Trudno pisać o Mazowszu krótko, lecz niestety formuła tych tekstów i portal, traktujący o okolicach Urzecza narzucają taki sposób. Wiele rzeczy jest więc pomijanych, bądź wzmiankowanych i tak już pozostanie. Byliśmy ostatnio pod Czerwińskiem i tam powróćmy, na wysokim klasztornym wzgórzu upamiętniony został Jagiełło, który przeprawiał się tutaj jak wiemy w 1410 roku na wielką bitwę z Krzyżakami. I tego wydarzenia pominąć nie możemy, by uzmysłowić sobie, czym była odrębność Mazowsza wykształcona w XIII wieku.
Długosz pisał, iż most łyżwowy, który uszykowano na cel przeprawy, powstał w Kozienicach, z drewna z tamtejszej puszczy. Wybór Kozienic jako miejsca prac wynikał z bogactwa puszczańskiego drewna oraz z faktu, iż była to jedna z ostatnich większych miejscowości nad Wisłą, bliskich rejonowi koncentracji wojsk, które nie leżały na terytorium księstw mazowieckich. Bo wcale nie było oczywiste komu Mazowsze w tej wojnie sprzyja. W XV wieku podzielone było już ono między dwa księstwa, płockie i mazowieckie, oba kuszone były przez Krzyżaków, by opowiedzieć się po ich stronie. Dla obu z nich decyzja nie była łatwa, bo znajdowały się między trzema wrogimi stronami – Polską, Litwą i Zakonem. Siemowit IV z Płocka był dawnym rywalem Jagiełły do korony Polski i postawę miał wyczekującą, Janusz I z Warszawy ostatecznie Polskę poparł i posłał na wojnę chorągwie rycerstwa mazowieckiego. Poparcie to umożliwiło wykorzystanie Jagielle Wisły. Most z Kozienic spłynął do Czerwińska. Płynął więc przez późniejsze Urzecze, u stóp czerskiego zamku, mijał dobra panów na Cieciszewie i Dudzie. Zapewne nie widziało go wiele osób, bo koryto wiślane było wówczas w innym miejscu, zapewne pod Cieciszewem, a większość tutejszych wsi nie istniała. A spław flisacki nie był jeszcze wówczas tak częsty i oczywisty, wszak stworzyć miał go i ugruntować rolę Wisły dopiero późniejszy o pół wieku pokój toruński, który umożliwił swobodną żeglugę flisacką.

Kozienice ilustrują doskonale to, co napisałem ostatnio, iż obecny podział administracyjny ma się nijak do historycznego. W XV wieku na Mazowszu nie były, obecnie leżą w granicach województwa mazowieckiego, są też miejscem wartym i koniecznym do zobaczenia. W gorące dni tutejsze starorzecze zapewni ochłodę, tu stała piękna, późnobarokowa rezydencja powstała w latach 1778-91 wg projektu architekta Franciszka Placidiego na zamówienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, zrekonstruowana obecnie na potrzeby tutejszego urzędu. W lasach zwanych królewskimi biją źródła, dla których warto przewędrować godzinną trasę pieszą. Jagiełło miał tu dwór myśliwski, stąd popłynęło do Czerwińska drewno. Wisła stała się główną autostradą Rzeczpospolitej, a bez Mazowsza by się to nie udało. Wisłą pływała przez dekadę ze Słomczyna pielgrzymka do Czerwińska a czasem i Płocka, który jest centralnym miejscem kultu św. Zygmunta, pod którego wezwaniem jest Słomczyński kościół. Pielgrzymki rzeczne płyną także z Czerwińska do Płocka, Wisła jest tu łącznikiem między tradycją, historią a teraźniejszością…

A pisząc o Wiśle nie sposób nie wspomnieć o Wyszogrodzie, który ostatnio pominąłem, choć leży między Czerwińskiem a Płockiem. To równie ważne miejsce na mapie starego Mazowsza, z wiślanej skarpy widać tu wieże Czerwińska odległego o kilkanaście kilometrów. Pierwsza udokumentowana wzmianka o Wyszogrodzie pochodzi z 1065 toku, acz w tutejszym muzeum znajdziemy naczynia pochodzące z VIII wieku, wydobyte z miejsca nieodległego, gdzie znajdowało się nadwiślańskie grodzisko. Jest na skorupie wizerunek Peruna gromowładnego, słowiańskiego bóstwa, o którym najstarsze wzmianki z bizantyjskich dokumentach mamy dopiero z X wieku. Ma więc Wyszogród tradycję początków mazowieckiego osadnictwa, na długo nim dzielnicy nadano nazwę. Miastem był już zanim książę Janusz I potwierdzał jego prawa miejskie w 1398 r. Podobnie jak w Czersku w XVI wieku winnice założyła tu królowa Bona Sforza, w dolinie Wisły winorośl rosła wybornie przed zmianą klimatyczną.
Lecz o Wyszogrodzie wspomnieć pragnę właśnie z powodu Wisły i tutejszego muzeum. Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej jest młode, powstało w 2012 roku, stanowi oddział płockiego muzeum. Posiada bogate zbiory wiślane, które zainteresują każdego Urzeczanina, bowiem przez lata Wyszogród żył z Wisły. Znajdziemy tu dawną przystań, kiedyś pasażerską, obecnie już głównie turystyczną, choć zdaje się wciąż cumują tu jak niegdyś barki z wikliną i faszyną, używaną do wzmacniania brzegów. W muzeum znajdziemy bogate artefakty tej dawnej parowej żeglugi. Paradoksalnie wiemy o niej bardzo dużo, tymczasem o statkach chodzących pod parą z Warszawy do Kazimierza nieco mniej, a przecież na Urzeczu też były liczne przystanie, nie tylko w Górze Kalwarii. Nawet w książce Włodzimierza Winka „Na Wiśle pod parą” wydanej stosunkowo niedawno, bo w 2020 roku, dużo mniej miejsca autor poświęca żegludze pod prąd. Urzecze statków prawie nie zapamiętało, tymczasem w tej części Wisły tradycja wciąż jest żywa.

Ale to co winno zainteresować miłośnika kultury Urzecza, to unikatowe zbiory narzędzi służących dawniej do połowu ryb w Wiśle, które dla muzeum ofiarował jako depozyt prywatny kolekcjoner dr Adam Czarnecki. Znajdziemy tu drygawice, żaki, a także znaną z naszych stron wiraszkę. Swego czasu Patryk Zduńczyk nagrywał film, gdzie jego nieżyjący obecnie dziadek Paulin, pokazywał pod Czerskiem jak takie wiraszki robiono i łowiono nimi ryby. Znajdziemy tu wreszcie i lejtaka, łódź charakterystyczną dla Wisły, której odmianą występującą wyłącznie na Urzeczu był szpiczak.
Chodząc po tym muzeum podziwiałem zbiory, z drugiej strony wzdychałem, gdyż cierpi ono na problem niewielkich regionalnych muzeów. Brak przestrzeni, którą adresować należy bogatymi zbiorami, a tych Wyszogród ma dużo. Są pamiątki życia codziennego, monety, bo wszak podobnie jak przez Jeziornę czy Czersk przez Wyszogród biegł dawny wczesnośredniowieczny nadwiślański szlak, są więc także monety arabskie sprzed XI wieku… Są kłódki, ślad po żydowskiej historii miasta, które kładziono zmarłym chowanym na tutejszym kirkucie na ustach. Zdaje się, jedynie w jeszcze jednym miejscu w Polsce natrafiono na taki zwyczaj. Do tego są tu zbiory nadwiślańskie, narzędzi, pamiątki po olędrach… Wszystko to ginie w niewielkiej przestrzeni. Oglądając je w naturalny sposób myślałem o przyszłym Muzeum Szkuty, które właśnie ma być projektowane. Były propozycje by szkuta trafiła do Wyszogrodu, który mieni się tytułem wiślanego muzeum, lub Gdańska, ale pozostanie na szczęście na Urzeczu. Niezależnie jaka koncepcja w przyszłym muzeum w Czersku będzie prezentowana, szkuta i inne zbiory powinny mieć odpowiednią przestrzeń wystawienniczą, której nie ma Wyszogród. Do tego winna ona pozwalać na wystawy czasowe. Dobrym przykładem, choć spoza Mazowsza, jest muzeum w Sandomierzu, gdzie w zamku zgromadzono szereg zbiorów z różnych epok i mających różną tematykę, a przestrzeń nie daje poczucia natłoku.
Będąc w Wyszogrodzie warto przemieścić się na drugą stronę Wisły. Podróż taka zapewni jeszcze obecnie niezapomniane widoku, pod warunkiem, że zjedziemy z głównej drogi i podążymy wzdłuż Wisły. Wciąż uchowały się tam dawne olęderskie długie domy, obecnie opuszczone. Jest też świetny skansen w Wiączeminie, którego rozbudowę mam okazję śledzić od lat. Gdy pierwszy raz przybyłem tam w 2015 r. trudno było mi wyobrazić sobie, że w tej przestrzeni da się coś stworzyć, bo okolice zrujnowanego kościoła porastały krzaki, w których znaleźć można było stare groby. Była ciemna jesień, a do kościoła wpuszczał nas stróż, w okolicznych domach nie paliły się światła. Po kilku latach nie poznałem miejsca. To jedyny olęderski skansen na Mazowszu i wybrać się tam trzeba koniecznie.

Nieopodal w Troszynie znajdziemy jeden z najmniejszych kościołów na Mazowszu, pochodzący z XVII wieku, który zobaczyć trzeba, bo dzięki niemu niegdyś byłem w stanie sobie wreszcie wyobrazić jak wyglądał kościół w dawnym Cieciszewie. W ogóle tamte rejony stoją szlakiem drewnianych mazowieckich kościołów, ale to już inny temat.

Redaktor naczelny portalu, z wykształcenia historyk, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Rodzinnie związany od wielu pokoleń z Nadwiślańskim Urzeczem, badacz regionu i dziejów lokalnych, autor publikacji oraz artykułów w tym zakresie.

