Wielkanoc na Urzeczu

„Grzanka”. Wystarczył jeden jej łyk, by skutecznie rozgrzać ciało. Wiedzieli o tym wszyscy dorośli na Urzeczu. „Magiczny napój” na podwarszawskie, żyzne mady sprowadzili zapewne flisacy. Oryle, jak ich nazywano, rozpoczynali wiślane spływy już wczesną wiosną, a kończyli późną jesienią. Przebywanie na tratwie, na zimnej wodzie, nie należało do przyjemności i mocno wychładzało organizm. Po przybiciu do brzegu, w miejscu zwanym bindugą, szukano najbliższej karczmy. Jej właściciel, widząc grupę przybyszów, nakazywał rozpalić palenisko. Wiedział, że goście zażądają „grzanki” – słodkiego alkoholu podawanego na gorąco.

Dlaczego to właśnie „grzanka” rozpoczyna opowieść o Wielkanocy na Urzeczu? Bo od niej zaczynało się świąteczne ucztowanie w niedzielny poranek. Dawniej okres świąteczny często przypadał jeszcze na niemal zimową aurę – niskie temperatury i deszcz ze śniegiem nikogo nie dziwiły. Po powrocie z rezurekcji Łurzycoki (mieszkańcy Urzecza) szukali więc szybkiego sposobu na rozgrzanie. Przebywając z flisakami w nadwiślańskich karczmach, przejmowali ich zwyczaje i włączali je do własnych tradycji. Po wejściu do domu każdy dorosły musiał wypić przynajmniej jeden kieliszek przepalanego alkoholu, zwykle wyrabianego samodzielnie z buraków cukrowych lub kupowanego w karczmie. Dopiero potem można było zasiąść do uroczystego śniadania. Obecność na rezurekcji była obowiązkowa, choć nie wszyscy się na nią udawali. Na Urzeczu powszechnie wierzono, że w chwili bicia rezurekcyjnych dzwonów woda nabiera cudownych właściwości uzdrawiających. Udawano się więc nad Wisłę lub starorzecza, by zaczerpnąć wody, którą następnie polewano bolące miejsca. Pozostali domownicy często pokonywali długą drogę do kościoła na czczo, co dodatkowo wzmagało apetyt na czekające w domu smakołyki.

Rycina J. F. Piwarskiego, XIX w. z okolic Warszawy, być może Jeziorny, którą często odwiedzał.

Ucztowanie rozpoczynano od dzielenia się poświęconym jajkiem, a następnie spożywano pozostałe święcone potrawy. Po długim poście wielkanocne śniadanie było prawdziwą ucztą. Wszechobecne wcześniej postne ryby ustępowały miejsca mięsom w rozmaitych postaciach. Najważniejsze były pasztet i biała kiełbasa – do dziś stanowią one obowiązkowy element świątecznego stołu. Szczególnie pasztet, podawany z własnoręcznie startym przez gospodarza chrzanem, uchodził za potrawę kanoniczną. Późne śniadanie płynnie przechodziło w obiad, który na Urzeczu rozpoczynano inaczej niż w większości regionów Polski. Zamiast powszechnego żuru czy białego barszczu, nad Wisłą królował barszcz czerwony, przygotowywany z dużą ilością chrzanu. Danie to, będące dziś wizytówką Urzecza, niosło bogatą symbolikę: czerwony kolor oznaczał krew Chrystusa, chrzan – jego mękę, a podawane do barszczu jajka symbolizowały nowe życie. Po pierwszym daniu na stole pojawiały się mięsa, a po obiedzie delektowano się babami, plackami drożdżowymi oraz wyśmienitymi sernikami. Po południu rozpoczynały się pochody „po dyngusie”. Grupy dzieliły się na dziecięce i dorosłych. Dzieci chodziły od domu do domu, śpiewając i licząc na drobne datki. Starsi zadowalali się poczęstunkiem oraz „czymś mocniejszym” do wypicia. Dzień zwykle kończyła potańcówka – początkowo w karczmie, a w późniejszych latach w remizie.

Na zakończenie warto podać więc przepis na taki tradycyjny barszcz z Urzecza:

BARSZCZ CHRZANOWO-BURACZANY (wersja szybsza, bez zakwasu)

Składniki:

3kg buraków

około 3 l wody

4 marchewki

1 pietruszka

1/2selera

1/4 szklanki octu

1 lub 2 słoiki chrzanu

1 szklanka mleka

5 żółtek

1 łyżka mąki

Przygotowanie:

Warzywa obrać i pokroić na mniejsze kawałki, zalać wodą, dodać ziele angielskie i liść laurowy. Doprawić octem, solą, pieprzem i cukrem. Doprowadzić do wrzenia i gotować przez godzinę na wolnym ogniu. Zostawić w ciepłym miejscu na 24 godziny. Następnego dnia ponownie zagotować. Odcedzić warzywa, a powstały wywar przecedzić przez sito. Ponownie zagotować i dodać chrzan (ilość można zwiększyć według uznania). Żółtka rozrobić ze szklanką mleka oraz łyżką mąki i dodać do gorącego wywaru, cały czas mieszając. Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo i tradycyjną białą kiełbasą.

Smacznego! 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *