1 maja – Święto Pracy

Jestem z pokolenia które tylko otarło się o PRL, więc o pochodach pierwszomajowych niewiele mogę powiedzieć korzystając jedynie z własnej pamięci. Pamiętam metalowe okrągłe stojaki na flagi ustawione na osiedlu Grapa przy ulicy Sobieskiego, oraz mój jedyny świadomy pochód – rok 1988 w przedszkolu przy ulicy Sienkiewicza. Dostaliśmy małe chorągiewki którymi dziarsko wymachiwaliśmy na apelu na placu zabaw usytuowanym za willą Izyhali. A potem pochody zniknęły a o zbliżającym się Święcie Pracy przypominały wycieczki konstancińskiej młodzieży na tzw „maksę” (skład makulatury w papierni w Mirkowie). Mówiło się że w długi weekend papiernia nie pracuje a i ochrony jest znacznie mniej, idealny to czas na „łowy”.

Ale wróćmy do tematu głównego. Pochody w naszej gminie początkowo były bardzo uroczyste. Jak wspomina Piotr Szewczyk, ludzie gromadzili się na Placu Zgody czekając na oficjalne otwarcie. Przemówienia odbywały się z przyczep traktorów, po czym pochód ruszał w kierunku Jeziorny. Trybuna honorowa znajdowała się na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i Skolimowskiej, na wysokości kapliczki. Tu pochód był witany przez miejscowych dygnitarzy. Przed trybuną na wysokim balkoniku siedział spiker, informujący kto akurat przechodzi przed trybuną. A przechodziły delegacje wszystkich zakładów pracy znajdujących się na terenie obu gmin, z Jeziorny i Skolimowa-Konstancina, czyli WZP, INCO, STOCER, BARWA, Poczty Polskiej, GSu, Miejskiego Komitetu Frontu Narodowego, Strażacy, Energetycy, przedstawiciele przyzakładowych klubów: RKS Mirków, sekcja motocyklowa WZP, miejscowe zespoły… Wszyscy dzierżyli sztandary i charakterystyczne symbole swoich profesji. Pochód kończył się na wysokości „błotnicy”, czyli w okolicach dzisiejszego Orlenu. Tam w ogólnej atmosferze pikniku z samochodów GSu i PSS Społem sprzedawano lody i kiełbaski.

Z.S. Unia-Mirków w pochodzie 1-majowym 1957 r. w Jeziornie (Kronika RKS Mirków)

Okresowo pochody odbywały się również na terenie Konstancina i Skolimowa. Rozpoczynały się na Placu Sportowym a kończyły niewiele dalej, np. na ulicy Jagiellońskiej (lata 70-te) lub w Skolimowie w okolicach sklepu Paulinków (lata 50-te). Na schodkach kamienicy Paulinków przygotowane były trybuny oficjeli. Prawdziwe oblężenie przeżywał również sklep spożywczy „Złoty Róg” znajdujący się w okolicach Placu Sportowego. Pochody z czasem straciły swój uroczysty charakter. Przestały być nawet obowiązkowe. W końcu z pochodów całkowicie zrezygnowano.

Ciekawą „migawkę” z pierwszomajowych świąt w naszej gminie zanotował Tadeusz Konwicki:

,,Cała dobrana rodzinka udała się szosą konstancińską w stronę Obór. Nieszczęściem po drodze była Jeziorna, a w Jeziornie wspaniała trybuna i dekoracje skonstruowane z rur używanych do budowy rusztowań, a w Jeziornie szykował się odświętny pochód pierwszomajowy. Nikt nie wie, jak to się stało, Fredzio też nie wie i do dziś udziela mętnych, bezsensownych odpowiedzi. Dość powiedzieć, że Fredzio prowadzący z szykiem rajdowca swego morrisa najechał na trybunę i dekorację. Konstrukcja złożyła się jak stary szapoklak, grzebiąc pod sobą dygnitarzy oraz notablów miejscowych, a także z Mirkowa, Konstancina i okolic. Wstrząs, zgroza i konsternacja były tak wielkie, że trochę zdumiony Fredzio uniknął kar. Nikt go nie zlinczował na miejscu, nikt mu nie porwał na strzępy lekkomyślnie wydanego prawa jazdy, nikt go nie powlókł do sądu. Wielkopańskim gestem Fredzio pokrył koszty w wysokości 300 zł, koszty ponownego skręcenia rur i ustawienia na właściwym miejscu sanktuarium trybuny i ołtarza dekoracji.” (Tadeusz Konwicki ,,Kalendarz i klepsydra”)

Trybuna pierwszomajowa w Jeziornie (lata 50-te XX w. ze zbiorów Zdzisławy Kłoszewskiej)

Najlepszym podsumowaniem tego wpisu niech będzie nowa galeria zamieszczona na stronie („1 maja – Święto Pracy”), zawierająca zdjęcia z lokalnych pochodów z lat 50-70tych. Miłego oglądania i świętowania!