Z akt Powiatowego UBP w Piasecznie: Na wojnie z AK i Dywersją w fabryce w Mirkowie (2)

Poniżej dalsza część wyciągu z informacji zbieranych przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Piasecznie dotyczących wrogiej działalności i sabotażu na terenie Warszawskich Zakładów Papierniczych w Jeziornie, czyli papierni w Mirkowie.

Druga część obejmuje lata 1955-58 i ponownie konieczne wydaje się naświetlenie kontekstu historycznego, tym bardziej, że w okresie tym liczba informacji znacząco się zmniejsza, ponadto wyraźnie ulega zmianie charakter pracy PUBP. W 1954 r.  likwidacji uległo wszechwładne Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, przekształcając się w Urząd Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego, instytucję o mniejszym znaczeniu i randze. Jedną z głównych przyczyn tych zmian prócz śmierci Józefa Stalina i niewielkiego poluźniania aparatu władzy, były rewelacje uciekiniera na Zachód Józefa Światły, który w Radiu Wolna Europa ujawniał okoliczności działania MBP (o wątku konstancińskiego czerwonego osiedla w jego relacjach poczytać można tutaj). Instytucja UB po zmianach zdecydowanie ograniczyła swoje działania w zakresie masowego terroru, a co za tym idzie gromadzonych informacji. Kolejne zmiany przyniosła październikowa odwilż w 1956 r., skutkiem czego UB przekształcono w Służbę Bezpieczeństwa, poddając pod nadzór MSW. Zmieniło to całkowicie charakter tego organu, który przestał zajmować się masowymi represjami i inwigilacją na wzór stalinowski, zmieniając się w tajną policję stosującą celowane i ukierunkowane działania, zamiast szerokiego rozpoznania. Widać to doskonale na przykładzie donosów z papierni po 1956 roku, gdzie znika zainteresowanie środowiskami akowskimi, a w kontekście wypadków poznańskich władzę interesują najbardziej zagrożenia w zakresie tendencji strajkowych w zakładach na terenie powiatu, jako najbardziej niebezpieczne dla władzy ludowej. Co można stwierdzić w kontekście późniejszej historii Polski okazało się poniekąd prorocze…

Po 1958 r. brak już dalszych informacji tego typu, działania prowadzone były w stosunku do poszczególnych osób. (redakcja)

1955

Sabotażysta w Fabryce Papieru

Na terenie Fabryki pracuje Waldemar Biżewski, członek Związku Młodzieży Polskiej, który w okresie pobytu w szkole zawodowej w Krapkowicach wstąpił do nielegalnej organizacji młodzieżowej pod nazwą „Walka z Komunizmem”. Organizacja utrzymywała kontakty z pracownikami ambasady amerykańskiej. Została częściowo zlikwidowana przez Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu. Część nie ujawnionych członków rozjechała się po różnych fabrykach m.in. Biżewski znalazł się na terenie Warszawskich Zakładów Papierniczych w Jeziornie. Wg nie potwierdzonych danych ma on nadal utrzymywać kontakty z ambasadą USA. Polecono mu dokonywanie sabotażu w fabrykach i przekazywanie danych o produkcji, za co miał otrzymywać pieniądze i różne paczki. Wymieniony poprzednio pracował przy dowożeniu surowca do maszyn, w których znajdowano kawałki żelaza, gumy itp. obce przedmioty, na skutek czego uszkadzały się maszyny albo wychodziła zła masa, posiadająca w sobie rozcieńczoną skórę lub gumę. „Od kilku tygodni wymieniony został zdjęty z tej pracy i podobne wypadki nie powtarzają się”. Miał różne zatargi z towarzyszem Tuzinem, przeciwko któremu wywieszano na terenie Fabryki ulotki z pogróżkami, „czego sprawca dotychczas nie został ujawniony. Na podstawie wstępnych materiałów zachodzi podejrzenie, że wymieniony nadal pozostaje w organizacji i niewątpliwie prowadzi wrogą działalność.

