Tropem Podziemia

Członkowie NSZ z Papierni, zdjęcie z lat 1942-44. Mat. IPN.

1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. W tutejszej okolicy nie było osób wpisujących się stricte w działalność zbrojną przeciw siłom aparatu komunistycznego. Szereg osób poddano jednak prześladowaniom za wojenną działalność – byli to m. in. Włodzimierz Kozakiewicz, Tadeusz Walczewski, Barbara Kulińska czy Henryk Stokowski, który został zabity podczas przesłuchania na posterunku UB w Konstancinie. Na końcu niniejszego artykułu przypomniano odnośniki do tekstów na ten temat zamieszczonych na ten temat na portalu.

Prześladowania tych osób miały miejsce głównie w 1945 r., gdy poszukiwano osób ze ścisłego kierownictwa NSZ działającego podczas wojny na terenie obecnego powiatu piaseczyńskiego, z których część usiłowała organizować potencjalne struktury oporu. Na tym jednak się nie skończyło, bo w dobie stalinizmu polskiego (1952-56) powrócono do poszukiwań wrogów ustroju. Po likwidacji placówki MBP w Konstancinie zadania te przejęła piaseczyńska struktura, która z początkiem 1952 r. otrzymała z warszawskiej centrali zadanie rozpracowania miejscowego środowiska dawnych członków NSZ, ze szczególnym uwzględnieniem dawnego Samodzielnego Batalionu NSZ im. Brygadiera Czesława Mączyńskiego (działającego w latach 1941–1945 w rejonie Jeziorny, Piaseczna i okolic Warszawy).

Przyczyn powyższego było kilka. Główną rzecz jasna było nasilenie działań represyjnych organów bezpieczeństwa w dobie stalinowskiej. Jednocześnie dopiero w 1951 r. udało się ustalić, że „baza główna i dowództwo NSZ mieściło się w Konstancinie. Stamtąd kierowano placówkami w Papierni, Skolimowie, Klarysew, Piaseczno i Zalesie”. Struktura NSZ pozostawała nieznana, wiedziano iż „działalność NSZ Mączyśskiego za okupacji miał za zadanie szkolenie kadr podoficerskich i strzeleckich oraz prowadzenie wywiadu i likwidowania ideologii demokratycznej”. Jednostkowe prześladowania z lat 1945-46 nie doprowadziły do poznania tutejszej struktury. Udało się ustalić, iż podczas wojny NSZ w Papierni tworzyły oddziały „Szarego” (Florian Kuskowski) i „Stalowego” (Jan Latoszek, mylony często ze Stanisławem), ponadto stworzono „sekcję niewiast” szkolonych na sanitariuszki. Wedle ustaleń po wyzwoleniu oddziały weszły w większą konspirację, zapewne nie zaprzestając dalszej działalności. Odtąd ich członkowie dążyli do objęcia nadrzędnych stanowisk w aparacie gospodarczym, przenikali do władz i zacierali ślady swej działalności. Dawny oddział z Papierni miał ukryć sztandar i broń i właśnie jej zaczęto poszukiwać, dopatrując się zagrożenia w jej możliwym użyciu przez zakonspirowany oddział. Jak ustalono trzon dawnego NSZ stanowiło 5 mieszkańców Jeziorny i Mirkowa, 1 z Klarysewa, a w Papierni zatrudnionych pozostawało 26 członków dawnego NSZ Mączyńskiego, których zidentyfikowano i poddano obserwacji.

Członkowie NSZ z Papierni, 1942-44 – nr 3 Włodzimierz „Barry” Kozakiewicz. Mat. IPN.

Z informacji uzyskanych od dawnych członków ZWZ/AK poznano historię struktur NSZ w Papierni. Osobiście przyznam, że zawsze zastanawiało mnie skąd na terenach, gdzie przed wojną silne wpływy miały raczej partie ludowe i robotnicze, a działalność narodowa była raczej słaba, tak silna organizacja NSZ. Okazuje się, iż odpowiadał za to ówczesny dyrektor techniczny papierni inż. Aleksander Wysokiński, który po 1939 r. zaczął przyjmować jego członków do fabrycznej straży przemysłowej, co zapewne było częścią działalności konspiracyjnej. Szybko zastąpili oni w tej roli miejscowych, a straż przemysłowa zaczęła być złożona wyłącznie z ludzi z zewnątrz – Franciszka Kamińskiego, Włodzimierza Kozakiewicza i jego brata, Floriana Kuskowskiego i innych (mieli ponoć być „kolegami z Uniwersytetu”). NSZ rozwinął szeroką propagandową działalność, wskutek której liczył około 60 osób, zrekrutowanych głównie z nieletniej młodzieży z Mirkowa i najbliższych okolic. Elementem działalności było też „zwalczanie postaw komunistycznych”, co doprowadziło do napięć ze starą kadrą robotniczą, mającą za sobą doświadczenie przedwojennych strajków w zakładzie, które bywały krwawo tłumione przez sanacyjne władze. W połączeniu z egzekwowaniem przez straż przemysłową obowiązków przełożyło się to na napięcia i wzajemną niechęć, wspominaną jeszcze po dekadzie. Z uwagi na fakt, iż zakład stanowił dla AK i NSZ źródło papieru na potrzeby druku biuletynów, straż przemysłowa pilnowała aby z papierni nie kradziono bibuły, ponadto uniemożliwiała sabotaże. Zarządzała także wydawaniem deputatów żywieniowych, co siłą rzecz powodowało konflikty. Po latach nie sposób pewnych rzeczy należycie ocenić, jednakże wedle opowieści zebranych przez MBP członkowie NSZ trzymali się razem i czuli się ważniejsi i lepsi od prostych robotników. 1 sierpnia NSZ rozbroiło Niemców w Papierni i poszło do Powstania, następnie jak wiadomo walczyło w lasach chojnowskich, nim oddział został rozpuszczony. Z uwagi na dawne zatargi kierownictwo NSZ wchodzące w skład dawnej straży przemysłowej nie było mile widziane w robotniczej Jeziornie. Większość zresztą zginęła lub opuściła te tereny, wyjątkiem był Kozakiewicz, o którym wiedziano, iż podczas wojny poślubił córkę piekarza z Piaseczna i tam zamieszkiwał.

Mając taką wiedzę piaseczyńskie UB rozpoczęło działania. Dzięki zidentyfikowaniu zatrudnionych w zakładzie dawnych członków batalionu możliwe były ich przesłuchania. Szybko udało się ustalić gdzie przechowywano broń w zakładzie podczas okupacji, na terenie starych szop i składu złomu. Jednakże pozyskane przez agenturę w terenie informacji, iż broń pozostała ukryta „pod drugą podłogą” i w 1947 r. dopilnowano, aby jej nikt nie znalazł, okazało się nieprawdziwe. Nie odnaleziono także archiwum i sztandaru NSZ. Jednym wymiernym efektem działań było ustalenie, iż jeden z zatrudnionych obecnie w zakładzie byłych członków NSZ rozsiewał wrogą propagandę, że „przed wojną było lepiej”. Udało się także namierzyć osobę otrzymującą paczki z zagranicy – „najpewniej z ośrodka szpiegowskiego”.

Z uwagi na brak sukcesów na terenie zakładu, skupiono się na dawnym mieszkańcu Jeziorny, Władysławie Sieradzkim ps. Kordian. Jak ustalono, ukończył podchorążówkę NSZ w Jeziornie Fabrycznej, a fakt ten ukrył po wojnie, ujawniając się jako członek AK. Po wcieleniu do KBW opuścił wojsko w stopniu sierżanta i został zatrudniony w „aparacie państwowym”. Mimo wyprowadzki do Warszawy wciąż utrzymywał kontakt z przyjaciółmi z czasów okupacji – Urbaniakiem, do niedawna synem właściciela gospody w Jeziornie, Terlikowskim – synem młynarza z Jeziorny i Zugajewiczem z Klarysewa. Powyższe w połączeniu z informacjami, iż w 1945 r. poszukiwany był przez UB i ukrywał się w Chylicach, pozwoliło funkcjonariuszom na zbudowanie hipotezy, iż na terenie Jeziorny działa podziemna organizacja NSZ.

Młyn w Jeziornie, ok. 1923. Od lat 30. własność Terlikowskich. Zdjęcie ze zbiorów APW.

Rozwinięto szereg działań agenturalnych. W otoczenie Sieradzkiego wprowadzono osoby, które skrzętnie notowały jego wypowiedzi antypaństwowe. Prócz niechętnego stosunku do władz i słuchania rozgłośni zagranicznych niewiele z tego jednak wynikało. W tej sytuacji zdecydowano się na zagranie va banque. Sieradzkiego wezwano i podjęto próbę werbunku, by dotrzeć do jego domniemanych zleceniodawców. Kordian próbie tej się oparł. Przyznał, iż ukrywa przynależność do NSZ, wedle oświadczenia gdy nie otrzymałby żadnej posady i nie mógłby się dostać na wyższą uczelnię. Odmówił jednak współpracy z organami i nie potwierdził aby brał udział w żadnej działalności. Ponieważ funkcjonariusz go werbujący niefrasobliwie podzielił się wiedzą na temat jego rozmów, po tej próbie Sieradzki się usztywnił i przestał już wygłaszać publicznie zdania świadczące o jego stosunku do nowej rzeczywistości.

Dalsze działania UB na terenie były równie nikłe. Spowodowane to było także brakami personalnymi w piaseczyńskiej placówce, które sprawiały, że nie sposób było się skupić na prowadzeniu większej ilości spraw. Rejon Jeziorny i wsi nadwiślańskich przez cały czas określano jako „gniazdo reakcyjno-dewotkarskie”. W 1956 r. wskutek likwidacji MBP i reform struktur bezpieczeństwa zaniechano prowadzenia podobnych działań.

Po latach trudno ocenić bez dalszych badań prawdziwość zebranych informacji przez ówczesnych funkcjonariuszy UB, bowiem pełne są one plotek, niedomówień, pomylono w nich nazwiska wreszcie brak informacji o weryfikacji wiadomości, z których część jak już wiadomo obecnie rozmija się z ustaloną chronologią wydarzeń.

Autor pragnie podziękować Ewie i Włodzimierzowi Bagieńskim, którzy udostępnili wyniki swej kwerendy prowadzonej na potrzeby powstającej książki o piaseczyńskim UB. Z uwagi na fakt, iż dokumenty zawierają szereg informacji obarczonych koniecznością wnikliwej weryfikacji, zdecydowano się na przedstawienie opisu działań na poziomie ogólnym, by przybliżyć działania wymierzone w dawne środowisko NSZ. Wszelkie szczegółowe informacje zawarte w dokumentach mogą zostać przedstawione dopiero po wnikliwej krytyce źródłowej.

Sztandar batalionu jak wiadomo zniszczony został podczas wojny, a jego replikę wykonaną w 1996 roku można obejrzeć można w Hugonówce.


Na portalu znaleźć można kilka artykułów dotyczących zarówno żołnierzy wyklętych związanych z tymi okolicami, jak również żołnierzy AK, którzy po wojnie ucierpieli z rąk funkcjonariuszy MBP. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *