W czasie okupacji na terenach dzisiejszej gminy Konstancin-Jeziorna działał Samodzielny Batalion im. Brygadiera Mączyńskiego. Jego działalność szczegółowo została opisana w książce Rafała Utrackiego „Contumaces…Legio infera” (2004 r.) a także w książce-albumie „Nasi bohaterowie. Powstańcy 1944 roku. Warszawa, Wilanów, Powsin, Jeziorna, Konstancin” (2015 r.) autorstwa księdza Jana Świstaka, Jacka Latoszka oraz Romany Komorowskiej-Filipiak.
Co jakiś czas trafiają do nas ludzie posiadający dokumenty uzupełniające powyższe opracowania. W 2023 roku pani Maria Kłos, córka Stanisława Moskalewicza udostępniła do zeskanowania dwa dokumenty – list napisany do Stanisława Moskalewicza przez Lucjana Chojczyka oraz dokument opisujący działalność Kompanii Leśnej AK im. „Szarego”
Aby zrozumieć udostępniony list, należy nakreślić historię która wydarzyła się w lipcu 1944 roku. Żołnierze Batalionu wśród swych zadań mieli m.in. pozyskiwanie broni. Po części starano się odzyskiwać broń ukrytą jeszcze w 1939 roku przez rozbrajających się żołnierzy Wojska Polskiego – jej konserwacją na terenie papierni w Mirkowie zajmował się m.in. „Turewicz” (Jerzy Furmankiewicz). Broń zdobywano także na Niemcach a także odkupywano na czarnym rynku od współdziałających z Niemcami żołnierzy węgierskich oraz ukraińskich.
Jeden taki nieudany zakup od żołnierzy ukraińskich relacjonuje kpr. „Rzepecki” (Stanisław Dylewski). Poniżej przedstawiamy jego relację pochodzącą z książki „Contumaces… Legio infera” Rafała Utrackiego:
(W akcji zakupu broni prócz „Rzepeckiego” – Stanisława Dylewskiego, udział brali również kpr. pchor, „Równy” – Mieczysław Odoliński a także strz. „Cichy”- Stanisław Moskalewicz oraz strz. „Pat” – Zbigniew Panecki)
„Słoneczny dzień lipca 1944 wybrałem się po zakup broni do Ukraińców, którzy rozlokowani byli na terenach od Mirkowa po Wisłę. Broń ta miała być przeznaczona dla mojej drużyny w ramach samodozbrojenia. Ukraińcy sprzedawali broń za wódkę. Pospolicie nazywaną w tym czasie bimbrem. Miejsce przejęcia broni było ustalone na drodze z Mirkowa do Habdzina, nieopodal krzyża tuż przy stawie. W momencie spoktania się z umówionym Ukraińcem nagle rozległy się strzały i kilku uzbrojonych ich ludzi otoczyło mnie wraz z kolegami, Stanisławem Moskalewiczem , Mieczysławem Odolińskim i Zbigniewem Paneckim. Popędzono nas do Habdzina i osadzono w betonowej piwnicy na ziemniaki. Pod wieczór wzięto mnie na przesłuchanie […]. Na pierwszym przesłuchaniu pytano mnie, dla kogo była przeznaczona broń, oraz czy zatrzymani ze mną są moimi wspólnikami. Oświadczyłem, że ja sam byłem zainteresowany kupnem, natomiast zatrzymani za mną nic z tym nie mają wspólnego, gdyż znaleźli się w miejscu zdarzenia przypadkowo. Odnośnie broni zeznałem, że zaproponował mnie nieznajomy mężczyzna, który miał mnie dać za to słoninę – artykuł bardzo poszukiwany i to jedynie skusiło mnie do tego czynu. Opowiedziałem kolegom o moich zeznaniach i ustaliliśmy ten sposób obrony, że oni nic nie wiedzą w tej sprawie, byli jedynie przypadkowymi świadkami tego zdarzenia […]. Następnego dnia zabrano mnie na ponowne przesłuchanie, które prowadził jak mnie powiedziano prokurator w stopniu kapitana. Osobnik ten zapytał czy bym rozpoznał tego człowieka i polecił opisać jego wygląd. Opisałem zmyślony rysopis wzrost średni, nosił okulary o grubych szkłach i miał wąsy. Następnie, dano do mnie dwóch młodych ludzi, którzy mieli mnie pilnować w naszej drodze po Jeziornie i Mirkowie celem rozpoznania tego człowieka. Zapowiedziano że gdybym zbiegł, to moi koledzy zostaną rozstrzelani […]. W Mirkowie podeszła do nas