Kradzieże w Fabryce Papieru

Urząd udzielił szeregu wskazówek Komendzie Powiatowej Milicji Obywatelskiej o istniejących kradzieżach bibuły papierowej na terenie Fabryki. Milicja aresztowała 8 osób, dokonujących systematycznych kradzieży. Znaleziono przeszło 100 kg bibuły. W toku śledztwa podejrzani stwierdzili, że aktywnej pomocy przy wynoszeniu bibuły z terenu Fabryki udzielał im nasz informator pseudonim „Patriota”. Miał bardzo dogodne warunki poruszania się po terenie całej Fabryki. Brał kilkakrotnie większe ilości pieniędzy za sprzedaną bibułę. Dzielił się nimi ze swoimi współpracownikami, dokonującymi kradzieży. Zatrzymywał dla siebie większe sumy pieniędzy. Został aresztowany i osadzony w areszcie Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej. Pobrano od niego zobowiązanie o zachowaniu tajemnicy o przebiegu współpracy z Organami Bezpieczeństwa i „w najbliższych dniach zostanie wyeliminowany z sieci agenturalnej”.

Złe nastroje wśród załogi Fabryki Papieru

Źródło „Irek” doniosło, że nastroje wśród pracowników biurowych i fizycznych są bardzo złe. Powstały na tle nie wypłacenia premii przez zakład i władze odgórne. Premia zależna jest od wykonania planu, płacona w zasadzie od 100%. W fabryce praktykuje się wypłatę tylko od 100%, pomimo że często plan wykonywany jest w 104 i więcej procentach. Robotnicy i pracownicy skarżą się, że jeżeli brak jest do planu 2 dziesiątych procent, to premia nie jest wypłacana. Nadwyżki planu ponad 100% nie bierze się pod uwagę, a wypłaca się premie od 100% i to z kilkumiesięcznym opóźnieniem. W listopadzie delegacja pracowników udała się do Komitetu Centralnego PZPR ze skargą. Dopiero wówczas pracownicy otrzymali premię i tylko od 100% planu, mimo że wykonali 104%. O niezadowoleniu wszystkich pracowników z tego stanu rzeczy świadczy fakt, że towarzysz Paweł Daniszewski, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski, obecnie aktywista partyjny, u dyrektora wyraził się w następujący sposób. Przed wojną, gdyby tak postąpiono z robotnikami jak ostatnio, to wszedłby do kotłowni i puścił syrenę w ruch. Wszyscy robotnicy wyszliby na ulicę i urządzili strajk. Dotychczasowy system premiowania nie stanowi bodźca do zwiększania produkcji, a odwrotnie hamuje ją. Załoga, otrzymując premię tylko od 100%, nie będzie dążyła do większej wydajności pracy. Poza tym notowane są systematyczne wypadki kradzieży bibułki papierosowej, która sprzedawana jest po około 200 zł za 1 kg. Kradzież wzmogła się szczególnie w ostatnim kwartale, po skróceniu etatów straży przemysłowej i na skutek małej liczby strażników. Nocami przerzucane są paczki z bibułką poza parkan fabryki. W październiku została przeprowadzona rozprawa pokazowa na terenie fabryki przeciwko złodziejom bibułki. Mimo wysokich wyroków, sytuacja na obiekcie nie uległa poprawie.

1956

„Skrzynki dyskusyjne” w Fabryce Papieru

W II 1956 r. odbywała się dyskusja nad planem pięcioletnim, podobnie jak w innych zakładach. Na terenie Fabryki rozmieszczono 2 „skrzynki dyskusyjne”. Pracownicy zgłaszali swoje wnioski. Z tymi wnioskami ze skrzynki wyjęto anonim zaadresowany „Wniosek do planu 5-cio letniego”. Autor występuje w imieniu pracowników i nawołuje załogę, aby broniła się przed wyzyskiem i szkaluje współzawodnictwo. Z analizy treści anonimu wynika podejrzenie, że mogła to pisać jakaś niewiasta, ponieważ charakter pisma jest zbliżony do charakteru pisma kobiecego. „Osoba ta niewątpliwie jest na dobrym poziomie, bo używa takich zwrotów jak: <czas odrodzić się z letargu>; przeciętny robotnik nie zna takich terminów. Na powyższy fakt założono sprawę agenturalno-śledczą, w ramach której zamierzamy ustalić autora anonimu.

Kradzieże w Fabryce Papieru

Wzmogły się kradzieże nie tylko bibułki papierosowej. Dokonano kradzieży radioaparatu, motocykla WFM, stanowiącego własność zrzeszenia sportowego Unia przy Fabryce i innych rzeczy. Wymienione, skradzione przedmioty zostały odnalezione, a sprawcy aresztowani przez organa MO. Na terenie Fabryki panuje niezdrowa atmosfera, na skutek niewłaściwego rozdziału premii za oszczędzanie energii elektrycznej. Premie otrzymali pracownicy umysłowi, a nie ci, którzy bezpośrednio wpływają na oszczędność energii. Podobnych wypadków jest o wiele więcej, o czym informowaliśmy organa partyjne.

Zaburzenia wśród robotników Fabryki Papieru

Doszło do zaburzeń, wskutek sytuacji finansowej w poszczególnych działach produkcyjnych. Otrzymywano mniejsze wynagrodzenie. Panuje zła atmosfera między kierownictwem zakładu a robotnikami. Sytuację zaostrzyło niewłaściwe postępowanie głównego mechanika Buchowskiego. Do pracowników zwracał się: „ja cię wyrzucę na zbitą mordę za bramę”. Sytuacja doprowadziła do tego, że robotnicy mieli zamiar manifestacyjnie wyrzucić Buchowskiego za bramę, a jednocześnie przerwać pracę. O zachowaniu się wymienionego dokładnie wiedziała dyrekcja, lecz żadnych kroków nie poczyniła. Buchowski jest byłym kapitalistą. Przybył do Jeziorny z Fabryki Papieru w Kluczach, gdzie podejrzany był o prowadzenie sabotażu w tamtejszym zakładzie. Całość materiałów przeciwko wymienionemu została skierowana do Wojewódzkiej Prokuratury w Krakowie. Tutejszy Urząd, wspólnie z Wydziałem IV Wojewódzkiego Urzędu, przeprowadził szereg czynności, związanych z rozładowaniem napięcia, jakie zaistniało w Fabryce. Przeprowadzono szereg rozmów, wyjaśniono pewne okoliczności, a jednocześnie z sytuacją „na zakładzie” zapoznano Komitety Wojewódzki i Powiatowy PZPR „przez sporządzenie odpowiedniej notatki informacyjnej. Należy nadmienić, że sytuacja na tym zakładzie jest nadal nie zadowalająca. Może ona się zaostrzyć w miesiącu październiku, kiedy zostanie wprowadzony nowy kwalifikator”.

1957

Tendencje strajkowe w powiecie

W miesiącach czerwcu i lipcu notowaliśmy tendencje strajkowe, szczególnie szkodliwą postawę i dążenia elementów prowarcholskich, które nawoływały do strajków na terenie Fabryki Papieru w Jeziornie i w cegielniach w Baniosze i Chylicach. W Fabryce w Jeziornie miało miejsce dwukrotne przerwanie pracy przez załogę. W pierwszym wypadku przerwano pracę na okres 2 godzin, na skutek kradzieży wkładów do kas oszczędności robotników. Po ustaleniu okazało się, że główna księgowa Janina Szot zdefraudowała 60.000 zł, co potwierdziła komisja z Ministerstwa Przemysłu Drzewnego. Dyrekcja, w porozumieniu z Komitetem Partii, zobowiązała się sprawę nadużyć wyrównać w postaci zwrotu wkładów. Sprawę księgowej przekazano do Prokuratury. W końcu VI ponownie doszło do zaburzeń strajkowych. Załoga nie pracowała przez 5 godzin, na skutek niewłaściwego rozdziału premii za oszczędność. Robotnicy z uzasadnioną pretensją wysuwali żądania do Dyrekcji, ażeby premię za oszczędność podzielić po równo pracownikom umysłowym i fizycznym, gdyż różnice były bardzo duże. Np. pracownik umysłowy, który przyczynił się w dużej mierze do oszczędności otrzymał kilkanaście tysięcy zł premii, natomiast pracownik fizyczny od 300 do 500 zł. Stąd wynikła pretensja do Dyrekcji i Rady Robotniczej. Niewłaściwy podział premii za oszczędność dotyczył kwoty około 1 miliona zł. „Tak w jednym wypadku, jak i w drugim nasz Referat był w kontakcie z agenturą i o wszelkich nastrojach oraz tendencjach strajkowych informowany był na bieżąco Komitet Powiatowy PZPR. Notujemy również na tym samym zakładzie kradzieże bibułki i różnego rodzaju surowca przez złodziei, o których informowany jest z miejsca Posterunek Milicji Obywatelskiej”.

