Cieciszew, 1961 r. Zb. A. Zyszczyka.
Przedstawiamy Państwu kolejną część wyciągu zawierającego informacje pozyskiwane w ramach pracy operacyjnej przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Piasecznie, dotyczące terenów obecnej gminy Konstancin-Jeziorna. Po utworzeniu w 1952 r. powiatu piaseczyńskiego struktury MBP przeszły reorganizację obejmując swym terenem działania rejon dawnej wsi nadwiślańskich. Prezentowane zapisy pochodzą z zasobu archiwalnego tej placówki kwerendy wykonanej w IPN i są plonem prac dra Włodzimierza Bagieńskiego i jego żony Ewy, przygotowujących publikację o działalności piaseczyńskiego UB.
Tym razem prezentowany jest wyciąg z efektów inwigilacji środowisk wiejskich terenów obecnej gminy Konstancin-Jeziorna, od 1954 r. podzielonej na gromady po likwidacji istniejących od 1867 r. gmin Jeziorna oraz Kąty. W przeciwieństwie do letnisk i zamieszkującego je środowiska, tereny wiejskie stanowiły obok środowiska robotniczego drugie źródło potencjalnego zagrożenia dla władzy ludowej, z racji swych tradycji i wspólnego dziedzictwa, mające możliwość zjednoczenia się we wspólnej sprawie. Stąd i praca na tym odcinku była mocno nasilona. Przypisy i uwagi pochodzą od redakcji (PK).
1952
Napad na krawca w Jeziornie
W dniu 29 XII napadnięto w nocy na Mariana Andziaka. Trzech nieznanych „osobników”, z których jeden posiadał pistolet, zaczęło dobijać się do mieszkania. Na skutek podniesionego krzyku i przybycia sąsiadów, bandyci zostali spłoszeni i uciekli w nieznanym kierunku. Nie zostali schwytani. Pod nadzorem SB sprawę prowadziła Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej.
Napad na sekretarza PZPR w Jeziornie
W dniu 30 XII, w godzinach wieczornych, w czasie powrotu do domu, został napadnięty przez dwóch „osobników” Walerian Witkowski, sekretarz Komitetu Gminnego PZPR (zamieszkały w Skolimowie). O napadzie zameldował na Posterunku MO w Jeziornie. W wyniku natychmiastowego pościgu ujęto dwóch mieszkańców Warszawy, jednego kierowcę w Przedsiębiorstwie Budowlanym Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a drugiego bez zajęcia. W poprzednio opisanym napadzie na krawca udziału nie brali. Zostali aresztowani.

1953
Wroga propaganda dotycząca Stalina
W związku z chorobą i śmiercią tow. Stalina*, za szerzenie wrogiej propagandy, zgodnie z decyzją Szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, aresztowano Stefana Fabisiaka, zamieszkałego w Turowicach, a zatrudnionego w Fabryce Papieru w Jeziornie. Znajdował się pod wpływem swego szwagra Stanisława Śmietankowskiego, mieszkańca Skolimowa, który „posiada radioaparat lampowy, wysłuchiwał audycji Bi-Bi-Si [BBC – red] i innych z państw imperialistycznych”, przekazując uzyskane wiadomości Fabisiakowi. Ten między robotnikami rozpowiadał, że „tow. Stalin już się wykończył i w ZSRR obecnie nastąpi przewrót, rychła wojna nastąpi itp.”. Z aresztu został zwolniony z uwagi na pochodzenie robotnicze. Jego szwagra aresztowano „za to, że umożliwiał słuchanie BBC ze swego aparatu lampowego marki <Pionier> i uzyskane wrogie wiadomości rozpowszechniał”.
*Józef Stalin zmarł 5 marca 1953 r.
Nielegalna organizacja w Szkole Przemysłowej w Jeziornie
Założycielem jest uczeń Antoni Miklewski, zamieszkały w internacie tejże szkoły. Pierwsze dane otrzymał Wydział V Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych od byłego ucznia tej szkoły Tadeusza Dobkowskiego, obecnie zamieszkałego w powiecie ostrołęckim. „Po tajnym zdjęciu” Miklewskiego i przesłuchaniu go, wyjaśniono, że Dobkowski we wrześniu 1952 r. sam proponował koledze założenie nielegalnej organizacji na terenie szkoły. Miała odciągać młodzież od nauki, rozrzucać ulotki antypaństwowe, zajmować się sabotażem i dywersją. W związku z wyrzuceniem Dobkowskiego ze szkoły za wybryki chuligańskie, do założenia nielegalnej organizacji nie doszło. „Z powyższego wynika, że Dobkowski sam proponował i zmyślał nielegalną organizację. Powyższą sprawą jest zainteresowany Wydział V WUBP. Natomiast na Miklewskim Antonim przeprowadzono werbunek doraźny w charakterze informatora, w celu rozpracowania młodzieży na terenie swojej szkoły”.
