gwardziści nie wiedzieli która prawa, która lewa noga, więc wkrótce wszystko zaplątywało się tak, iż jedynym ratunkiem było pójście na śniadanie. (…) Nie lubiący długo przebywać na jednym miejscu książę [generał lejtnant Adam Kazimierz Czartoryski] wyruszył na objazd amii litewskiej, która liczyła prawie 5000 ludzi. Pułki po 100 albo 50 żołnierzy stacjonowały latami w tychże miasteczkach; na rynku, pośród tłumu żydziąt oraz kobiet i dzieci siedzących z zainteresowaniem jak mąż lub tata się spisują – czynił książę z powaga przegląd dwóch króciutkich szeregów. Żołnierze nie znali postawy na baczność, stali jak dziady pod kościołem opierając się na strzelbie z zeszłego stulecia, na szabli lub po prostu na grubym kiju. Oficerów było zwykle więcej niż szeregowych, szlachta kupowała za paręset dukatów rangę porucznika czy pułkownika, z okazji rewii zjeżdżali się wszyscy, bo solidna pijatyka była zapewniona. Wojsko, choć tak nieliczne, wzbudzało wielki lęk u spokojnych obywateli. Gdy zalegano mu z żołdem, rzucało się na okolicę, rabując niczym Tatarzy, gdy porucznik potrzebował pieniędzy, a był zajazd w sąsiedztwie – wypożyczał za skromną opłatą cały pułk; sejmiki były żniwem dla żołnierzy, za talara rąbano kogo wskazano”.

Jak trafnie przypuszczała przed laty Hanna Malewska, Ryx w kampanii 1792 roku „raczej nie wojował wcale lub bardzo mało. Zbyt dużo atrakcji przedstawiała dla niego stolica (…)”. Co więcej, według jej opinii ostatni patent oficerski został po prostu zakupiony przez bogatego i wpływowego stryja. Jak się okazuje, Franciszek Ryx rzeczywiście odszedł z wojska kilka lat przed wspomnianą wojną. Na własną prośbę podał się do dymisji już 12 października 1787 roku. Odchodząc z armii otrzymał pozytywną opinię króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i dodatkowo stopień majora: „służąc w tymże pułku nie mały czasu przeciąg sprawował się chwalebnie i powinnościom wszystkim, które do dobrego oficera należały, pilnie i umiejętnie zadość czynił (…) przez wzgląd na jego dobre usługi rangą go majorowską zaszczycamy i wszystkim do kogo należeć będzie, rekomendujemy”.

Żołnierze Regimentu Pieszego ok. 1775

Niewykluczone, że służba wojskowa i zdobycie odpowiedniego stopnia oficerskiego były sposobem na uzyskanie przez Franciszka Ryxa nobilitacji. Ryx, który nie był naturalnym ani nawet przybranym synem starosty, a tylko jego synowcem, z oczywistych powodów nie otrzymał po nim szlachectwa. Chcąc je uzyskać, musiał więc czynić odpowiednie starania. Gwoli przypomnienia, jego stryj Franciszek Ryx (starszy) został nobilitowany już na sejmie w 1768 roku, a major uzyskał szlachectwo dopiero w grudniu 1790 roku.

Zapewne w tym czasie dymisjonowany major Ryx przebywał już w Warszawie, gdzie być może z pomocą wpływowego stryja czuwał nad pomyślnym przebiegiem nobilitacji. Za obecnością w stolicy przemawiały także sprawy osobiste. Mniej więcej w tym czasie ożenił się z protegowaną królewskiego kamerdynera – Ludwiką Collignon, wspominaną już córką zmarłego Henryka Collignon, przez krótki czas właściciela Pałacu pod Blachą. Tym samym zawarte zostało drugie małżeństwo, w którym małżonkami byli Ludwika i Franciszek Ryxowie, co przyczyniło się do późniejszych pomyłek w rozpoznawaniu tych osób.

Cdn.

Dawid Miszkiewicz

mail: chyliceiokolice@gmail.com

Może ci się także spodobać...