Jan Galas, ogrodnik u Fedorowicza

Lata 1935-1939. Jan Galas przed willą Jana Fedorowicza.

<<<<< część 1 – Galasowie z Urzecza

———————————————————————–

W 1935 r. Jan Galas rozpoczął pracę w willi Jana Fedorowicza, w Konstancinie przy ulicy Potulickich 20 (obecnie Potulickich 42) i zamieszkał w domku na posesji. Domek został specjalnie przygotowany dla miejscowego ogrodnika, de facto specjalisty o wielu umiejętnościach. Rodzina wprowadziła się, co prawda, znów do jednego pokoju z kuchnią, ale z nikim już nie musiała go dzielić. W tym samym roku Janowi i Józefie urodziła się córka Genowefa, która dawne dzieje swojej rodziny, ale też rodziny Fedorowicz pamięta świetnie do dziś.

Jan Fedorowicz[1] był właścicielem zakładu kamieniarskiego na Powązkach. Jest wymieniany w różnych źródłach, jako jeden z bardziej znanych twórców pomników. Posiadał zapewne wykształcenie, albo praktykę rzeźbiarską, bowiem jako zawód w metrykach chrztu jego dzieci można znaleźć określenie „rzeźbiarz”. Ze względu na swój artystyczny fach i wyobraźnię, Jan Fedorowicz był pomysłodawcą i projektantem własnego ogrodu, a Jan Galas wykonawcą i zapewne, od strony praktycznej, jego doradcą.

Posesja Jana Fedorowicza była podzielona na 3 części: 1) ogród z przepływającą rzeczką Małą, 2) plac ze stojącą na nim willą oraz 3) plac dla rodziny ogrodnika. Na terenie posesji płynęła rzeczka Mała[2], która wpada do Jeziorki (obecnie jej miejsce zajmuje pozbawione wody dawne koryto). Jan Fedorowicz miał koncepcję, żeby uregulować rzeczkę, tak, żeby wiła się po terenie i tworzyła zakola. Tak też się stało; meandry rzeczki Jan Galas regulował sam. Miały one na celu okalanie ogród warzywny i wraz z pobliskim lasem tworzyć dobre warunki do uprawy, żeby teren był osłonięty od wiatru wiosną i jesienią, aby było wilgotno i nie za gorąco latem. W rejonie znajdującym między obecną ulicą Potulickich, Warecką i rzeczką Małą znajdował się całkiem spory obszar lasu z sosnami i dębami, które pozostały po pierwotnym lesie, rosnącym tam przed parcelacją terenu pod letnisko Królewska Góra w połowie lat 20.. Jan Fedorowicz postanowił ten areał zróżnicować, więc dokupował inne drzewa (brzozy) i krzewy (jałowce), żeby to miejsce dobrze wyglądało. Pachnące jałowce zostały posadzone głębiej, a niewielka ilość brzóz przy rzeczce. Blisko rzeczki zostały również nasadzone jaśminy, a między nimi kwiaty.

Posesja willi Fedorowicza odtworzona na podstawie wspomnień p. Genowefy i Roberta Galas. Opr. maj ‘26 autorka art.

W zakolu stworzono ogródek warzywny, w którym rosły tradycyjne warzywa: marchew, pietruszka, pomidory, ogórki. Znajdowała się też tam studnia, z której Jan czerpał wodę do podlewania warzyw. Nieocenioną rolę miała odegrać w czasie wojny i w trudnych powojennych czasach. Kiedy nie było innych możliwości rodziny zamieszkujące posesję brały z niej wodę do picia, do gotowania. Blisko domu, na rzeczce Małej, Jan Galas wybudował 2 mostki, którymi śmiało można było przechodzić do warzywnika i na dalszą część ogrodu. W zakolu stworzono też miejsce do odpoczynki: postawiono ławeczkę i stolik, a wokół posiano floksy. Od strony ogrodu wzdłuż rzeczki Małej, Jan usypał wał ziemny. Chodziło o to, żeby podczas znacznego przyboru wody Mała nie zatapiała warzywnika i nie przedostawała się w dalszą część ogrodu. Nieco dalej był ogródek owocowy z jabłoniami, śliwami, ale też rosły w nim porzeczki, maliny i truskawki. W lesie rosły pamiętane po latach poziomki. Przy rzeczce Jan usypał górkę, z której w zimą, kiedy leżał śnieg, mogły zjeżdżać dzieci. Korzystały z niej nie tylko dzieci Fedorowiczów, ale również dzieci Galasów.

1955 r. Przed willą Fedorowicza. Zdj. z zasob. Genowefy Galas.

