Dwór w Turowicach, gdzie pracował Jan Galas. Zb.NID
Dobra wola czterech osób: Pawła Komosy, Marka Galasa, Roberta Galasa i Genowefy Galas pozwoliła na uwiecznienie pamięci ogrodnika i specjalisty o wielu umiejętnościach. Był nim Jan Galas zatrudniony w ogrodach willi Jana Fedorowicza w Konstancinie przy ulicy Potulickich 20 (obecnie Potulickich 42). W zasadzie na pierwszym miejscu powinna być wymieniona Pani Genowefa Galas, w pamięci której zachowały się precyzyjne wspomnienia o ojcu Janie, jego pracodawcy Janie Fedorowiczu i o ogrodach willi (bez nazwy) stojącej przy ulicy Potulickich.
Nim jednak dotrzemy do willi w Konstancinie, warto prześledzić najstarsze dzieje rodziny Galas. Są one trudne do ustalenia, bowiem krótka notatka z 1816 roku w metryce ślubu ich przodka Szczepana (Stefana) Galasa/Galasińskiego[1] świadczy o tym, że rodzina pochodziła z Prus (zapis. „urodził się w Prusiech”). Mogło to oznaczać, że zarówno z Prus w obecnym woj. kujawsko-pomorskim, jak i z Prus w obecnym woj. świętokrzyskim. Nazwisko Galas/Galasiński w najstarszych metrykach jest popularne w parafiach Ludzisko, Brodnica, czy Nieszawa woj. kujawsko-pomorskiego, jak i Kije, czy Daleszyce woj. świętokrzyskiego[2].
Szczepan (Stefan) Galasiński/Galas (ok. 1768-1839) był synem Antoniego Galasińskiego/Galasa i Katarzyny Kaczmarskiej. Do miejscowości Czarny Las w parafii Sobików przybył w początkach XIX wieku, jako dorosły mężczyzna – miał ok. 35-40 lat. Jego nazwisko posiadało formę „uszlachconą”, bowiem w niektórych metrykach z tego okresu zapisywany jest jako Galas, ale częściej jako Galasiński. Szczepan ożenił się w 1807 roku z Marianną Niedabylską (ok. 1785-1812) i miał z nią troje dzieci: Brygidę, Antoniego Sebastiana i Franciszka. Szczepan sprawował w Czarnym Lesie funkcję podstarościego, zarządzającego folwarkiem. Niewątpliwie jego rola w folwarku była znacząca, skoro, jako świadkowie przy chrzcie jego dzieci występują lokalne rodziny ekonomów i dzierżawców ziemskich. Ponadto Szczepan w metrykach składał czytelny i wyrobiony podpis, co oznaczało, że był osobą wykształconą, umiejącą czytać i pisać. Wiadomo, że Szczepan w 1812 roku mieszkał w Górze Kalwarii (tam zmarła jego pierwsza żona), a później w Wólce Załęskiej. W kilka lat po śmieci żony Szczepan Galasiński w parafii Wilków (między Grójcem a Białą Rawską) ożenił się powtórnie w 1816 roku z Teklą Rubińską (ok. 1784-1861) i w dobrach wilkowskich objął stanowisko leśniczego. Szczepan zmarł w 1839 roku w Górze Kalwarii, a jego II żona Tekla przeżyła go o 22 lata i również zmarła w Górze Kalwarii. Szczepanowi w metryce zgonu zapisano, że był kaleką i utrzymywał się z pracy rąk żony, a Tekla umarła w przytułku. Oznacza to, że status rodziny znacznie pogorszył się przed połową XIX wieku, prawdopodobnie w wyniku, jakiegoś wypadku, którego nabawił się Szczepan, będąc leśniczym[3].

Tym samym nie mógł pomóc synowi Franciszkowi Galasińskiemu/Galasowi (ok. 1810-1854), który o swój los musiał zadbać sam. Jedynym jego wyjściem była wędrówka za pracą, ponieważ ojciec nie zostawił mu żadnego majątku. Franciszek w latach 30’tych XIX wieku zawędrował do Bielawy k. Jeziorny i tu podjął się służby. W 1836 roku ożenił się z córką gospodarza z Bielawy, Agnieszką Zalewską (1818-1837), ale w niecałe 2 miesiące po ślubie w styczniu następnego roku młoda małżonka zmarła. 4 lata później, w 1841 roku Franciszek ożenił się z Katarzyną Lisiewską (1821-1855) pochodzącą z Łęgu. Małżeństwo doczekało się kilkorga dzieci i wędrowało za pracą, bowiem oprócz Łęgu pracowali w Habdzinku, Czernidłach, Opaczy. Franciszek w 1854 roku zmarł, a Katarzyna żeby utrzymać rodzinę w 1855 roku poślubiła Józefa Latoszka z Łęgu. Niestety sama w tym roku zmarła, a dzieci pozostały sierotami. Niewykluczone, że wychowywały się przy dworze w Kawęczynie, bowiem późniejsze losy rodziny są ściśle z tym miejscem związane[4].
Pozostałą historię rodziny oparto w całości na relacji p. Genowefy Galas, ponieważ żaden wywód genealogiczny nie odzwierciedli tak wiernie trudnego losu, jak zdarzenia zapadłe w jej pamięci.
Żyjąca „gdzieś tu na Urzeczu” w XIX wieku babcia Anna wychowywała się zapewne przy dworze w Kawęczynie, bowiem znała język francuski (była prawdopodobnie opiekunką do dzieci). Ojciec p. Genowefy (Jan Galas, o którym będziemy jeszcze pisać) pamiętał, że babcia Anna uczyła go francuskich słówek, którymi później całkiem zręcznie posługiwał się. W latach 1869 i 1871 odbyła się licytacja folwarku w Kawęczynie-Turowicach[5] i zapewne wtedy Anna musiała zmienić miejsce pracy. Podjęła pracę w jeziorańskiej fabryce papieru. Tu poznała mężczyznę o nazwisku Bogdan, wyszła za niego za mąż i wychowywała z nim córkę Zofię. Bogdan posiadał kawałek ziemi w Kawęczynie, dlatego małżeństwo to w starszym wieku powróciło z Jeziorny-Papierni na ziemie rodzinną i w mieszkali tam na przełomie stuleci. Mąż Bogdan zmarł w Kawęczynie. Prababcia Anna zmarła w początkach XX wieku, przed urodzeniem się p. Genowefy.
Z Kawęczynem związana była także babcia Zofia. W pamięci p. Genowefy, to była bardzo towarzyska osoba. Zapraszano ją często na chrzty i wesela, ponieważ umiała ładnie wysławiać się i śpiewać. Z dwóch związków wychowywała 7 synów, w tym Jana Galasa, ojca p. Genowefy. Drugim mężem Zofii był mężczyzna (również) o nazwisku Bogdan. Rodzina ta mieszkała przy dworze w Kawęczynie, a po spaleniu się dworu, zamieszkali w Turowicach dokąd przeprowadzili się właściciele ziemscy. Mąż babci Zosi, Bogdan zmarł w czasie okupacji, a babcia w latach 50-tych XX wieku, w czasie ostrej zimy.
Jan Galas urodził się w 1901 roku a zmarł w 1978 roku. Od dziecka mieszkał w Kawęczynie i tam chodził do szkoły. Skończył jedynie 5 klas i już, jako 12-13-letni chłopiec podjął pracę u właściciela ziemskiego Zygmunta Bełkowskiego[6]. Wykonywał prace ogrodowe, nie tylko w sadzie, ale też pracował przy uprawie warzyw. Jako młody chłopak wstąpił do armii i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Podczas walk o Dubno (w lipcu 1920r.) stracił palec u lewej ręki. W wojsku przebywał do 1924 roku. Jego zdjęcia w mundurze zachowały się w zbiorach rodzinnych.

Jan po zakończeniu służby wrócił do Kawęczyna i w 1925 roku ożenił się. Żoną Jana została Józefa Młynarczyk (1899-1980) córka gospodarza z Kawęczyna. Małżeństwo mieszkało u ojca żony. Dostali jeden pokój, w którym ulokowana była już najmłodsza siostra żony i siostrzenica. Działka, którą zostawił Młynarczyk córce Józefie, była wąskim paseczkiem ziemi do uprawy, z którego nie można było wyżyć. Jan z powrotem podjął dobrze znaną mu pracę w sadzie i ogrodzie u dziedzica Zygmunta Bełkowskiego (pochowanego na cm. w Słomczynie; Jan zapalał mu zawsze świeczkę na Święto Zmarłych) i tam nabierał praktyki ogrodniczej. Jak pisze Paweł Komosa: [swego czasu] „w ogrodzie [w Kawęczynie] rosło około 350 sztuk drzew owocowych, wiele drzew i krzewów dzikich i była tam też szkółka młodych drzewek. Ozdobę stanowiły mostki na kanałach wykonane z brzozowych okrąglaków”[7] Taką scenerię kawęczyńskiego majątku Jan zapamiętał na długo i jej główne elementy przeniósł do nowego miejsca pracy. Zdecydował się opuścić majątek Kawęczyn, a ostateczną decyzję podjął ze względu na trudne warunki mieszkaniowe. Jan i Józefa mieli troje dzieci, a gnieździli się w jednym mieszkaniu w domu z liczną rodziną. Mieli tych warunków dosyć.
Do dworu w Kawęczynie w latach 30-tych przychodził – nazwalibyśmy go dziś – pośrednik obrotu działkami i mieszkaniami, Zachariasiewicz[8]. I to dzięki niemu Jan Galas dowiedział się o posadzie ogrodnika w Konstancinie (Królewskiej Górze) na ul. Potulickich, gdzie właściciel urządzał ogród wokół swojej willi.
Zachowało się unikatowe zaświadczenie – dziś powiedzielibyśmy rekomendacje – dla Jana Galasa, kiedy w styczniu 1935 roku opuszczał majątek w Kawęczynie, a syn Zygmunta Bełkowskiego, Jerzy[9] podpisał mu własnoręcznie poświadczenie dobrej pracy.

Po prawie 20 latach pracy w dobrach Kawęczyn, Jan zabrał rodzinę – żonę i trójkę dzieci i przeprowadził się do domku ogrodnika stojącego na posesji przy ul. Potulickich w Konstancinie.
O jego pracy jako ogrodnika na tej posesji i o niej samej opowie druga część artykułu.
>>>>>> część 2 – Jan Galas, ogrodnik Fedorowicza
[1] Nazwisko Galas/Galasiński zapisywano w metrykach zamiennie. Prawdopodobnie w przypadku, jeśli osoba zajmowała wyższe stanowisko (urzędnicze, zarządcze) uszlachcano je dodając końcówkę -ski. Oryginalne wydaje się nazwisko Galas (w j. pol. oznacza twardą narośl na liściu dębu) licznie występujące w wielu województwach od najstarszych wieków, od kiedy prowadzone są księgi metrykalne. Imię przodka zapisywano Szczepan lub Stefan, ponieważ w wiekach przeszłych imiona te (oba wywodzące się od gr. Stephanos) miały tożsamą formę religijną i znaczeniową.
[2] Przed 1816 rokiem, miejscowości woj. świętokrzyskiego były pod panowaniem Prus, a później weszły w skład Galicji.
[3] Historię rodziny Szczepana (Stefana) Galasińskiego/Galasa opracowano w oparciu o metryki miejscowości Czarny Las w par. Sobików, par. Wólka Załęska i par. Wilków w woj. mazowieckim, www.genealodzy.pl
[4] Historię rodziny Franciszka Galasińskiego/Galasa opracowano w oparciu o metryki miejscowości Bielawa par. Powsin, Łęg, Habdzinek i Cieciszew par. Słomczyn w woj. mazowieckim; www.genealodzy.pl
[5] Paweł Komosa „Turowice – dwór i park”, 19.09.2023; https://okolicekonstancina.pl/2023/09/19/turowice-dwor-i-park/
[6] Zygmunt Bełkowski (1877-1922) wywodzący się z kupieckiej rodziny Bełkowskich z Koła obecnego woj. wielkopolskiego, urodzony w Warszawie. Jego ojcem chrzestnym był Maurycy Seydel (1814–1902) ojciec Hugona Seydla (1846-1928) konsula honorowego Serbii, właściciela zakładu przyrodoleczniczego „Hugonówka” w Konstancinie.
[7] Paweł Komosa; ibidem
[8] Rodzina Zachariasiewicz (Zacharyasiewicz, Zacharyaszewicz) obecna w Konstancinie w II poł. XIX wieku. Ignacy Zachariasiewicz (1842-1919) właściciel rybołówstwa w Jeziornie Oborskiej. W opowiadaniu p. Genowefy chodzi prawdop. o syna Ignacego, Zygmunta Jerzego Zachariasiewicza (1890-1972).
[9] Jerzy Leon Bełkowski (1904-?) s. Zygmunta Bełkowskiego, przed II Wojną Światową właściciel majątku Kawęczyn oraz przedsiębiorstwa Szkółki i Sady Handlowe zarejestrowanego w Warszawie przy ul. Wierzbowej.

Regionalistka, po Wyższej Szkole Zarządzania. Zainteresowanie Urzeczem odziedziczyła po rodzicach pochodzących z Powsinka i Chabdzinka. W 2027 r. minie 300 lat od osiedlenia się jej pierwszego udokumentowanego przodka na Służewie. Zafascynowana genealogią i najstarszymi dziejami regionu.
