Wielkanoc na Urzeczu

„Grzanka”. Wystarczył jeden jej łyk, by skutecznie rozgrzać ciało. Wiedzieli o tym wszyscy dorośli na Urzeczu. „Magiczny napój” na podwarszawskie, żyzne mady sprowadzili zapewne flisacy. Oryle, jak ich nazywano, rozpoczynali wiślane spływy już wczesną wiosną, a kończyli późną jesienią. Przebywanie na tratwie, na zimnej wodzie, nie należało do przyjemności i mocno wychładzało organizm. Po przybiciu…

Czytaj więcej