Pani Cechnicka, proponując pilnującym mnie Ukraińcom 10 butelek spirytusu za uwolnienie mnie. Nie zgodzili się na to, mówiąc że jeśliby przyszli beze mnie, rozstrzelano by ich. Następnie podszedł ksiądz Paciorkowski. Doszło do rozmowy z księdzem, w wyniku czego doszło do wyjątkowej spowiedzi, na stojąco w obecności dwóch pilnujących mnie konwojentów. W całej tej sytuacji Ukraińcy zachowywali się tolerancyjnie, rozmawiali ze mną i okazywali współczucie. Po powrocie do Habdzina poddano mnie ponownemu przesłuchaniu, w czasie którego straszono mnie, że jeśli nie wydam wspólników, powieszą mnie publicznie […]. Następnego dnia po nieprzespanej nocy, załadowano nas do samochodu półcieżarowego, do którego wsiadł obok kierowcy generał Kamiński. Na górę do pilnowania wsiadło 4 strażników. Pojechaliśmy w stronę Opaczy i Ciszycy. Po przejechaniu drewnianego mostu na Wiśle doszło do wywrotki w Świdrze Dużym. Samochód leżał na boku, a my wszyscy wysypaliśmy się jak ziemniaki. Cicheliśmy wykorzystać moment odpowiedni do ucieczki. Pech chciał, że w tym czasie nadjechał terenowy wóz z żandarmerią. Po podniesieniu samochodu pojechaliśmy dalej w stronę Otwocka. Nastąpiło przekazanie nas żandarmerii niemieckiej. Natychmiast poddano nas przesłuchaniu. Żandarmerii złożyłem inne zeznania, nie przyznając się do chęci kupna broni. Oświadczyłem, że zeznania złożone Ukraińcom były to tylko wybiegi, celem odstawienia nas do Niemców, którzy są kulturalni i sprawiedliwi nas niewinnych ludzi wypuszczą. Na to oficer żandarmerii roześmiał się głośno. Po przesłuchaniu jeden z żandarmów poprowadził nas na komendę policji granatowej. Jeden z policjantów popychał nas, wyzywając nas niesamowicie. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy po wyjściu żandarmów ten sam policjant powiedział – chłopaki, za co wpadliście, jeśli należycie do organizacji, to wam pomożemy. Zaprowadzono nas do celi, w której było wysoko zakratowane okienko i wybetonowana podłoga bez pryczy i bez ław. Po chwili przyszedł wspomniany policjant i zabrał mnie, mówiąc że przodownik Chojczyk chce ze mną mówić. Pan Chojczyk powiedział, że żandarmi odstawili nas na policję, gdyż mają u siebie dezerterów i nie chcieli trzymać nas razem. Oświadczył, że jeśli jesteśmy członkami organizacji, to nas uwolnią, gdyż Niemcy planują rozstrzelać nas nad ranem. Zapytałem czy Chojczyk ma siostrę w Mirkowie, którą znałem, gdy to potwierdził, nabrałem zaufania i poprosiłem o pozwolenie skontaktowania się z kolegami. Po naradzie i podjęciu decyzji poprosiłem o rozmowę z w/w przodownikiem. Po południu zostaliśmy wypuszczeni na wolność. Po wojnie dowiedziałem się że przodownik Chojczyk był żołnierzem AK. Z Otwocka udaliśmy się do Ciszycy do ojca Mietka Odolińskiego, który chciał nas przenocować. My natomiast postanowiliśmy wracać do domu. Z Ciszycy poszliśmy do Opaczy, a stamtąd na wieś Borek, żeby ominąć Habdzin. W Opaczy było mnóstwo Ukraińców, gdy dochodziliśmy do Borku usłyszeliśmy strzały, obejrzałem się i ujrzałem kilku biegnących i strzelających Ukraińców. Poleciłem rozbiec się, żeby nie stanowić celu i biec jak najszybciej do wsi […]. W niecałe półtora tygodnia później wybuchło9 Powstanie Warszawskie, w którym zginął w Błotnicy w Jeziornie jeden z uczestników wydarzenia, kpr. pchor. Mieczysław Odoliński „Równy”
W 1975 roku wspomniany w relacji Lucjan Chojczyk z Otwocka (żołnierz AK) napisał list do jednego z uczestników tej akcji Stanisława Moskalewicza:
(Materiały ze zbiorów Marii Kłos, córki Stanisława Moskalewicza)

Jeziorna Konstancin dnia 8 grudnia 1975 r.
Wielce Szanowny Panie Stanisławie!
Piszę do Pana pod wrażeniem miłego spotkania w mieszkaniu mej siostry Kazimiery w dniu 5 .12. br. Wspomnienia o których rozmawialiśmy, dotyczące zatrzymania przez podstępnych Ukraińców – własowców , aresztowania Pana i trzech Pańskicch ówczesnych kolegów: Odolińskiego Mieczysława, Dylewskiego Stanisława i Paneckiego Zbigniewa odwiezienia samochodem przez żandarmerię niemiecką do Komisariatu Policji Polskiej w Otwocku, doprowadzenia stamtąd do Komisariatu Policji Kryminalnej Gestapo i przesłuchaniu, z powrotem doprowadzenia do aresztu wspomnianego Komisariatu Policji Polskiej , pozostawiły w moim życiu niezatarte wspomnienia, w których brałem pośredni udział jako starszy sierżant sekretarz wymienionego Komisariatu Lucjan Chojczyk, żołnierz Armii Krajowej, przyczyniając się do uwolnienia Pana i Pańskich kolegów z aresztu i niechybnej śmierci z rąk zbirów najemników hitlera. Z wielkim szacunkiem Lucjan Chojczyk żołnierz AK


Przy okazji przekazania powyższego listu do zeskanowania, pani Maria Kłos wypożyczyła również poniższe opracowanie dotyczące działalności Kompanii Leśnej AK im. „Szarego”
Kompania Leśna AK im. „Szarego”
Na terenie miejscowości Jeziorna k/W-wy, zorganizowany został w 1941 batalion NSZ im. Brygadiera Czesława Mączyńskiego dowodzony przez ppor. „Szarego” Floriana Kuskowskiego. Batalion w końcu 1943 roku został podporządkowany Dowódcy Armii Krajowej. Wiosną 1944 r. rozkaz o podporządkowaniu batalionu dowództwu AK odczytany został przed frontem wszystkich oddziałów do sekcji włącznie. Tym samym batalion wszedł w skład VII obwodu Armii Krajowej „Obroża” zachowując swój stan organizacyjny.
W godz. „W” 1 sierpnia 1944 r do walki z okupantem na terenie Mirkowa – fabryki papieru przystąpiły plutony „Różyca”, „Miłosza” i „Czarnego” oraz na terenie Piaseczna „Antka”.
Plutony na terenie Mirkowa liczyły około 100 żołnierzy do walki w pierwszym okresie rzucono tylko 1 pluton, gdyż tylko na tylu żołnierzy wystarczyło uzbrojenia. Pierwsza walka zakończyła się pełnym sukcesem. Zaskoczona na terenie Mirkowa kompania artylerii została całkowicie rozbita. Wzięto do niewoli około 50 Niemców. Zdobyto znaczną ilość broni i amunicji, w tym 3 karabiny maszynowe i działo kal.88.
Po dozbrojeniu pozostałych dwóch plutonów rusza natarcie na Jeziornę w celu opanowania mostu i drogi do Warszawy. W całonocnych walkach ginie dowódca batalionu ppor. „Szary”. Walka kończy się bez uzyskania sukcesu. Rozproszone oddziały odchodzą do lasów Kabackiego i Chojnowskiego. O świcie pod lasem Chojnowskim pluton ppor.”Greya” atakuje bezskutecznie stanowisko reflektorów.
W tym pierwszym okresie oddział ma już 10 zabitych i 4 rannych, a mianowicie:
– zabici –
„Szary” – ppor. Florian Kuskowski
„Wiktor” – ppor. Bronisław Zychowicz
„Zósawski” [„Lisowski”] – kpr. pchor. Czesław Ogorzelski
„Kosiński” – kpr. pchor.. Jan Cieński
„Łomacki” – st. strz. z cenz. Jan Kulczyński
„Młot” – strz. Stefan Czub
„Stalowy” – plut.pchor. Stanisław Latoszek [właściwie Jan Latoszek – z uwagi na zbieżność nazwiska osoby często mylone – red.]
„Równy” – kpr.pchor. Mieczysław Odoliński
„Zawieja” – kpr.pchor. Władysław Najman
„Jastrząb” – strz. Henryk Markuszewski
– ranni –
„Marian” – ppor. Zygmunt Zarembski
„Proch” – kpr. pchr.
„Żbik” – strz. Stanisław Niedzielski
„Różyc” – kpr. pchor..Mieczysław Urbaniak, który po opatrzeniu brał dalej udział w walce.
