Nad rzeką Liwiec

wpis o tym, co zamek w przesławnej miejscowości Liw nieopodal Węgrowa ma wspólnego z dziedzicznymi ziemiami rodu Oborskich, z nie mniej sławnych Obór

W połowie lata dotarłem do Liwa*. Słońce świeciło jeszcze ciepłe, dzień był upalny, a w rzeczce kąpali się ludzie. Liw okazał się urokliwą miejscowością, wzdłuż drogi wyrastały drewniane domy jakie jeszcze niedawno znaleźć można było w Jeziornie Królewskiej. Z głównej trasy prowadzącej z Węgrowa do Kałuszyna zjechałem na boczną drogę brukowaną kocimi łbami. Na jej krańcu znajdował się zamek i dobudowany do niego dworek.
Podążając od strony Konstancina znajdziecie inną drogę, tę prowadzącą od Kałuszyna bądź z miejscowości Dobre, oba szlaki z mińskiego gościńca. Kiedyś dotrzeć można było tu zupełnie inaczej, jednakże od pewnego czasu można znowu uczynić to co czynił dziedziczny starosta grodowy liwski, odbywający taką podróż. Przeprawić się promem w Gassach i ruszyć dalej w kierunku Liwa, obecnie trasą przez Sobiekursk, która wówczas nie istniała, a podążający do Liwa zapewne z Karczewa jechał przez lasy w kierunku Pogorzeli. Mowa o Janie Oborskim i jego poprzednikach, bowiem ród herbu Pierzchała z Liwem związany był już od czasów średniowiecza.


Pierwszym znanym mi przedstawicielem tego rodu był Stanisław, prawdopodobnie wnuk Stanisława Pierzchały z Cieciszewa, protoplasty rodów Cieciszewskich i Oborskich. Pierwsza wzmianka o Oborach w księgach czerskich pochodzi z roku 1409 i dziedzic Obór określony jest wówczas przydomkiem Liwski. Przydomki takie wywodzono wówczas po części od dziedziczonych ziem (stąd Oborski, czy Chabdziński w przypadku Wojciecha z ówczesnego Chabdzina) bądź od pełnionych funkcji. W tym wypadku Stanisław z Obór był także kasztelanem liwskim. Ziemia liwska to jedna z najmniejszych ziem dawnego Księstwa Mazowieckiego, jak pisał Gloger „rozległa mil kwadratowych 17, cała na lewym brzegu rzeki Liwca, który odgranicza ją od wschodu z ziemią Drohicką, czyli od województwa Podlaskiego, nie była podzielona na powiaty. Starostwo miała grodowe, Liwskie, i niegrodowe, Korytnickie. Sejmikowała w Liwie, obierając 2 posłów i co piąty rok deputata. Miasto Liw, nad rzeką Liwcem, stołeczne tej ziemi, ze starożytnym murowanym zamkiem książąt mazowieckich, osada bardzo dawna, co wskazuje mnóstwo znajdowanych tu pieniędzy staro-rzymskich”. W XVII wieku Liw stracił na znaczeniu na rzecz niedalekiego Węgrowa, do tego jednak czasu, zwłaszcza w średniowieczu był jednym z ważniejszych punktów obronnych, z czasem stając się istotnym punktem handlowym. Już w XV wieku wzniesiono tu gotycki zamek, którego ruiny znajdują się na wzgorzu nad rzeczką Liwiec, do którego dobudowany jest ciekawy dworek. Zamek warto zobaczyć, nie tylko z uwagi na znajdującą się tu znaczną kolekcję broni pochodzącej z różnych epok, lecz choćby na malowniczą lokalizację.
Wróćmy jednak do Oborskich i Cieciszewskich, bo o zamku w Liwie z łatwością znajdziecie informacje, wszak ja dotarłem tu z ich powodu. Ciekawe, że Oborscy mający przez lata rodową siedzibę w Oborach i Cieciszewscy z Cieciszewa, przez wieki posłowali z ziemi liwskiej i tu sięgali po urzędy. Bynajmniej nie dlatego, że z czasem narodziła się linia oborskich zwana kuflewsko-łukowską, leżących w bliskości tych stron. Tradycja rodowa była silna, na początku XVI wieku kasztelanem liwskim był Mikołaj z Obór, wśród Cieciszewskich w XV-XVII w. znajdziemy cześników czy podstolich w ziemi liwskiej, a nie Czerskiej. Opisywałem już kiedyś wyprawę moskiewską Jana Oborskiego, który przed jej podjęciem sprzedał rodową siedzibę hetmanowi Koniecpolskiemu. I wyniósł się do Liwa, skąd uprzednio posłował, sejmikował i trzymał urząd starosty grodowego. Nawet po sprzedaży Obór rodzina wciąż używała tytulatury Oborskich z Obór i wciąż związana była z Liwem. Marcin Oborski z Obór, marszałek sejmu z końca XVII wieku, uczestnik wyprawy wiedeńskiej, był podkomorzym liwskim a następnie starostą. W XVIII w. także Cieciszewscy mimo porzucenia rodowej siedziby pisali się z Cieciszewa, Jacenty był pisarzem liwskim a Józef podkomorzym.
Oglądając dzisiejszy Liw, na rzecz którego ród opuścił Obory i Czernidła zabierając ze sobą część swych poddanych warto pamiętać, że jeszcze w pierwszej połowie XVII wieku była to kwitnąca miejscowość, w czasach świetności rozważano ją na miejsce elekcji królewskich. Zniszczenie miasteczka przyniosły wojny ze Szwedami, a wreszcie upadek Rzeczpospolitej, który przyniósł kres ziemi liwskiej i przeniósł stolicę tej części Mazowsza do Siedlec.
A Liw warto zobaczyć.

*Właściwie powinienem napisać do Liwu, acz niepoprawna odmiana Liwa zakorzeniona jest mocno w lokalnej tradycji, podobnie jak odmienianie Całowań na Urzeczu. Zresztą forma ta znana jest również z tradycyjnego zawołania „Do Liwa!”, od którego ukuto herb Doliwa


I na razie to ostatni wpis, przez najbliższy czas ich nie uświadczycie, podobnie nie zastaniecie mnie na facebooku. Życie mnie zmusiło do dłuższej przerwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *