Pamiętam te dni…

Trzydzieści lat później… Zapomnieliśmy, coraz więcej osób popełnia błąd nakładania obecnej wiedzy i mentalności na ówczesną, stwierdzając, iż w roku 1989 można było pewne rzeczy przewidzieć, a wszystko było oczywiste. Nie, nie było. Z tamtych dni pamiętam jedynie wszechobecną nadzieję. 5 lat temu, na 25 rocznicę 4 czerwca 1989, zamieściłem wspomnienie jak wszystko to wyglądało z perspektywy dorastających w Konstancinie dzieci i nastolatków (wpis – Cudowne lata). Dziś pora przyjrzeć się niejako od kuchni temu, co działo się w gminie, gdy jedyny słuszny system się walił. Poniżej zamieszczamy wspomnienia z tamtego okresu, z punktu widzenia osób zaangażowanych w działalność solidarnościową na terenie gminy. W tekście pada informacja o wydawanej wówczas „Gazetce Konstancińskiej”, rzecz jasna z logo „Gazety Wyborczej”, wówczas dającej gwarancję kapitału społecznego zaufania. Zaiste, dawne czasy… W każdym razie na końcu wspomnień znajdziecie zachowane 3 numery w formacie PDF, z którymi warto się zapoznać. To ważny dokument historyczny, który od dziś dostępny będzie na portalu. Plakaty ilustrujące wspomnienia są plakatami, które wówczas wisiały w gminie na tablicach ogłoszeniowych.

 

Krystyna Cedro-Ceremużyńska

Pamiętam te dni…

Dzień pierwszy – 4 czerwca 1989, słoneczna, lecz chłodna i wietrzna niedziela. Do biało-czerwonej urny wrzucamy kartki, które zmienią peerelowską rzeczywistość. Spełniają się nadzieje, którymi żyliśmy od dawna (…) Decyzję o pierwszych w bloku komunistycznym częściowo wolnych wyborach podjęto przy Okrągłym Stole na początku kwietnia 1989. Rada Państwa wyznaczyła termin wyborów na czerwiec (4-ty i 18-ty) szybko, aby opozycja nie zdążyła się zorganizować. To uskrzydliło nas wszystkich. Komitety Obywatelskie przygotowują listy kandydatów „Solidarności”. Codziennie na ulicach, a przed kościołami na niedzielnych nabożeństwach, kandydaci zbierają podpisy, wszędzie punkty informacyjne „Solidarności”, plakaty, ulotki, długie kolejki chętnych do złożenia podpisu poparcia (…).

W tym gorącym majowym czasie powstaje także w Konstancinie Komitet Obywatelski, którego najbliższym celem jest kampania wyborcza na rzecz kandydatów „Solidarności”. Pierwszym przewodniczącym Komitetu jest pan Józef Hertel, którego zastępuje wkrótce pan Henryk Budrewicz. Wiceprzewodniczącymi są panowie Tadeusz Koss i Stanisław Turek, a funkcję sekretarza pełni pani Elżbieta Paluch. Komitet czujnie śledzi działania urzędującej Rady Narodowej i naczelnika miasta, włącza się energicznie w akcję wyborczą do Sejmu i Senatu. Jak wszędzie, tak i u nas wiszą przedwyborcze plakaty. I jak wszędzie – wciąż są niszczone przez nieznanych – oczywiście – sprawców. Plakat „Głosuj na Solidarność” wieszamy na ścianie naszego domu zamiast na płocie, choć tutaj byłby znacznie lepiej widoczny z daleka. Ale z płotu może szybko zniknąć. Takie są komunistyczne realia. Z Komitetu Obywatelskiego wywodzą się mężowie zaufania, którzy w dniu wyborów będą obecni w lokalu każdej komisji wyborczej pilnując, aby nie było „cudów nad urną, dobrze nam znanych z czasów PRL-u. Swoją plakietkę z napisem „Mąż zaufania” przechowuję do dziś w archiwum domowym.

Niedzielę 4 czerwca pamiętam po latach jako dzień przeżyty w atmosferze podniosłego święta. Ten nastrój udzielał się wszystkim. Nasza rodzinna młodzież – jeszcze nie głosująca, ale w pełni świadoma znaczenia wydarzeń – w godzinie otwarcia lokali wyborczych stawia się w Stocerze (Stołeczne Centrum Rehabilitacji). Przecież wszyscy pacjenci chcą głosować, więc wielu z nich trzeba zwozić na parter, do lokalu Komisji Wyborczej na wózkach, a tych leżących na łóżkach, w opatrunkach gipsowych czy na wyciągach. (…)Takich pomocników jest więcej, bo wkrótce dołączają do nich koledzy i koleżanki z naszego terenu.(…)

Jak pamiętamy zwycięstwo było oszałamiające (…) Do kalendarium wielkich wydarzeń drugiej połowy 1989 roku dopisują się następne: upadają komunistyczne rządy w Europie, a w listopadzie – pada mur berliński.

W tym czasie Komitet Obywatelski „Solidarność” w Konstancinie-Jeziornie rośnie w siłę, wciąż przybywa członków, pod koniec roku jest ich już ponad 200. W marcu 1990 wychodzi pierwszy numer „Gazetki Konstancińskiej” – pisma Konstancińskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Cztery strony formatu A4, siermiężny papier i kiepski druk, ale ze znaczkiem „Solidarności” i hasłem „Róbmy swoje!” – a z tym przesłaniem utożsamiamy się wszyscy. Redakcja (naczelny – pan Zbigniew Skrok) zaprasza na swoje łamy. W najbliższym czasie „Gazetka” odegra ważną rolę w wypracowaniu społecznej akceptacji dla przebywania na naszym terenie nosicieli wirusa HIV, którzy znaleźli schronienie w jednym z konstancińskich domów. Towarzystwo Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina im. Stefana Żeromskiego, utworzone przed zaledwie dwoma laty, włączy się energicznie w tę akcję na rzecz humanitaryzmu i tolerancji. Pomagają autorytety Honorowej Przewodniczącej Towarzystwa Pani Moniki Żeromskiej i Prezesa – Doktor Czesławy Gasik (…)

W marcu 1990 r. Ustawa Sejmowa przywraca w Rzeczypospolitej instytucję samorządu terytorialnego. Gminy wybiorą radnych. Zadaniem Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w Konstancinie-Jeziornie jest wyszukanie i zaprezentowanie mieszkańcom kandydatów do Rady Gminnej. Przekazywana z rąk do rąk „Gazetka Konstancińska” (wychodzi wciąż w niewielkim nakładzie) odegrała w tych działaniach ważną rolę, prezentowała bowiem sylwetki kandydatów.

Decyzją Komitetu Obywatelskiego, przy akceptacji lokalnej władzy administracyjnej pełnię funkcję przewodniczącej Komisji Wyborczej dla Gminy i Miasta, czyli terytorialnej, a sekretarzem zostaje pani Cecylia Radziewicz. Ten niewątpliwy zaszczyt był ogromną tremą. Po czasach PRL-u uczyliśmy się przecież samorządności od podstaw (…). Kandyduje ogółem 36 osób, spośród których wybierzemy 28 radnych (…). Pracowało 14 Obwodowych Komisji Wyborczych – i tym razem pod strażą mężów zaufania. Protokoły z policzonymi już wynikami ze wszystkich Komisji wieziemy do Warszawy (…) Jadę pod czujną ochroną Komendanta naszego Komisariatu Milicji – kpt. Wojciecha Miętusiewicza. Ten nocny rajd radiowozem z „kogutem” na dachu wspominać będziemy po latach… (…)

W ciągu 14 dni powinna się odbyć inauguracyjna sesja nowego Samorządu terytorialnego. Wybieramy bez wahania dzień pierwszej rocznicy poprzednich wyborów.

To był pamiętny dzień drugi – 4 czerwca 1990 r, wtorek, poprzedzony gorączkowymi przygotowaniami. Pokonanie problemów technicznych, które teraz wydają się banalne, w tamtym czasie nie było sprawą prostą, a oto przykład. Okazało się, że w siedzibie naszej dotychczasowej władzy administracyjnej nie ma ani płyty, ani taśmy z Hymnem Państwowym, którym zamierzaliśmy rozpocząć – zgodnie z obowiązującym protokółem – sesję inauguracyjną. Na szczęście, odpowiednią płytę (dużą, czarną, 33 obroty/min) posiadała szkoła przy ul. Żeromskiego i pożyczyła natychmiast. Pozostał problem dobrego nagłośnienia, którego rozwiązanie wzięła na siebie młodzież. Nikt już nie pamięta od kogo mój syn Wojtek wraz z kolegami pożyczyli potrzebny sprzęt. Ściągnęli go aż z Warszawy, zapewne ze szkoły. Podłączali, odbywali liczne próby, efekt ostateczny był znakomity. Jak znakomity – przekonaliśmy się tego dnia. Gdy o godzinie 16-tej w sali posiedzeń Urzędu Miasta buchnęły dźwięki Mazurka Dąbrowskiego – przez otwarte okna doskonale słyszane przez wszystkich obecnych wokół – nie wstydziliśmy się łez wzruszenia.

Następnie wraz z Księdzem Dziekanem Tadeuszem Kowalikiem odmówiliśmy „Ojcze Nasz”. Po raz pierwszy od tylu lat odmawiano modlitwę w tym domu… (…) Kilka dni później ukazał się pierwszy numer Biuletynu Gminy z triumfalnym napisem: MAMY SAMORZĄD!!!

Publikacja za Księgą Pamiątkową XXV lecia TMPiKZ: Wspomnienia Konstancińskie, Konstancin-Jeziorna 2015

Gazetki pochodzą ze zbiorów Zbigniewa Skroka, ówczesnego redaktora naczelnego. Siedzibą redakcji była willa Greczynka przy ul. Mickiewicza. 

POBIERZ

POBIERZ

POBIERZ

fb-share-icon0

Może ci się także spodobać...