Zamarznięta Jeziorka, koniec lat 70. W tle Imberfal, Zb. A. Makulskiego
Mróz trzyma od wielu dni, na Jeziorce widać już spacerujących po lodzie, choć głównie poprzez kry usiłują łowić ryby. Mamy ocieplenie klimatu, a Jeziorka w minionych dekadach przestała zamarzać. Choć jeszcze w latach 90. zalew od 'świętego Jana’ można było przemierzyć do parku, a łyżwiarze szusowali jeszcze dalej, chyba do Skolimowa. Na 'gołąbku’ i na 'świętym Janie’ często urządzano lodowiska do gry w hokeja… Był taki rok, że zima trafiła się w ferie – przełom lat 80. i 90.. Pamiętam, że cały czas spędzaliśmy na Św Janie, łyżwy, hokej a nawet paliliśmy ognisko, gdy gruby był lód. Tam się najlepiej jeździło bo nie było drzew, więc w lodzie nie było zamarzniętych gałęzi i patyków, które były na pozostałej części Jeziorki.
Wiele osób ma podobne wspomnienia.

Pamiętam jeżdżenie po Jeziorce od mostu do mostu w dzieciństwie. Parę lat temu tez się udało chociaż spacerowicze stawiali nas dzieciom jako przykład braku rozsądku. (Maria Bremer)
Na Janie na okrągło było mnóstwo ludzi, przyjeżdżali nawet z dalszych okolic samochodami… Sam pamiętam ile to razy lód trzeszczał a my nierozsądnie i tak dalej badaliśmy jego wytrzymałość.. cud że się nie stało żadne nieszczęście. (Adam Zyszczyk)
Pod mostem trzeba było uważać, a największe lodowisko było jak zamarzło zalane pastwiska w Jeziornie! (Andrzej Grochowski)

Tak było, ale do samej tamy starszy brat nie pozwalał mi podchodzić. Tam -mówił pod lodem woda szybciej płynie i można wpaść pod lód. Ale jazda na łyżwach od tamy w Jeziornie do tamy w Skolimowie, to była normalka. A na Gołąbku starsi koledzy w hokeja grali. I jeszcze chodziło się „na wylewy”. To był taki polder za rowkiem blisko stawu, tam zamarzało rozlewisko Jeziorki, fajnie było, jak trafiło się na dziurę powietrzną, a pod spodem było sucho (Janusz Wielocha)
Tez jeździłam w osiemdziesiątych latach na łyżwach pod. sam most do Skolimowa (Marzena Szewczykowska)
Jeździłem po Jeziorce na łyżwach. (Peter Temler)

Wspomnienia dotyczą wyłącznie Jeziorki, choć opowieści z terenów nadwiślańskich odnosiły się do jeżdżenia po wiślanych starorzeczach na łyżwach przykręcanych na kluczyk., jednak zwyczaj zdaje się zanikł po latach 60.
Jeśli ktoś może podzielić się jakimś wspomnieniem, prosimy o wpis w komentarzu lub na facebooku pod zdjęciem w albumie lub nadesłanie wiadomości na maila archiwa@okolicekonstancina.pl

Kurator Archiwum Wspomnień, oddany idei jego tworzenia i prowadzenia..