„Wozy” dyplomatyczne w Jeziornie
Na terenie Konstancina zamieszkuje Leokadia Czuprynina, której syn przebywa w Anglii, natomiast ona pracuje w Ośrodku Zdrowia „gdzie interesuje się składem personelu poszczególnych przedszkoli, nastrojami wśród pracowników poszczególnych Ośrodków”. Utrzymuje zażyłe stosunki koleżeńskie z Piotrem Szewczykiem, mieszkańcem Jeziorny. Ten z kolei kontaktuje się z pracownikami placówek dyplomatycznych państw kapitalistycznych. Przyjeżdżają do niego dosyć często samochodami pracownicy ambasad. Wchodzą do mieszkania, jak również Szewczyk jeździ z nimi do Warszawy. Ostatnio był u niego widziany samochód dyplomatyczny Nr Z-75008 z chorągiewką amerykańską. Piotr Szewczyk jest z zawodu elektrotechnikiem, bezpartyjny, inicjatywa prywatna. „Wozy” dyplomatyczne zatrzymują się też przed sklepem Sylwestra Wyglądały w Jeziornie. Prowadzą z nim rozmowy, których temat dotychczas jest nam nieznany. Szewczyk jest byłym członkiem Narodowych Sił Zbrojnych. Prawdopodobnie posiada legitymację PZPR, „lecz członkiem Partii na terenie Jeziorny nie jest”.

1954
Straszą delegata na Zjazd PZPR z Jeziorny
W Osadzie Fabrycznej zostały wywieszone 2 anonimy z pogróżkami przeciwko delegatowi na II Zjazd tow. Janowi Tuzinowi. Narysowane były trupie główki i podpis „Tuzin popraw się”. W powyższej sprawie przeprowadzono śledztwo, lecz nie dało się ustalić sprawcy. „W dalszym ciągu sprawa ta jest aktywnie rozpracowywana przy pomocy agentury i różnych kombinacji operacyjnych, zamierzających do uzyskania podobnych rękopisów, w celu porównania i ustalenia sprawcy.
AK-wcy w Jeziornie i w Bielawie
Wg nie potwierdzonych danych źródła „Krysiak”, na terenie gminy Jeziorna w okresie okupacji istniała silna organizacja AK, posiadająca własne zrzutowisko. Należał do niej m.in. pułkownik Szeligowski. Po wyzwoleniu uciekł do Londynu. Obecnie pisze listy do chłopów, którzy należeli do organizacji AK, którym przesyła pozdrowienia. Źródło „Lis” podaje, że Szeligowski utrzymuje ścisłe kontakty z Jadwigą Gut, zamieszkałą w Powsinie gmina Wilanów. Przysyła jej paczki i listy z pozdrowieniami dla byłych członków AK z terenu Jeziorny. „Pomimo że dotychczas treść listów jest nam jeszcze nieznana, ale po przeanalizowaniu nastrojów wśród ludności, a szczególnie kułactwa i byłych członków AK na terenie gminy Jeziorna, którzy liczą na bliski wybuch wojny i przybycie Amerykanów do Polski, należy wnioskować, że listy te są treści wrogiej, podtrzymując na duchu wrogie elementy”. Źródło „Ryś” „zapodaje”, że w gromadzie Bielawa Feliks Młotek, były członek AK, „średniak”, wypowiada się, że „on o państwo w ogóle się nie przejmuje, grunt żeby jemu było dobrze i miał co jeść. Obowiązkowe dostawy niedługo się skończą komunistom, bo przyjdzie Ameryka, to każdy będzie sprzedawał, ile będzie chciał i zapłacą dobrą cenę, nie tak jak płacą komuniści, którzy zabierają za darmo i wywożą do Rosji, bo tam jest bieda i Polska musi ich żywić”. Wg tego samego źródła, w gromadzie Bielawa grupa akowsko-kułacka Piotr Kiełbiński, Ludwik Komosa, Antoni Bieliński, Feliks Młotek występuje przeciwko tworzeniu gromadzkich rad narodowych*. Wypowiadają się, że „gdy powstaną gromadzkie rady narodowe, to na wsi zrobią kołchozy. Wtedy człowiek będzie musiał oddać dla Państwa, a samemu nic nie zostanie i nie będzie można chodzić sobie jak pan, a będzie każdy dziadem”. „W związku z tym, że są to wstępne materiały, <Ryś> otrzymał nastawienie bacznej obserwacji wymienionych i ustalenia świadków spośród mieszkańców, którzy będą mieli możność potwierdzić wrogie wypowiedzi. Po przesłuchaniu i potwierdzeniu wrogiej działalności, można będzie sprawę zrealizować”.
* W 1954 r. wskutek reformy administracyjnej zlikwidowano gminy, a ich miejsce jako podstawowa jednostka terytorialna w strukturze administracji zajęły Gromadzkie Rady Narodowe. Na obszarze działania dawnej gminy Jeziorna utworzono początkowo gromady Opacz, Słomczyn i Bielawa. W 1958 r. tę ostatnią zlikwidowano z nieznanych przyczyn i włączono do gromady Opacz.
Źródło „K” „zapodaje” o sytuacji w Piaskach
Cała gromada Piaski* w gminie Jeziorna jest pod wpływem kułactwa, które przeciwstawia się organizacji spółdzielni produkcyjnej. M.in. Magdziarz powiedział, jeżeli chcesz, żeby ciebie zabili, to wstąp do spółdzielni. „Gdy Konarzewski i Gocławski dowiedzieli się, że ja chcę wstąpić do spółdzielni, to mi powiedzieli, ani się waż, jeżeli nie będziesz mógł wywiązać się z obowiązków, to my ci pomożemy, a nie paskudź wsi”. Były członek AK Tadeusz Kanabus, zatrudniony w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, w Wydziale Rolnym, żyje w bardzo dobrych stosunkach z kułakami i członkami AK z terenu Piasek. Często u nich przebywa i informuje o przedsięwzięciach Prezydium odnośnie wsi. Poucza, jak mają pisać podania o różne ulgi. Zaproponował kułakom, że postara się o odebranie pola, które obecnie posiadają rolnicy jako działki i przekaże to pole kułakom. Warunkiem jest zebranie przez nich odpowiedniej ilości pieniędzy na przekupienie jednego z pracowników Prezydium, którego nazwiska nie podał. Ze względu na to, że wymieniony jest członkiem PZPR, poinformowano Komitet Powiatowy PZPR. Zgodnie z poleceniem I sekretarza „zostanie w powyższej sprawie przeprowadzone dochodzenie, celem wyrzucenia ww. z Partii i pracy w Prezydium”.
* błędnie, autorowi raportu chodziło o wieś Piaski, które były częścią gromady Słomczyn
1955
Balony nad powiatem piaseczyńskim*
W drugiej połowie II 1955 r. na tutejszym terenie pojawiły się balony z wrogimi broszurami „Wolnej Europy”. Dotychczas w różnych okresach czasu zebraliśmy 8 broszur oraz 4 baloniki. Przy dwóch balonach znajdowały się po 3 broszury, w jednym tylko 2. W dniu 1 III ustalono, że Zdzisław Osuch znalazł balon na terenie swego miejsca zamieszkania, w gromadzie Czernidła. Znalazca balon zachował dla siebie, nie meldując na Posterunku Milicji Obywatelskiej. Posterunek balon odebrał. Był dwa razy większy od poprzednich. W toku przesłuchania wyjaśnił, że po zauważeniu balonu na drzewie, wszedł na nie i zrzucił go na ziemię, który podjęli stojący pod drzewem Wiktor Matulka (Makulski), ojciec wymienionego i szwagier oraz Opaliński i Baran. Balon został częściowo rozcięty przez wymienionych. Następnie chcieli go podrzeć na kawałki, lecz na interwencję Zdzisława Osucha, jego ojca, balon nie został podarty, a zabrany przez ww. W zeznaniach Zdzisław Osuch i Wiktor Makulski stwierdzili, że przy balonie nie było żadnych broszurek ani innych materiałów. „Z powyższego zachodzi podejrzenie, że broszury mogły być wyjęte przez kogoś, a sam balon zarzucony na drzewo, w celu zmylenia podejrzeń. Zdzisław Osuch, który zdejmował balon, jest członkiem Powiatowej Rady Narodowej oraz członkiem Partii. Było przy nim kilka innych osób „i w związku z tym nie zachodzi podejrzenie, żeby osoby te mogły wyjąć broszury i zachować dla siebie”. Osuch tłumaczył się, że nie zdał balonu na Posterunek MO dlatego, że nie wiedział, iż taki balon należy odnieść, gdyż z tym się nigdy nie spotykał. „W związku z tym, że niewątpliwie broszury ktoś zabrał z balonu z tamtejszej gromady, zostanie nastawiona wszystka agentura, mająca dotarcie do mieszkańców gromady Czernidła, celem jak najszybszego ujawnienia, kto posiada broszury z balonu”.
* Krucjata balonowa, wojna balonowa (ang. Radio Free Europe Balloon Crusade) – akcja Radia Wolna Europa, polegająca na wysyłaniu balonów z ulotkami, zawierającymi teksty Józefa Światły. Była to operacja „Spotlihgt”, czyli z języka angielskiego „Reflektor” rozpoczęta w dniu 12 lutego 1955 r. akcja nowojorskiego Komitetu Wolnej Europy oraz Radia Wolna Europa. Polegała ona na wysyłaniu nad komunistyczną Polskę tysięcy balonów, do których przytwierdzono pojemniki z broszurą „Za kulisami bezpieki i partii”.

„Listy boże” w gromadzie Jeziorna
W końcu lutego 1955 r. na terenie gromady Jeziorna zaczęły ujawniać się „listy boże”, opisujące cud „obok Częstochowy” i nawołujące do modlitwy oraz brania udziału w pielgrzymkach. Są to listy pisane ręcznie z nakazem przepisywania po 5 razy i przekazywania dalej. O wysyłanie takich listów podejrzana jest Alina Prześniewska, robotnica, klerykałka, pracująca w prywatnej wytwórni pasków nylonowych i zabawek dziecięcych w Jeziornie. „W powyższej sprawie prowadzimy dochodzenie agenturalno-śledcze”.
Okradzenie kościoła w Słomczynie i cmentarzy
W godzinach nocnych z 7 na 8 V 1955 r. nieznani sprawcy dokonali włamania do kościoła w Słomczynie, skąd zabrali kielich i puszkę od komunikantów, wysypując je przed kościołem. Następnie udali się na cmentarz grzebalny, gdzie odkryli 2 grobowce, jeden hrabiów Potulickich, drugi Pomianowskich. Porozbijali trumny metalowe, szukając prawdopodobnie złota lub innych kosztownych przedmiotów. „Czy coś zrabowali z trumien nie zdołano ustalić, gdyż nikt nie wie, czy tam były jakieś kosztowne przedmioty
Nielegalna organizacja w Czarnowie?
Do Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej zgłosił się Andrzej Klaus, robotnik, zamieszkały we wsi Jastrzębie, który zameldował, że Eugeniusz Zachorski z Czarnowa namawiał go do wstąpienia do nielegalnej organizacji i posiada broń. Dwa tygodnie później Kalus wyjaśnił, że spotkał się przypadkowo z Zachorskim w Warszawie. Wypili pół litra wódki. Zachorski, „będąc podchmielony” opowiadał przeżycia z działalności w organizacji. Ujawnił, że posiadał dwie „jednostki” broni. Klaus, „będąc w stanie podpitym”, zrozumiał, że Zachorski obecnie należy do organizacji i chce go wciągnąć, o czym zameldował milicji. Następnego dnia ponownie się spotkali i Klaus zaczął rozmowę na temat propozycji wstąpienia do organizacji. Zachorski oświadczył, że mówiąc o organizacji miał na myśli broń, którą posiadał w okresie okupacji w organizacji AK. Zdał ją swojemu dowódcy Pienkusowi, który obecnie nie żyje. „Z przeprowadzonych wywiadów na Zachorskiego oraz jego kolegów nie zachodzi najmniejsze podejrzenie, żeby ww. prowadził jakąkolwiek działalność na szkodę Polski Ludowej”. W związku z tym zaniechano dalszego prowadzenia sprawy.

Kradzież na cmentarzu w Słomczynie
W drugiej połowie IX 1955 r., na cmentarzu grzebalnym w Słomczynie nieznani sprawcy dokonali kradzieży 5 pomników marmurowych, które zostały załadowane na samochód i wywiezione w nieznanym kierunku. „Jadący samochód w kierunku cmentarza widziany był przez stróży nocnych wsi Słomczyn. Była to mała ciężarówka bez numerów”. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa MO wspólnie z Komendą Wojewódzką MO, gdyż są podejrzenia, że kradzieży dokonali przestępcy z Warszawy.