Druga część posesji, tworzyły stojąca na wprost bramy willa i jej otoczenie. Między bramą a willą powstalł  dość duży owalny gazon obsadzony barwinkiem, pośrodku którego rosły sezonowe kwiaty. Od bramy do willi, symetrycznie po prawej i po lewej stronie utworzone zostały dwie ścieżki. Jan Galas osobiście wykładał je, tworząc mozaikowe wzory, materiałem (kamieniem, granitem) pozostałym w zakładzie kamieniarskim Fedorowicza. Taki wzór zachował się na zdjęciach rodziny Galas. Ścieżki te obsadzone były bazami, a pomiędzy krzewami bzu rosły niskopienne róże Polyantha. Przy bramie wjazdowej rosła pachnąca wiosną lipa. Jedną z alejek można było przechadzać się poprzez zbudowane mostki, przez las, aż do warzywnika.

ok. 1942 r. Rodzina Galas na ścieżce przed willą Fedorowicza.
Ścieżka wyłożona przez Jana kawałkami kamienia, granitu, piaskowca. Zdj. z zasob. Genowefy Galas.

Pod oknami willi stworzono rabatki z kwiatami, a z tyłu willi za tarasem dwa ukośne klomby, na których rosły bratki i róże. Między tymi nasadzeniami rosła trawa, która wymagała pielęgnacji (ciągłego przycinania), żeby klomby były dobrze widoczne i niezarośnięte. Jan Fedorowicz zażyczył sobie, żeby wzdłuż płotu przy bramie posadzić winorośl, żeby wszyscy mieli trochę spokoju od ciekawskich spojrzeń z ulicy. Tak też się stało. Wszystkie prace wykonywał Jan Galas, który doświadczenie, zamiłowanie i potrzebę pracy dla rodziny przeniósł z trudnych czasów służby dla dworu w Kawęczynie.

Trzecia część posesji przy ul. Potulickich była przeznaczona dla Jana Galasa i jego rodziny. Do ogrodzenia, od strony dzisiejszej ulicy Jaworowskiej „przyklejony” był plecami domek, w którym mieszkał. Między domkiem, a bramą wjazdową rósł dużych rozmiarów dąb.  W późniejszym okresie Jan Galas przy domku posadził tulipany, floksy, peonie i róże. Miał przyjemność w uprawie ich dla siebie i swojej rodziny.

Po zagospodarowaniu działki Jana Fedorowicza, Jan Galas od lutego 1939 roku, pracował w jego zakładzie kamieniarskim na Powązkach. Mniej zajmował się ogrodem. Jego rolę przejęła żona Józefa, której  jedynie pomagał w cięższych pracach. W 1941 roku właściciel willi, Jan Fedorowicz zmarł. Zakład kamieniarski przejął jego syn Julian. W dalszym ciągu zatrudniał Jana Galasa, jako rzemieślnika znającego pracę u jego ojca. W 1943 roku Julian Fedorowicz wystawił zaświadczenie pracownikowi, które pozwalało mu poruszać się bez przeszkód w okupowanej przez Niemców, Warszawie.

12.06.1943 r. Zaświadczenie o zatrudnieniu Jana Galasa w czasie II Wojny . Dok. z zasob. Roberta Galasa.

Po wojnie, w tej części posesji rodzina Galas zorganizowała sobie ogródek warzywny, znalazło się tam miejsce miejsce na hodowlę królików, kóz, kur i trzody chlewnej – w końcu mieszkali tam cały rok. Całość posesji należała się pozostałej po Janie Fedorowiczu rodziny. Jednak zadbana, dobrze utrzymana, z piękną willą posesja przypadła do gustu Radzie Narodowej i właściciele nie mieli za wiele do powiedzenia. Część z willą odsprzedali Radzie Narodowej. Osadzono tam w latach 70. Władysława Gomułkę, który chodził po tarasie z tyłu domu i okładał się po plecach leczniczymi rózgami (sic!). Tak to zdarzenie zapamiętała Pani Genowefa.

Lata 70-te XX wieku. Domek ogrodnika, w którym mieszkała rodzina Galas. Zdj. z zasob. Genowefy Galas.

Jan Galas po wojnie pracował w Locie, a z rodziną mieszkał w domku ogrodnika do 1978 roku. W tym roku zmarł. Nie spełnił nigdy marzenia o własnym domku, na który zbierał pieniądze, ale wymiana pieniędzy w 1924 roku pierwszy raz zniweczyła jego plany. Później uzbierał znaczącą sumę, ale w 1939 roku wybuchła II Wojna Światowa i po raz kolejny nie doszło do ich realizacji.

Jan Galas i Józefa z Młynarczyków pochowani są na cmentarzu w Skolimowie. Pani Gienia Galas i jej rodzina dbają o grób rodziców. Wszyscy członkowie rodziny dawno już przeprowadzili się do innych miejsc, a willa Fedorowicza marnieje na naszych oczach. Szkoda.

Unikatowe zaświadczenie wystawione Janowi Galasowi w 1935 roku świadczy o tym, że właściciele posesji w Konstancinie zatrudniali tylko osoby polecone, zaufane, z dużą specjalistyczną wiedzą. Nie dziwi, więc, że na osoby te mówiono „ogrodnik”, a rzadziej „stróż”, czy „dozorca”, bo tak naprawdę ich głównym zadaniem było dbanie o otoczenie kunsztownie postawionych willi, do których przynależał ozdobny ogród. Praca konstancińskich ogrodników była niezwykle ceniona i dlatego tak dobrze zachowała się w pamięci do dziś.

Lata 70-te XX wieku. Domek ogrodnika, w którym mieszkała rodzina Galas. Zdj. z zasob. Genowefy Galas.

Historia rodziny Galasińskich/Galasów zaczyna się w Czarnym Lesie koło Sobikowa. Na wschód, niedaleko od Sobikowa leży miejscowość Kolonia Sobikowska. To tu swe źródła ma rzeczka Mała, która przepływając koło Baniochy, przez Konstancin, wpada do Jeziorki. To wręcz nie do uwierzenia, że po 130 latach potomek tej rodziny, ogrodnik Jan Galas wrócił nad rzeczkę Małą, regulował jej nurt, przez 40 lat mieszkał w jej otoczeniu, codziennie ją widział. A dziś? Pamięć o Janie Galasie istnieje. A rzeczka?


Autorka dziękuje Pani Genowefie Galas, która z zakamarków pamięci wydobyła szerokie wspomnienia o swoim ojcu Janie, a one pozwoliły na przypomnienie osób i różnych aspektów życia w dawnym Konstancinie i okolicach.

Zdołano także potwierdzić błędne przyporządkowanie nazwy willi „Stamary”. Dzięki ogrodnikom:

  • Janowi Skrojnemu pracującemu przy willi prof. Witwickiego (wcześniej małż. Rylów) na ul. Wareckiej 21
  • Janowi Galasowi pracującemu przy willi Fedorowicza na ul. Potulickich

jasnym staje się, że „Stamary”, to willa stojąca przy ul. Wareckiej 21, a willa bez nazwy przy ulicy Potulickich 42, to willa Jana Fedorowicza.

Pomyłka zaistniała w opisie dokumentacji ZRiD dla willi Fedorowicza przy ul. Potulickich 20 (obecnie 42). Willa ta nie miała nazwy. Błędnie przypisano jej nazwę „Stamary”.  


[1] Jan Władysław Fedorowicz (1874-1941). Prowadził warsztat kamieniarski na warszawskich Powązkach. Twórca cennych historycznie pomników nagrobnych. Wymieniony przez Towarzystwo Przyjaciół Piaseczna w pracy zbiorowej „Niech spoczywają w spokoju”, Piaseczno 2024 oraz przez Fundację Hereditas w wykazie twórców sygnujących swe wyroby: https://fundacja-hereditas.pl/2021-2/cmentarni-rzemieslnicy-tworcy-zapomniani/wykaz-twocow/

Warsztat kamieniarski przy ul. Dzikiej 61 (późn: 61a, 21, 23 i 19) w Warszawie prowadził w latach 1908-1941. Po jego śmierci zakład prowadził syn Julian Fedorowicz (1907-1976).

[2] O rzeczce Małej i jej wyschniętym korycie pisze Paweł Komosa w artykule „Wojny o wodę” z dn. 5.05.2026; https://okolicekonstancina.pl/2026/05/05/wojny-o-wode/

One thought on “Jan Galas, ogrodnik u Fedorowicza

  1. Ja, wnuczka Jana Galasa, pamiętam dziadka jako Świętego Mikołaja. Kiedy jako dzieci przychodziliśmy do dziadków na Wigilię, po powitaniach, dziadek mówił, że chyba trzeba zamknąć psa, bo może przyjdzie Mikołaj… Po jakimś czasie rozlegało się pukanie i wchodził Prawdziwy Mikołaj z Nieba! Miał biskupią infułę i biskupi pastorał ( to nasze ciocie, Gienia i Danusia organizowały) i, oczywiście, worek z prezentami. Surowo dość nas, dzieci, odpytywał, ale najważniejsze były prezenty i ta nasza wiara w Świętego Mikołaja. Po kilku latach zdemaskowaliśmy Mikołaja, zauważając, że brakuje mu częściowo małego palca u ręki – to przecież dziadek! Jan Galas stracił ten palec, kiedy brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *