Willa „Brzozówka”. Fot. K. Żurawski, Zdj. z książki M. Szturomskiej „…a potem wszystko rozwiał wiatr”, str. 134
Rozpoczynając kolejny artykuł o ogrodniku konstancińskiej (de facto chylickiej) willi pojawia się następująca konstatacja: losy ogrodników były mniej lub bardziej ściśle związane z właścicielami tych willi. Tym razem można powiedzieć, że pokoleniowy los rodziny ogrodnika willi „Brzozówka” Aleksandra Żurawskiego przeplata się, w wymiarze historycznym, z losem jej właściciela – Feliksa Wiślickiego. Nie sposób, na wstępie, nie wspomnieć o mieszkańcu Chylic, inżynierze Wiślickim, wybitnym polskim współtwórcy sztucznego jedwabiu.
Feliks Wiślicki (1866-1949) pochodził z warszawskiej rodziny kupieckiej. W młodych latach zaangażował się w działalność polityczną w ruchu socjalistycznym. Nie wiemy zbyt dużo na ten temat, ale musiał być mocno w swej działalności zaangażowany, skoro został aresztowany i osadzony w Cytadeli Warszawskiej. Zapewne mając na uwadze późniejszą ciągłą inwigilację przez zaborcę – za swoje przekonania – opuścił kraj i udał się na emigrację do Szwajcarii. Tam podjął studia chemiczne na Politechnice w Zurychu, ukończył je z bardzo dobrym wynikiem i rozpoczął współpracę z dynamicznie rozwijającymi się zakładami produkcji sztucznego jedwabiu w krajach takich jak: Francja, Szwajcaria, Belgia. W początkach XX wieku został wyznaczony do zbudowania fabryki włókien sztucznych w rozbiorowej Polsce. Wrócił do Polski i w Tomaszowie (ob. Mazowieckim) k/Łodzi współtworzył zakłady, które w dwudziestoleciu międzywojennym stały się jednymi z największych w krajowym przemyśle chemicznym i jednymi z większych w Europie. W Polsce przebywał w latach 20-tych i 30-tych XX wieku, aż do II Wojny Światowej. W 1939 roku wyjechał do Szwajcarii i tam 10 lat później zmarł[1].
Postać inż. Feliksa Wiślickiego wielokrotnie przewija się we wspomnieniach rodziny pozostałej po ogrodniku Aleksandrze Żurawskim. Wspomnienia o właścicielu i jego willi „Brzozówka” stojącej w Chylicach przy ul. Broniewskiego 32/34 skrzętnie spisała Małgorzata Szturomska w książce „… a potem wszystko rozwiał wiatr”.
„Dom został postawiony w 1920 roku w stylu dworkowym, był przeznaczony na letniskową siedzibę rodziny Wiślickich, nazywano go „Brzozówką”. Posiadłością opiekował się pan Aleksander Żurawski, który zamieszkał w majątku i tu wychowywało się jego czworo dzieci – trzy córki i syn Kazimierz, rocznik 1923”[2].
Historię rodzin ogrodników pracujących w konstancińskich/skolimowskich/chylickich willach udawało się wyprowadzić najwcześniej od połowy XVIII wieku. Natomiast historia rodziny Żurawskich sięga jeszcze wcześniej, bo jej losy są znane prawie od początku XVIII wieku. Przodek rodziny Antoni Dominiczak[3] (ok. 1715-po 1756) mieszkał wraz z żoną Zofią z d. Dmochówną (ok. 1716-po 1756) w miejscowości Słonawa parafii Prażmów. Małżeństwu temu w latach 1736-1756 urodziło się 12-ro dzieci, co oznacza, że para ta mieszkała tam co najmniej 20 lat. Antoni pracował jako rolnik (łac. laboriosus) początkowo w Słonawie, a później przeniósł się do przysiółka Słonawka[4]. Syn Antoniego i Zofii, Antoni Dominiczak (1742-ok.1800) również losy swe związał ze Słonawką (zw. także Słonawą Małą). Tu ożenił się ok. 1769 roku z Petronelą Wrotkówną (1744-1812) i pracował, jako rolnik. Jednak posiadał jakieś zdolności w zakresie obróbki drewna, bowiem w jednej z metryk zapisano mu, jako zawód „lignifaber”, co może oznaczać zarówno cieślę, stolarza lub kołodzieja. Małżeństwu temu urodziło się 10-ro dzieci, z których wiadomo, że 6-ro w wieku dorosłym weszło w związki małżeńskie. Antoni Dominiczak s. Antoniego utrzymywał dobre relacje ze znaczącymi osobami w okolicy, bowiem chrzestnymi jego dzieci byli, np.: młynarz z Barcic, kolator (fundator kościoła) ze Słonawy, żona organisty z Pieczysk, ale też liczni członkowie samej rodziny Dominiczak. W późniejszych latach życia, Antoniemu Dominiczakowi zaczęto zmieniać w zapisach nazwisko na Domieniak, czy Domin. Również inni członkowie rodziny zaczęli występować pod nieco zmienionym nazwiskiem, np. Domińczak, czy Dominicki. Prawdopodobnie chodziło tu o odróżnianie mocno rozrodzonych rodzin poprzez modyfikację nazwiska[5].
Syn Antoniego i Petroneli, Łukasz (ok. 1790-1854) ożenił się w 1814 roku z pochodzącą z parafii Pieczyska Teresą Woźniak (ok. 1788-1854) i zmienił (lub zmieniono mu) nazwisko na Żurawski. Nie wiadomo, czy był to przydomek, który nadano przy wpisie do metryk, czy wręcz Łukasz wrócił do nazwiska rodowego. Żurawscy zamieszkali w Woli Pieczyskiej u rodziny ze strony matki Łukasza, Petroneli z d. Wrotek. Łukasz początkowo określany był, jako „wyrobnik” (pracował u kogoś na wyrobku), a po 6-ciu latach pracy, jako „włościanin” (posiadający nadaną mu włość, którą uprawiał). Po 12-tu latach stał się posiadaczem gospodarstwa (chata + zabudowania) i pracował na rzecz okolicznego właściciela ziemskiego. Małżonkom Żurawskim urodziło się w Woli Pieczyskiej 6-ro dzieci, z których wszystkie dożyły wieku dorosłego i wyszły za mąż/pożeniły się[6].
Jednak los Szymona Żurawskiego (1820-1903), syna Łukasza i Teresy nie był taki prosty. Szymon w wieku 20 lat został wzięty do wojska carskiego, z którego wyszedł dopiero po 19. latach w 1859 roku[7]. W 1854 roku, kiedy Szymona w domu nie było, zmarli jego rodzice oraz najstarszy brat Andrzej (ur. w 1815 roku), który wraz z ojcem prowadził gospodarstwo rolne[8]. Po śmierci rodziców i brata, gospodarstwo w Woli Pieczyskiej przejęli dwaj młodsi bracia: Marcin (1826-1889) i Ignacy (1829-1918). Czas spędzony w wojsku zabrał Szymonowi najlepsze lata życia – wyszedł z niego w wieku 39 lat, z niczym (żołd w wojsku carskim był symboliczny). Musiał więc o swój los zadbać sam. Nie wiadomo, co działo się z Szymonem między 1859, a 1868 rokiem. Pomimo nie najmłodszego wieku, nie ożenił się w tym czasie. Niewykluczone, że wtedy ukrywał się, żeby jako były żołnierz carski nie być włączonym w działania przeciw buntującym się rodakom, a w 1863-1864 roku żeby nie być powołanym przeciwko powstańcom styczniowym. Szymon ożenił się dopiero w 1868 roku z pochodzącą z Piaseczna Franciszką Hajs (1842-po 1918). W metryce ślubu znajduje się zapis, że Szymon jest żołnierzem (carskim) dymisjonowanym w 1859 roku, a więc przez 9 lat skutecznie unikał ponownego poboru do wojska. W 1869 roku Szymon objął jakiś kawałek ziemi w rodzinnej Woli Pieczyskiej i pracował na niej jako kolonista – dostosowywał nieużytki do uprawy. Do 1881 roku małżeństwu Żurawskich urodziło się 5-ro dzieci, z których dwoje zmarło młodo, a dzieje znane są tylko dla dwojga z nich: Marianny ur. w 1871 r. i Aleksandra ur. w 1881 r[9].
Aleksander Żurawski (1881-?) od najmłodszych lat nie mógł liczyć na pomoc ojca chociaż do 22 roku życia mieszkał przy nim. Urodzony, gdy jego ojciec miał 61 lat, wychowywał się w trudnych warunkach. Zapewne pomagał już w wieku 13-14 lat w gospodarstwie, ale po śmierci ojca widocznie nie mógł liczyć na przedłużenie kontraktu kolonizacyjnego, skoro w Woli Pieczyskiej nie pozostał. Swojej szansy zaczął szukać w innym miejscu. W 1910 roku ożenił się w miejscowości Kalina par. Warka z pochodzącą ze Śniadkowa Górnego Małgorzatą Widłak (ok. 1888-1917). W Kalinie w 1911 roku pomagał przy pracach rolnych, natomiast już w 1912 pracował jako dniówkarz w Warszawie w par. Najświętszego Zbawiciela. Jeszcze przed wybuchem I-szej Wojny Światowej małżeństwo Żurawskich wróciło do rodzinnych stron i tu w Drwalewie w ciągu kilku lat urodziło się i zmarło 2-je ich dzieci, a w 1917 roku zmarła żona Małgorzata. Wydaje się, że Aleksander nauczony przykrymi doświadczeniami swego ojca, w czasie I-szej Wojny Światowej unikał poboru do wojska. Podejmował prace w różnych miejscach, tak, żeby nie można było go zlokalizować. Możliwe, że z przekazów rodzinnych wiedział, iż jego kuzyni pochodzący z Kukałów par Drwalew Władysław Żurawski (1883-?) oraz pochodzący z Pawłówka par Drwalew Walenty Żurawski (1872-?) zostali w 1914 roku wzięci do wojska i nie wiadomo było czy powrócą. W metrykach chrztu ich dzieci urodzonych w 1915 roku zapisano, że ojcowie przebywają na wojnie[10].

Po śmierci I-szej żony Aleksander ożenił się w 1918 roku po raz drugi. Jego żoną została pochodząca z Piaseczna Zofia Dolińska (1894-?), z którą zamieszkał w Chylicach. Tu w 1919 roku urodził się ich syn Wacław, jednak po 2-ch latach dziecko zmarło, a w metryce zgonu wpisano, że ojciec nie mieszka tu na stałe – jest mieszkańcem Drwalewa[11]. Wydaje się, że inż. Wiślicki, w pewnym sensie, przyjmując Aleksandra Żurawskiego do pracy udzielił mu schronienia. Sam pamiętając osadzenie w Cytadeli Warszawskiej rozumiał, że młody małżonek ze względu na doświadczenia rodzinne nie chce iść do wojska. Rodzina Żurawskich odwdzięczyła się właścicielowi „Brzozówki” pilną pracą i dobrą pamięcią o nim.
Majątek w Chylicach należący do chemika inż. Feliksa Wiślickiego składał się z sadu owocowego, części leśnej ze starymi sosnami, łąki, na której rosła łakomczucha rosiczka. Wokół domu było wypielęgnowane podwórko uwieńczone gazonem pełnym kwiatów, (…)”[12].
Inżynier Wiślicki, sam niestety nie posiadał dzieci, ale kochał je ponad wszystko, dlatego urządził najbiedniejszym schronisko „Jasny Dom” w Piasecznie. Łożył na wszelkie potrzeby tego domu i często zapraszał dzieci do siebie do Chylic.
„Dzieci w majątku w Chylicach-Letnisku było zawsze dużo, mimo że właściciel tej bajecznej krainy pełnej owoców, kwiatów, miejsc z tajemniczą przyrodą nie miał własnych dzieci, to wydał fortunę, aby polepszyć los tych, którym nie dane było urodzić się w bogatej rodzinie”[13]. „Chłopcy z „Jasnego Domu” przyjeżdżali dość często do „Brzozówki” w Chylicach, bo sad pielęgnowany przez pana Żurawskiego rodził tak wiele owoców, że zabierano je skrzynkami do piaseczyńskiego domu”[14].
Aleksander Żurawski i jego żona Zofia doczekali się 4-ga dzieci: Stefanii, Kazimierza (ur 1923 r.), Bronisławy i Wandy.Mieszkali i pracowali w Chylicach przez prawie 20 lat. Dobrzy ludzie przysłużyli się dobrym ludziom.
„Jedną z największych atrakcji dla małych Żurawskich był przyjazd inż. Wiślickiego do Chylic. Był uwielbiany przez stałych mieszkańców. Dzieci liczyły na wycieczkę samochodem, która zawsze była nie lada atrakcją, kończyła się w herbaciarni na ciastkach. Pies liczył na porcję kaszanki, a pracownicy na opowieści o świecie wielkiego przemysłu włókienniczego. Bo inżynier Wiślicki to była postać nietuzinkowa”[15].
Dziś nietuzinkowa jest rodzina Żurawskich – pamięta i dzieli się wspomnieniami o ludziach, którzy mieszkali w i wokół willi „Brzozówka”.
„Odwożę państwa Żurawskich do domu, jedziemy przez Chylice ulicą Broniewskiego (dawniej Mickiewicza), ogrody już nie istnieją. Zatrzymujemy się na chwilę, pan Kazimierz wspomina odwiedziny Wiślickich: Z jaką wielką radością ich tu witano. Dziewczynki dostawały do zabawy celofan, jakaż to była radość, ile cudownych rzeczy do zabawy można było z niego zrobić. Wszystko tu przeminęło, zniknęło jak motyle w ramionach rosiczki, resztę rozwiał wiatr”[16].
[1] Jerzy Paprocki, Kalendarium Chemików – Polskich i Europejskich, CHEMIK, 5_2016_tom_70
https://sitpchem.org.pl/wp-content/uploads/2020/04/WISLICKI-Feliks-1866-1949.pdf
[2] Małgorzata Szturomska „… a potem wszystko rozwiał wiatr”, Biblioteka Publiczna w Piasecznie str. 134.
[3] Nazwisko Dominiczak jest bardzo starym odimiennym nazwiskiem pochodzącym zapewne od imienia Dominik. Beata Raszewska‑Żurek „Kształtowanie się nazwisk równych imionom w Polsce(wiek XIII–XVI)” Instytut Slawistyki Polskiej Akademii Nauk, Towarzystwo Naukowe Warszawskie, Warszawa 2006
[4] Przysiółek to niewielkie skupisko kilku lub kilkunastu domów i gospodarstw, które leżą poza zwartą zabudową wsi, ale stanowi jej integralną część.
[5] Informacje o rodzinie Antoniego Dominiczak ojca i Antoniego Dominiczak syna, mieszkających w Słonawie i Słonawce (zw. czasem Słonawą Małą) opracowano na podstawie metryk chrztów, ślubów i zgonów w parafii Prażmów za www.genealodzy.pl
[6] Informacje o rodzinie Łukasza Żurawskiego mieszkającej w Woli Pieczyskiej opracowano na podstawie metryk chrztów, ślubów i zgonów w parafii Pieczyska za www.genealodzy.pl
[7] O zwolnieniu Szymona Żurawskieo z wojska carskiego w 1859 roku świadczy zapis w metryce ślubu nr 1 z 1868 roku z parafii Pieczyska; za www.genealodzy.pl
[8] W 1854 roku w rodzinie Żurawskich zmarło 12 osób w miejscowościach: Barcice, Pieczyska i Wola Pieczyska, co prawdopodobnie było wynikiem epidemii cholery i tyfusu, które panowały w Galicji w latach 1852-1854;
metryki zgonu parafii Pieczyska za rok 1854; za www.genealodzy.pl
[9] Informacje o rodzinie Szymona Żurawskiego mieszkającej w Woli Pieczyskiej opracowano na podstawie metryk chrztów, ślubów i zgonów w parafii Pieczyska za www.genealodzy.pl
[10] Informacje o Władysławie Żurawskim i Walentym Żurawskim pochodzą z metryk chrztu ich dzieci z 1915 roku z parafii Drwalew (zapisano, że ojciec przebywa na wojnie i jest czynnym żołnierzem w wojsku); za www.genealodzy.pl
[11] Informacje o rodzinie Aleksandra Żurawskiego opracowano na podstawie metryk chrztów, ślubów i zgonów z parafii: Pieczyska, Sobienie-Jeziory, Warka, Warszawa i Piaseczno; za www.genealodzy.pl
[12] Małgorzata Szturomska „…a potem wszystko rozwiał wiatr”, Biblioteka Publiczna w Piasecznie, str. 134.
[13] idem.
[14] Idem.
[15] ibidem, str. 135.
[16] ibidem, str. 137.

Regionalistka, po Wyższej Szkole Zarządzania. Zainteresowanie Urzeczem odziedziczyła po rodzicach pochodzących z Powsinka i Chabdzinka. W 2027 r. minie 300 lat od osiedlenia się jej pierwszego udokumentowanego przodka na Służewie. Zafascynowana genealogią i najstarszymi dziejami regionu.