Anonimy Grzegorzaka z Klarysewa
Zanotowano kilka wypadków wysyłania z tutejszego terenu listów anonimowych o wrogiej, oszczerczej treści do Władz Centralnych naszego Państwa, Partii, Prokuratury, Prasy oraz członków Partii, zamieszkałych na tutejszym terenie. Podpisywane były w imieniu organizacji pseudonimami „Zemsta” i „Groźny”. „Listy te były nacechowane najbardziej wulgarnymi słowami oraz groźbami, karą śmierci itp.”. Z analizy treści anonimów wynikało podejrzenie, że pisze to osoba w młodym wieku lub jakaś grupa młodzieżowa wrogo ustosunkowana do PRL. W celu ustalenia autorów, w X „założono sprawę agenturalno-śledczą” i przystąpiono do aktywnego ujawnienia sprawców. W okresie 2 miesięcy aktywnej pracy ustalono, że autorem anonimów jest Stanisław Grzegorzak z Klarysewa, pochodzenia robotniczego. W ubiegłych latach za nadużycia gospodarcze w firmie, w której pracował, był karany pobytem w obozie pracy przez 8 miesięcy. Po wyjściu z obozu pracował dorywczo w miejscu zamieszkania. W opinii społeczeństwa uchodzi za nienormalnego. „Sprawa powyższa został przesłana do Wydziału VII Wojewódzkiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Publicznego, do dalszego prowadzenia”.
Ulotki zrzucane z balonów
Na terenie Jeziorny, w dniu 17 X znaleziono około 200 kg ulotek w języku czeskim. Zostały komisyjnie spalone w tutejszym Urzędzie. W ostatnich dniach grudnia w powiecie znaleziono 5 ulotek w języku niemieckim. „Wypadków posiadania ulotek przez ludność lub komentowania na ten temat nie notowano. Celem szybkiego zbierania ulotek w terenie oraz ujawniania osób, które posiadałyby takie ulotki, nastawiono całą sieć agenturalną. Odpowiednie zarządzenia otrzymały Posterunki Milicji Obywatelskiej”.

„Wroga działalność na odcinku wiejskim”
Na terenie gromady Piaski kilku małorolnych chłopów wyraziło chęć zorganizowania spółdzielni produkcyjnej. Mieli otrzymać ziemię opuszczoną, 86 ha dzierżawionych przez bogatych chłopów i kułaków. „Na wiadomość o zamierzeniach zbudowania spółdzielni, kułacy, byli członkowie Armii Krajowej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, przechodzący w sprawie agenturalnego sprawdzenia kryptonim <Wstecznicy> zaczęli przeciwdziałać w stosunku do chętnych chłopów”. Zygmunt Pindelski, figurant sprawy, w stanie podpitym ubliżał Józefowi Magdziarzowi, że jako chłop posiadający gospodarstwo zapisał się do Partii i dlatego jest świnią. Poza tym przy córce Magdziarza wyzywał jej ojca, że ten wstąpił do Partii i dąży do założenia spółdzielni. Informator „Wrona” doniósł, że kułacy zamierzają zorganizować na własną rękę zespół uprawowy, włączając ziemię dotychczas przez nich dzierżawioną jako mienie opuszczone, co zabezpieczy ich przed zabraniem im tej ziemi. Nie dopuszczą do tej spółki chłopów małorolnych, którzy chcą zorganizować spółdzielnię. Kułacy nie mają w ogóle zamiaru włączenia do tego zespołu własnych gospodarstw, a tylko ziemi dzierżawionej. Komitet Powiatowy PZPR na razie zaniechał organizowania w tej gromadzie spółdzielni produkcyjnej. „W powyższej sprawie nadal kompletujemy kompromitujące materiały przy pomocy Wydziału IV Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa, zmierzając do likwidacji grupy”.
cdn.

Historycy zajmujący się dziejami regionalnymi powiatu piaseczyńskiego, autorzy licznych publikacji m. in. „Szkice z dziejów Piaseczna i okolic”, „Słownika historycznego gminy Lesznowola”, „Żydzi w Piasecznie w świetle archiwów miejskich” i innych. Honorowi obywatele gminy Piaseczno. Ewa Bagieńska jest Ewa jest emerytowaną kustosz biblioteczną, przez wiele lat zatrudnioną w BUW. Włodzimierz Bagieński jest doktorem historii i emerytowanym kustoszem archiwalnym.. Kierował Oddziałem Archiwum Państwowego m.st. Warszawy w Górze Kalwarii.

Interesująca lektura. Tak dzielna władza ludowa walczyła z groźnymi wrogami Narodu, zagrażającymi suwerenności Państwa 🙂
Mi, jako prawnikowi z wykształcenia bardzo spodobał się wers z notatki ” „W powyższej sprawie prowadzimy dochodzenie agenturalno-śledcze”.”
Pozdrawiam autorów, wykonujecie piękną robotę.