Kościół w Piasecznie, cz. 1

Niemal 150 lat temu w jednym z warszawskich czasopism ukazał się jeden z pierwszych artykułów o piaseczyńskim kościele. Jego autorem był korespondent posługujący się pseudonimem Rzemieślnik z Mostowej ulicy. Niestety, tekst ten nie jest wolny od błędów, a niektóre z zawartych w nim informacji zostały później zamieszczone między innymi przez Bronisława Chlebowskiego w monumentalnym Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego. Tym ostatnim posługuje się do dzisiaj duża liczba autorów, a utrwalone w nim niewłaściwe informacje są niekiedy bezkrytycznie powielane pomimo ich weryfikacji w nowszych opracowaniach.

Oto fragment tekstu Rzemieślnika z Mostowej ulicy: „Starożytne gmachy obudzają w nas podobne uczucie poszanowania, jakiego doznajemy wchodząc do grona szronem siwizny okrytych starców. Tym bardziej zaś jeżeli owe gmachy przez przeciąg wielu wieków ku czci Pana zastępów przeznaczone były. Takiego uczucia dozna zapewne każdy przekraczając progi przekraczając progi kościoła w mieście Piasecznie, położonym w guberni i powiecie Warszawskim, nad rzeką Jeziorną. Kościół ten należy do najstarożytniejszych w kraju, albowiem został założony w ostatnich latach XIV-go wieku. Zbudowany pierwotnie pod wezwaniem Ś-go Macieja i Ś-tej Anny, później nosił tytuł Wszystkich Świętych. Kościół tutejszy dobrze był uposażony przez Annę księżnę Mazowiecką, żonę Bolesława, jak to pokazuje przywilej wydany 1458 roku, z kościoła tego boczne ściany pozostały w dawnym stanie, a z tych tylna mianowicie odznacza się oryginalną strukturą, budzącą podziw znawców i miłośników architektury. Kościół w Piasecznie odnawiał roku 1726 własnym kosztem August Sułkowski, tutejszy starosta. Przy tej restauracji odmieniono kształt dachu, dając go w jednej wysokości zarówno nad tylną, jak i nad przednią częścią. Wówczas postawiono też na ścianie szczytowej figurę ś. Jana Nepomucena, która po dziś dzień ją zdobi. Przy powtórnej restauracji w r. 1833 mury jego częścią tynkiem obrzucono, a częścią tylko pobielono. Wielki ołtarz, ufundowany przez Augusta Sułkowskiego, ma niezły obraz ś. Trójcy i pięknie jest zbudowany. Również zwraca uwagę obraz ś. Anny, umieszczony w jednym z bocznych ołtarzy, dobrego, acz nieznanego pędzla. Niegdyś było zapewne niemało nagrobków, obecnie same tylko ślady gdzieniegdzie w posadzce się dochowały. O samym mieście, a raczej miasteczku, Piasecznie niewiele da się powiedzieć. Niegdyś zamożne, dziś posiada 96 domów, 1328 głów ludności, magistrat, stacją pocztową i 6 jarmarków do roku”.

W dalszej części redakcja czasopisma zwróciła w przypisie uwagę, że autor podał informacje dotyczące innego Piaseczna, jednak najprawdopodobniej już sama, jako ilustrację do tego tekstu, załączyła błędną podobiznę opisywanego kościoła:

Zamieszczony wizerunek przedstawia kościół zbudowany jak najbardziej w Piasecznie, jednak tym znajdującym się na Pomorzu, a nie na Mazowszu. W chwili pisania artykułu miejscowość ta nosiła niemiecką nazwę Peshken i była położona w granicach Prus.

Obecnie jest to województwo pomorskie, powiat tczewski, gmina Gniew. Choć pomorskie Piaseczno było i jest do dzisiaj tylko wsią, to w 1868 roku posiadało aż 139 domów mieszkalnych i 1066 mieszkańców, czyli niemal tyle samo co mazowieckie miasto o tej samej nazwie. Ma o wiele starszy murowany kościół, który zbudowany został w połowie XIV wieku przez Krzyżaków, a obecnie stanowi część prezbiterium. W znacznie później rozbudowanym do trzech naw kościele zachowała się między innymi zabytkowa lipowa Figura Matki Bożej Piaseckiej z II połowy XIV wieku. Nieopodal kościoła znajduje się źródełko (studzienka), a wypływająca z niego woda ma ponoć uzdrawiające właściwości. W XVII wieku w Piasecznie często bywał późniejszy zwycięzca spod Wiednia Jan Sobieski, który był wówczas starostą w pobliskim Gniewie. Do dzisiaj miejscowość ta jest celem licznych pielgrzymek.

Piaseczno koło Gniewu, fot. Henryk Poddębski, przed 1939 r.

Pomimo niewielkiej odległości dzielącej mazowieckie Piaseczno od Warszawy i możliwości obejrzenia kościoła w naturze, nikt z otoczenia wydawcy czasopisma nie zwrócił uwagi na tak poważną pomyłkę. Jak trafnie podsumował swój artykuł Rzemieślnik z Mostowej ulicy, „łatwiej często dowiedzieć się o tym co się dzieje w Ameryce, aniżeli w miejscowości o kilka mil odległej”.

Dawid Miszkiewicz

mail: chyliceiokolice@gmail.com

Może ci się także spodobać...