Pluton ppor.Miłosza po odejściu do lasu Kabackiego podporządkowany został kpt.”Grzegorzowi” Komendantowi V rejonu VII obwodu AK. Kpt. „Grzegorz” wysoko ocenił przebieg walki w Jeziornie i podziękował ppor. Miłoszowi za przekazanie Jego oddziało(wi) nadwyżki uzbrojenia. W nocy ¾ sierpnia kpt. „Grzegorz” wyprowadził zgrupowane oddziały z silnie ostrzeliwanego lasu Kabackiego przez artylerię niemiecką do lasów Chojnowskich, gdzie nastąpiła koncentracja i reorganizacja wszystkich zgrupowanych oddziałów.
Z konspiracyjnego batalionu im. Mączyńskiego utworzona została „Leśna Kompania AK im. „Szarego” – poległego dowódcy batalionu. Dowódcą kompanii został ppor. „Antek” – Marian Orłowicz, zaś dowódcami plutonów: ppor. „Grey” – Tadeusz Wyszyński, ppor. „Miłosz” Mieczysław Szemelowski oraz plut.pchor. „Janusz” – N.N.
W składzie kompanii działały służby / sanitarna, łączności, zaplecza i zaopatrzenia. Ilość żołnierzy w kompanii liczyła w tym czasie 130 do 170 żołnierzy. W służbach pomocniczych około 40 osób. Kompania Leśna dowodzona przez ppor. „Antka” przyjęła cały ciężar walki i stoczyła 11 sierpnia wraz z częścią oddziałów kpt.”Grzegorza” ciężką, ale zwycięską bitwę w miejscowości Piskórka. Straty kompani „Antka” w tej bitwie to polegli strz.”Sęp” – Bogdan Rawski i strz. Ludwik Wandel.
13 sierpnia pod wsią Wojciechowice odprawiona została msza polowa w której uczestniczyły stacjonujące w tym rejonie oddziały AK z pułku „Baszta” oraz por.”Lancy”. Kpt.”Grzegorz”/z okazji Święta Wojska Polskiego dnia 15 sierpnia/ – Komendant V rejonu VII obwodu AK „Obroża” wziął udział w uroczystym capstrzyku organizowanym przez kompanię z tego powodu. Przyjął defiladę Kompanii Leśnej dając wyraz uznania za męstwo żołnierzy w dotychczasowych walkach z nieprzyjacielem i wspólnej walce pod Piskórką. W okresie tym Kompania Leśna im.”Szarego” skutecznie blokowała drogi prowadzące do Warszawy, a patrole bojowe miały ciągle styczność bojową z nieprzyjacielem.
Po odejściu zgrupowania kpt. „Grzegorza” do Warszawy w dniu 25 sierpnia w rejonie Zimnych Dołów, Kompania Leśna im. „Szarego” została otoczona przez silne oddziały nieprzyjaciela w sile około 3000 żołnierzy dysponujących pociągiem pancernym i artylerią. Nie powiodła się Niemcom próba zaskoczenia. Placówka dowodzona przez kpr. pchor..”Różyca” dostrzegła w brzasku wstającego dnia ruchy npla[nieprzyjaciela] i uniemożliwiła działanie z zaskoczenia. Rozgorzała ciężka, całodzienna walka obronna. Ginie na stanowisku dowodzenia ppor.”Antek”, ginie bohaterską śmiercią strz.z cenz.”Trzaska” – Tadeusz Tymiński, osłaniając ogniem karabinu maszynowego wycofującą się placówkę kpr.pchor.”Różyca”, ginie strz.”Cyngiel” – Ryszard Popis, strz.z cenz.”Gniew” Zbigniew Tomczyk, ranni zostali ppor.”Karol” – N.N. strz.Jan Wojtasiewicz oraz kilku strzelców o nieustalonych do chwili obecnej nazwiskach.
Wobec miażdżącej przewagi nieprzyjaciela, po śmierci d-cy kompanii ppor. „Antka” – ppor.”Grey” który przejął dowodzenie, zarządził odwrót w kierunku rozlokowania oddziałów por.”Lancy”.
Por. „Lanca” objął dowodzenie pozostałych formacji AK w lesie Chojnowskim i wyprowadził oddziały z okrążenia kierując się w lasy Pęcherskie. Tu następuje reorganizacja podporządkowanych mu oddziałów. Zwalnia chorych, zabiera do swego oddziału tylko ochotników, którzy są zdolni do dalszych trudów leśnego, partyzanckiego życia. Zorganizowany oddział kpt.”Lancy” w skład którego weszły dwa plutony Kompanii Leśnej im.”Szarego” odchodzi z zagrożonych terenów w rejon Gór Świętokrzyskich. Oddział kpt. „Lancy” stacza w tym rejonie szereg potyczek z npl [nieprzyjacielem]. Naciskany przez Niemców zmienia kierunek marszu i wraca w lasy Chojnowskie. Na terenie Gór Świętokrzyskich pozostaje tylko mała grupa żołnierzy z kompanii „Szarego” która weszła w skład II Dywizji Kieleckiej AK. Byli to między innymi plut.pchor.”Czarny”, plut.pchor. „Różyc”, plut.pchor. „Lech”, plut.pchor. „Gryf”, strz. „Sokół”, strz.”Morwa”. Ginie podczas patrolu strz.z cenz. „Łazik” – Jerzy Grabowski.
