Wiatraki na Urzeczu

Przez prawie wiek wiatraki były nieodłącznym elementem krajobrazu Urzecza. Wyrosły przede wszystkim w wieku XIX, by zniknąć w XX. Mapy pokazują nam, iż w przeszłości stało ich tu kilkadziesiąt, niektóre bardzo krótko, inne zmieniały swe położenie. Do międzywojnia zachowało się ich około trzydziestu. Jak wspominają starzy mieszkańcy Urzecza młyny wietrzne funkcjonowały po prawej stronie Wisły, m.in. w wawerskich Zbytkach i Miedzeszynie, trzy w Karczewie, Wygodzie, Kępie Pijarskiej (przeniesiony z Kępy Glinieckiej), Dziecinowie, Sobieniach Jeziorach i Kiełczewskich, Podborku, dwa w Śniadkowie Dolnym  i Górnym. Na lewobrzeżu rzeki wiatraki stały w Powsinku, Okrzeszynie (wcześniej w Obórkach), Bielawie, Jeziornie, Łęgu (wcześniej w Opaczy), Kopytach, dwa w Słomczynie, Cieciszewie, Brześcach, Wólce Dworskiej, Moczydłowie, Górze Kalwarii i Czersku, Coniewie, Królewskim Lesie… Liczba ta daje nam obraz Powiśla przypominającego jako żywo małą Holandię. Wiatraki zdawały się być stałym i nieodłącznym elementem krajobrazu, stąd też gdy zaczęły znikać, nikt nie traktował ich jako coś unikalnego.

Wiatrak w Sobieniach Kiełczewskich, zb. IS PAN

Oczywiście nie sposób poznać historii ich wszystkich, bowiem w wielu przypadkach nie zachowały się żadne dokumenty i bazować musimy tu na opowieściach.  Jak w przypadku wiatraka w Okrzeszynie, ktory pod koniec XIX wieku postawił Michał Siudziński  przy pomocy młynarza Szustkowskiego z Jeziorny Królewskiej. Wiatrak ten został przeniesiony z Obórek… Czasem pamiętamy jedynie jak w przypadku Czerska, że wiatrak przy cmentarzu morowym  w Czersku był własnością żydowską, natomiast drugi przy ul.Wareckiej obsługiwał p. Szaręga, nie wiemy jednak czy był on jego właścicielem. Spróbujmy się jednak przyjrzeć procesowi ich rozwoju na Urzeczu. Kuszące jest wiązanie ich pojawienia wraz z olędrami, którzy przybywają na Urzecze w latach siedemdziesiątych XVIII stulecia, jednak wydaje się iż „wiatraczenie” przybyło tu niejako niezależnie, co nie znaczy, iż obecność olędrów nie miała później wpływu na ich gwałtowny rozwój. Na Mazowszu wiatraki nie przyjęły się tak szybko jak w Wielkopolsce, gdzie zdominowały w zasadzie od XVII wieku krajobraz, wypierając młynarstwo. Wpływ na to miała zapewne obecność rzek, które licznie wykorzystywano na Urzeczu. Młyny działały na Świdrze i Jeziorce, na Wiśle stały bździele, a na starorzeczach koła wodne. Stąd nawet fakt, iż wiatrak był dużo bardziej ekonomiczny niż młyn, nie skłaniał zapewne tutejszych właścicieli ziemskich do wdrażania nowej technologii (a o ile bardziej ekonomiczny można poczytać w artykule o Wiatraku w Bielawie). Jak zwykle motorem zmian okazała się potrzeba, co doskonale widać na przykładzie Bielawy. Powstał tam jeden z pierwszych wiatraków pod Warszawą, bowiem jego istnienie odnotowujemy w roku 1781, gdy prócz niego działały jeszcze tylko wiatraki we wsiach Marymont i Służew. Przyczyna była zapewne tu głównie ekonomiczna, bowiem dobra wsi Bielawa skazane były na młyn na wąskiej stróżce Jeziorki, którą puszczano przez upust pod Jeziorną Królewską i drugi nurt płynący ze wsi Grąd. Wodą zarządzali właściciele Obór i już pod koniec XVII wieku wskutek jej braku upadł młyn w Jeziornie Królewskiej. Bielawa wspomagała się zapewne młynem końskim w tutejszym folwarku, bowiem podobny działał w tym czasie w Oborach. Wiatrak prócz faktu, iż okazał się bardziej ekonomiczny w mieleniu zboża, uniezależnił Bielawę od kaprysów Wielopolskich regulujących przybór wody. W XIX wieku o młynie wodnym w Bielawie już nie słyszymy, choć nie oznaczało to końca końskiego młyna, który działał nadal i miał się dobrze jeszcze w 1833 roku.

Lokalizacja wiatraka w Bielawie, lata trzydzieste XX wieku. Wówczas już był nieczynny.

Podobne powody kierowały pół wieku później hrabią Kasprem Potulickim, w latach dwudziestych w dobrach oborskich zaczynają stopniowo wyrastać wiatraki. Pierwszy z nich powstaje w roku 1825 w Słomczynie, gdy 20 lipca kontrakt na jego wzniesienie otrzymuje Jan Rombalski. Dzierżawi trzy morgi i 95 prętów pod wznoszony młyn wiatrowy, do tego otrzymuje w dzierżawę „2 morgi urodzajnego gruntu”. Wznoszenie wiatraków uniezależnia Obory z przyległościami od mielenia zboża nad Jeziorką, stąd możliwa jest sprzedaż w 1831 roku młyna znajdującego się przy papierni górnej w Jeziornie Oborskiej  Bankowi Polskiemu. Ciekawa sprawa, bowiem hrabia pobiera dotąd opłaty za mielenie zboża od włościan Jeziorny Królewskiej, wsi znajdującej się poza należącymi doń dobrami oborskimi, gdzie młyna nie ma już od końca XVII wieku. Nie zamierza jednak pozbawiać się tych dywidendów, więc wydzierżawia w Jeziornie Królewskiej kawałek pola, zawierając w roku 1838 roku umowę z Janem Szyszkowskim na wzniesienie w tym miejscu wiatraka. Tak powstaje wiatrak w Jeziornie, na ziemi dzierżawionej przez Obory. Szyszkowski pobiera opłaty za mielenie zboża od mieszkańców wsi, wnosząc hrabiemu opłatę roczną, który z kolei wnosi opłatę z tytułu dzierżawy ziemi do władz Królestwa Polskiego, do których należy wówczas Jeziorna Królewska i najwyraźniej na tym wszystkim zarabia… Lata dwudzieste i trzydzieste XIX wieku to rozwój wiatraków na Urzeczu. Wznoszone są kolejne, dobra wilanowskie na prawym brzegu obsługuje wiatrak wzniesiony w Zastowie, na lewym brzegu w Powsinku, prócz nich powstają wiatraki w Brześcach, Górze Kalwarii i Czersku (przy obecnej Wareckiej), wkrótce dołączą kolejne.

Przyjrzyjmy się jeszcze wspomnianym kontraktom, bo wzniesienie wiatraka nie było zwykłą czynnością budowlaną. Przyjął się tu model kontraktowych młynarzy-specjalistów, którzy zawierali z właścicielami dóbr ziemskich umowy emfiteuzy, analogiczne do spisywanych z olędrami. Kontrakty opiewały na wybudowanie wiatraków i dzierżawienie ich na okres lat 40, po którym to przechodzić miały na własność posiadaczy dóbr. Przyglądając się zachowanym kontraktom z Powsinka, Jeziorny Królewskiej i Słomczyna dostrzeżemy podobne zapisy. „Skarb dziedzica dozwala wybudować w ciągu lat dwóch pierwszych tenuty od dnia dzisiejszego początek biorącej własnym kosztem przy wsi Powsinku na klinie gruntu pogorzeliskiem zwanym młyn-wiatrak z domem mieszkalnym, stodołą i oborą wedle plany przez skarb wydanego w miejscu na ten cel oznaczonym”. Podobne treści pojawiają się w pozostałych kontraktach, młynarze otrzymywali skrawek gruntu, uzgadniano opłaty jakie mieli wnosić rokrocznie, w przypadku Powsinka zapewniono jeszcze drzewo na ogrodzenie terenu i drogi, lecz nie na wiatrak, który stanowił inwestycję młynarza. Wreszcie zastrzegano pierwszeństwo mielenia zboża dla dworu i włościan dóbr, dopiero w dalszej kolejności młynarz mógł obsługiwać osoby „zagraniczne”. Nie w każdym punkcie prawa kontaktu były dziedziczne, bowiem w Słomczynie syn pierwszego młynarza, choć posiadał przywilej na młyn, zdaniem hrabiego nie mógł już wypasać owiec na pastwiskach Obór, bez zawarcia nowej umowy, bo prawo to przysługiwało jego ojcu.

Niektóre wiatraki przenoszono, jak ten w Obórkach, następnie w Okrzeszynie.

Podobnie jak w olęderskich kontraktach notowano, iż po upływie 40 lat można je przedłużyć „na kolejne 40 lat bez podwyższania czynszu” pod warunkiem wniesienia opłaty wkupnego. Jednakże większość tutejszych wiatraków gdy mijało pierwsze 40 lat od ich wybudowania stała się własnością młynarzy wskutek powszechnego uwłaszczenia jakie nastąpiło na podstawie ukazu carskiego z 1864 roku. Wówczas nastąpił drugi etap rozwoju wiatraków na Urzeczu, gdy stawiać zaczęli je na swych gruntach uwłaszczeni właściciele. Ich rozwój to skutek zapotrzebowania, które spowodowała zmiana jaką było nadanie ziemi na własność tutejszym mieszkańcom. Z czasem zaczęli się bogacić, a zwiększone uprawy powodowały wzrost zapotrzebowania na usługi młynarskie. Ostatnie ćwierćwiecze to budowa kolejnych wiatraków. Wówczas powstały młyny wiatrowe w Kopytach i Cieciszewie Szustkowskich, czy w Okrzeszynie Siudzińskich, drugi wiatrak w Czersku i koźlak w Lininie wzniesiony około 1880 roku przez mistrza młynarskiego Kacpra Klimka. 

Wycinek mapy Urzecza z lat dwudziestych XX wieku pokazuje nam dużą liczbę wiatraków (za Ł. M. Stanaszek).

Kres wiatrakom miał przynieść postęp technologiczny, jak niegdyś w przypadku mniej wydajnych młynów wodnych. Wiatraki zastępować zaczęły młyny motorowe, które były szybsze i wydajniejsze. W latach dwudziestych zaczęły znikać, jak na ironię wówczas pojawił się wiatrak, który na terenie powiatu piaseczyńskiego przetrwał w stanie jak dotąd najlepszego zachowania. Do Linina trafił z warszawskiej Woli w roku 1918 po zniszczeniu pierwotnego wiatraka podczas I wojny światowej. Stanisław Klimek zakupiony wiatrak w częściach przewiózł kolejką wąskotorową do Góry Kalwarii, a następnie zimą saniami do Linina, gdzie uruchomić udało się go w roku 1918. Na Woli nie działał już od paru lat, wyparły go młyny motorowe. Wkrótce dotarły i na Urzecze. W 1933 roku w gminie Jeziorna działały już tylko wiatraki w Łęgu, Okrzeszynie i Gassach-Kopytach, pozostałe zamknięto kilka lat wcześniej. Wkrótce spotkał je ten sam los, gdyż jak wspominają tutejsi gospodarze szybciej można było zemleć zboże w młynie spółdzielczym w Jeziornie czy w Karczewie, choć w zależności od okresu, mąka w nich bywała niedobra. Ostatnie wiatraki działały do lat pięćdziesiątych XX wieku, wkrótce miały zacząć znikać z tutejszego krajobrazu na dobre, .


Źródła:

  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna
  • AGAD, Obory
  • AGAD, AGWil
fb-share-icon0

Może ci się także spodobać...