Nazwy własne Konstancina-Jeziorny

Wiele lat temu zainteresowawszy się derywatami i genezą tutejszych nazw geograficznych przez dłuższy czas badałem ich pochodzenie. W 2012 roku na stronach tworzonego wówczas Wirtualnego Muzeum Konstancina pojawił się nawet powstały przy okazji moich ówczesnych naukowych zainteresowań artykuł na ten temat, w którym zawarłem ówczesne ustalenia. Kilka lat później w obiegu znalazła się kuriozalna publikacja…

Czytaj więcej

Samochód „Benz” Gwizdalskich

Przeglądając moje/nasze dotychczasowe teksty na blogu, zdałem sobie sprawę z pewnej rażącej luki. Chociaż kwestie mobilności i infrastruktury pojawiały się tu, to zawsze w kontekście inwestycji kolejowych lub rozwoju komunikacji miejskiej. Przez długi czas pomijany był milczeniem temat transportu prywatnego, a przecież to właśnie własny samochód zaczynał być podstawowym, a z czasem jedynym narzędziem codziennej…

Czytaj więcej

Zdjęcia: Szkoła pilotów w Oborach 1938

Zdjęcia lotniska w Oborach pochodzą z albumu ofiarowanego w 1938 r. hrabinie Marii Potulickiej (1890-1965) przez dowódcę Szkoły Pilotażu w Oborach na zakończenie kursu, kpt. Józefa Filipowicza (1903-1981) i oficerów szkoły. Podpisy pod zdjęciami są ich autorstwa.  Lotnisko w Oborach powstało w 1938 r. jako prowizoryczne, polowe zaplecze szkoleniowe dla polskiego lotnictwa wojskowego. Wybrano teren…

Czytaj więcej

Simon L’Huillier i latający kot księżnej

Jest wiosna 1784 roku. Na kępę wiślaną u podnóża pałacu Czartoryskich licznie zmierzają tłumy pędzone ciekawością – gawiedź chce na własne oczy zobaczyć zjawisko, jakiego do tej pory nie widzieli. Wiosenne słońce topi resztki śniegu pokrywające skarpę wzdłuż wiślańskiego brzegu, Gwałtowne wichry z ostatnich tygodni ustąpiły miejsca przyjemnej, lekkiej, porannej bryzie i długo wyczekiwana pogoda…

Czytaj więcej

Wielkanoc na Urzeczu

„Grzanka”. Wystarczył jeden jej łyk, by skutecznie rozgrzać ciało. Wiedzieli o tym wszyscy dorośli na Urzeczu. „Magiczny napój” na podwarszawskie, żyzne mady sprowadzili zapewne flisacy. Oryle, jak ich nazywano, rozpoczynali wiślane spływy już wczesną wiosną, a kończyli późną jesienią. Przebywanie na tratwie, na zimnej wodzie, nie należało do przyjemności i mocno wychładzało organizm. Po przybiciu…

Czytaj więcej

Z archiwum K. (raz jeszcze)

Dziś Prima Aprilis. Zamiast robić żart, tym razem małe resume żartów jakie z Adamem na naszych profilach zamieszczaliśmy w ubiegłej dekadzie w mediach społecznościowych.  Proszę potraktować to jako małą odskocznię, przypominamy wszystko, czego i tak nikt nie znajdzie w naszych mediach społecznościowych. A dlaczego „Z archiwum K.?”. Zainteresowani znajdą na tym portalu genezę. Ksunder wiecznie…

Czytaj więcej