Grupa ta walczyła w zgrupowaniu II Dywizji Kieleckiej AK pod rozkazami por. „Wrzosa” biorąc udział w bitwie pod wsią Kaczka koło Wąchocka oraz w ciężkiej bitwie pod Iłżą pod dowództwem por. „Szarego” i „Potoka”. Na przełomie listopada-grudnia, po rozkoncentrowaniu II Dywizji Kieleckiej AK, zakończyli swój szlak bojowy.
Pozostała grupa w oddziale kpt.”Lancy” odeszła w lasy Chojnowskie. Tam już po upadku powstania w Warszawie, oddział nękany przez frontowe oddziały niemieckie został rozwiązany dla uniknięcia zniszczenia przez wroga.
W oparciu o zachowane notatki, przy udziale wielu konsultowanych b.żołnierzy Kompanii Leśnej AK im. „Szarego”, która brała udział w powstaniu warszawskim na terenie Jeziorny, lasów Kabackich i Chojnowskich w zgrupowaniu AK V rejonu VII obwodu „Obroża”, którego dowódcą był kpt.”Grzegorz” – b.żołnierz tej kopmpanii:
sierż.pchor. Różyc – Mieczysław Urbaniak
st.strz.pchor. „Bem” – Jerzy Skorupiński
strz. „Potulny” – Józef Zdzisław Wilk
Odtworzyli stan osobowy kompanii stanowiący załącznik do niniejszego zarysu kompanii.
Wyżej wymienieni przeprowadzili osobiste rozmowy z byłymi żołnierzami kompanii dla ustalenia ich uczestnictwa w walkach jak również potwierdziła udział znanych im kolegów.
Z żalem należy stwierdzić że po 40 latach na ogólną liczbę około 155 uczestników ówczesnych wydarzeń lista poległych zawiera 22 nazwiska, rannych 12 osób, z aktualnie żyjących udało się ustalić nazwiska niespełna 50 osób, natomiast dalszych około 70 żołnierzy pozostaje nadal nieznanych.
Działanie, którego celem jest stworzenie podstaw do uzyskania uznania za kombatantów żołnierzy b.Kompanii Leśnej im. „Szarego” która faktycznie uzyskała te prawa w walce w powstaniu warszawskim, doprowadzi zapewne do dalszego uzupełniania tak niepełnej jeszcze dziś ewidencji kompanii.
Mieczysław Urbaniak
Jerzy Skorupiński
Józef Zdzisław Wilk
Warszawa, październik 1984 r.
Załączniki:
- Lista poległych
- Lista rannych
- Ewidencja Kompanii Leśnej AK im. „Szarego”

Dodajmy, iż lista żołnierzy poległych w Powstaniu Warszawskim z terenu obecnej gminy Konstancin-Jeziorna znajduje się w TYM MIEJSCU

Z wykształcenia technolog drewna, z zamiłowania fan architektury (w tym drewnianej) ze szczególnym uwzględnieniem gminy Konstancin-Jeziorna. Kolekcjoner regionaliów, jeden ze współautorów przewodnika ,,Kalejdoskop Konstancina”, od 2011 roku prowadzi facebookowy fanpage Konstancin-Jeziorna. Historia, Ludzie, Architektura. Od 2010 roku przygotowuje wystawy o lokalnej historii w ramach Festiwalu Otwarte Ogrody.

Ciekawe czemu lista poleglych w pierwszym okresie walk nie uwzglednia wszystkich poleglych na błotnicy. Dwaj bracia mojej babci: Grabscy zginęli podczas tych walk wraz z „Szarym”.
Po latach mało kto pewne rzeczy pamiętał, ten dokument jest z 1984 roku, kiedy w 2008 roku stawiano kamień, pomylono kilka nazwisk i osób. Proszę zajrzeć do listy linkowanej w ostatnim akapicie, Grabscy wymienieni są w punkcie 8 i 9. To wynik kwerendy archiwalnej, która prowadzona była dopiero od 2014 roku. Wcześniej po pochówku w Powsinie nastąpiło kilka lat represji, więc w naturalny sposób ludzie przestali o tym mówić.