Tendencje strajkowe w Fabryce Papieru

W dniu 18 X zebrało się około 70 osób, jako delegacja 3 zmian działu fabrykacji na terenie Fabryki Mirków. Udała się przez biuro przepustek do naczelnego dyrektora Fabryki, który w tym czasie był w delegacji służbowej, w podległych mu zakładach. Widząc taki stan rzeczy, sekretarz Komitetu Zakładowego i zastępca naczelnego dyrektora poprosili powyższą delegację do Komitetu Zakładowego, z zapytaniem co się stało i o co im chodzi? Z szeregów delegacji wystąpił Stanisław Szewczyk, bezpartyjny, maszynista maszyny trzeciej oświadczając, że „oni jako delegacja nie przyszli prosić się o nic dyrekcję, a żądają by zrealizować ich następujące postulaty: 1. zapłacić im 200 zł jako dodatek specjalny za pracę w niedzielę; 2. zwrócić im 15 % pieniędzy zatrzymanych w kasie zapomogowo-pożyczkowej; 3. płacić im w czasie postoju podczas awarii maszyn średnią jaką płaci się za urlopy; 4. zmienić system obliczania zarobków, by był lepiej przejrzysty dla robotników; 5. obliczyć im premię ze wszystkich 3 zmian fabrykacji, a nie jak dotychczas z jednej zmiany”. O powyższych nastrojach strajkowych Referat Służby Bezpieczeństwa informowała agentura, czynny informator „Kazik” i inna, która została wyeliminowana. Wobec tych faktów i niezdrowych nastrojów wśród załogi poinformowano natychmiast Komitet Powiatowy PZPR w Piasecznie. Komitet wspólnie z dyrekcją Fabryki oraz kierownictwem Centralnego Zarządu na specjalnie zwołanej masówce wyjaśnili robotnikom, że po pierwsze w całym kraju płaci się za niedzielę ryczałtem, a za przepracowaną niedzielę każdy robotnik bierze sobie dzień wolny w tygodniu. Pieniądze z kasy oszczędności zostaną wszystkim zwrócone po zakończeniu dochodzenia przez Prokuraturę w stosunku do winnej. Wkłady robotników zostaną zwrócone załodze z dotacji Związków Zawodowych. Pozostałe żądania również zostały załatwione przez dyrekcję, zgodnie z żądaniami załogi. „Zaburzenie strajkowe zostało zażegnane. Nie mniej kontakt z agenturą w dalszym ciągu utrzymywaliśmy”.

Do ponownych zaburzeń doszło w dniu 13 XII 1957 r. „Na obiekcie tym” przerwało pracę na okres 4 godzin około 300 robotników, szczególnie z działów wykańczalni i przetwórstwa. Na działach tych zaburzenie strajkowe i przerwanie pracy spowodował Stanisław Gołębiewski, magazynier, bezpartyjny, zamieszkały w Cieciszewie. Podburzył robotników mówiąc, że „na innych fabrykach” wypłacają 13-tą pensję, natomiast w Fabryce

Mirków o 13-tej pensji dyrekcja nic nie mówi. O powyższych zaburzeniach Referat Służby Bezpieczeństwa poinformował informator „Kazik”. Na skutek jego informacji „na obiekt” udali się: oficer operacyjny z Referatu Służby Bezpieczeństwa w Piasecznie ppor. J. Orlik i pracownik Wydziału III Komendy Wojewódzkiej Milicji, których zadaniem było dokładnie zapoznać się z nastrojami wśród załogi, nawiązać kontakt z wyeliminowaną agenturą i informować partię oraz „kierownictwo służbowe naszej służby” o zamiarach i planowanych przedsięwzięciach ze strony „wrogich elementów”. Dyrekcja na zwołanej masówce wyjaśniła całej załodze, że akonto 13-tej pensji cała załoga otrzymała 25% poborów, natomiast pozostałe 75% otrzyma po zamknięciu bilansu rocznego. Cała załoga przyjęła z zadowoleniem wyjaśnianie Dyrekcji i od tej pory nie podejmuje żadnych przedsięwzięć w tej sprawie. Jak nas informuje informator „Kazik”, Gołębiewski w dalszym ciągu jest niezadowolony, lecz nie jest on w stanie ponownie podburzyć załogi w powyższej sprawie, gdyż ogromna większość załogi nie zgadza się z jego argumentami. „Obok informatora <Kazik> w dalszym ciągu wykorzystujemy informatora „Nieznany” i informatora <Irek>. Agentura powyższa w chwili obecnej nic godnego uwagi nie sygnalizuje”.

1958

„Tendencje strajkowe na obiektach przemysłowych”

W maju zanotowano „tendencje strajkowe” w Fabryce Papieru „Mirków” w Jeziornie oraz w „Ceramice Czerwonej”, w Zakładach Chylice i Gołków. W Jeziornie kilku prowokatorów podburzyło część załogi do porzucenia pracy, domagając się podwyżki płac. „W powyższej sytuacji podjęto na kontakt byłą agenturę, informatorów pseudonimy: <AS>, <Orzeł III>, <Irek>, <Hebel>, <Konrad> i czynnego informatora <Kazik>”. Agentura całkowicie potwierdziła, że inspiratorami i prowokatorami byli obywatele: Kardaś, Wilk, Pyrak, Dąbrowski i Szczotka. Wszyscy zatrudnieni są w dziale maszynowni, na stanowiskach maszynistów lub pomocników. Wymienieni zorganizowali delegację, która udała się do dyrekcji Zakładu, z żądaniem podwyżki płac. Zagrożono strajkiem. Postawiono ultimatum dyrekcji, ażeby w okresie jednego tygodnia załatwiła żądania pracowników działu. „Na skutek dobrze zorganizowanej pracy z agenturą, mieliśmy stały dopływ informacji o wypowiedziach i planowanych przedsięwzięciach ze strony prowokatorów, co tym samym pozwoliło na bieżąco informować o sytuacji na zakładzie Komitet Powiatowy Partii, Komitet Zakładowy PZPR, Kierownictwo służbowe oraz dyrekcję Zakładu”. Informacje uzyskiwane od agentury pozwoliły na rozładowanie tendencji strajkowej. „Inspiratorzy organizowanego strajku zostali przez radiowęzeł ujawnieni przed całą załogą, a tym samym skompromitowani, co w poważnej mierze pozwoliło na zwołanej masówce rozprawić się przez załogę z prowokatorami. Od strony operacyjnej poprzez właściwe prace i zadania dawane agenturze spowodowaliśmy, że agentura, mająca bezpośredni kontakt z inspiratorami, oddziaływała na wymienionych w ten sposób, że przetłumaczyła im o niecelowości strajku w obecnej sytuacji, że trzeba przystąpić do normalnej pracy, a jednocześnie upominać się w warunkach ugodowych z dyrekcją, a tym samym upominać się o warunki bytowe dla całej załogi na terenie fabryki, w przeciwnym razie może to się skończyć wyrzuceniem z pracy, a nawet pociągnięciem do odpowiedzialności sądowo-karnej. Dyrekcja zakładu zobowiązała się w terminie do 30 maja załatwić postulaty wysunięte przez załogę, a szczególnie przez prowokatorów, zgodnie z możliwościami i prawem, jakie obowiązuje w Polsce Ludowej tzn. „przeanalizować kadrę techniczną i jeżeli rzeczywiście będzie jej za dużo zostanie zwolniona z pracy”. Dyrekcja miała przeanalizować „katalog siatki płac”, szczególnie maszynistów i zwrócić uwagę na właściwe obliczanie zarobków przez dział pracy i płacy. Natomiast w żadnym wypadku nie zgodziła się i oficjalnie zapowiedziała przed całą załogą, że nie zgodzi się na żadne podwyżki płac. Zarobki były uzależnione od wydajności pracy całej załogi i wykonania planu. „Jak informuje w dalszym ciągu agentura, sytuacja na terenie zakładu w chwili obecnej jest dobra, nie notuje się tendencji do porzucenia pracy. Prowokatorzy całkowicie zaprzestali działać, ale wyczekują, jak dyrekcja zrealizuje wysunięte postulaty do 30 maja”.

W tym samym czasie doszło do strajków w cegielniach: Chylice, gdzie zatrudnionych jest około 350 robotników oraz Gołków, gdzie zatrudnionych jest około 120 robotników. W obydwu cegielniach załoga przerwała pracę na 4 godziny, domagając się podwyżki płac. Strajki przerwano. Kierownictwo Komitetu Powiatowego PZPR i Kierownictwo Wojewódzkiego Zarządu Ceramiki Czerwonej wyjaśniły załodze, że zarobki mogą być wyższe jedynie wtedy, gdy załoga będzie wykonywać plany miesięczne. W przeciwnym wypadku nie ma mowy o podwyżce poborów, gdyż cegielnie Chylice i Gołków za 1957 r. posiadają 10 milionów strat. „Załoga zrozumiała apel partii i o niesłuszności domagania się podwyżki płac i przystąpiła do pracy. Kto sprowokował strajk oraz kto był inspiratorem Referat Służby Bezpieczeństwa nie ustalił ze względu, że strajk wybuchł niespodzianie, a my tam agentury nie posiadamy. Obecnie załogi obydwu zakładów pracują normalnie bez żadnych zaburzeń”.

Na tym informacje dotyczące papierni kończą się. 


Zdjęcia papierni w Jeziornie pochodzą z lipca 1947 roku z zasobów PAP.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *