Wszyscy do żniw

Równo 47 lat temu świat wyglądał inaczej. Tutejsze okolice oraz gminy miały charakter rolniczo-przemysłowy, wszędzie pełno było indywidualnych gospodarstw rolnych, działały także PGR takie jak Brześce, Baniocha, Obory, nie wspominając o tym zlokalizowanym na granicy Opaczy. Był to jednym słowem zupełnie inny świat, w którym asfalt na bocznych drogach, rowerzyści, domy „bocianów” budowane na wsi były trudne do wyobrażenia. Warto więc zapoznać się z pocztówką z tej nie tak odległej przeszłości, tym bardziej, że kilka dni temu indagowany przez przedstawicielkę IRWiR PAN o perspektywy tutejszego rolnictwa mogłem jedynie westchnąć i opowiedzieć o akulturacji, bliskości Warszawy i o tym, że czasy Urzecza i mojego dzieciństwa odeszły w przeszłość.

3 sierpnia 1978 roku ukazał się tekst w lokalnym wydaniu „Życia Warszawy” wydawanym w Radomiu. Nr 182 „Życia Radomskiego” przyniósł reportaż z wyprawy śladem żniw, jakie trwały właśnie w okolicach Piaseczna, Konstancina oraz Góry Kalwarii. I właśnie ten reportaż przytaczamy dziś poniżej, bo to doskonałe przypomnienie niedawnej przeszłości, pokazujące jak zmieniła się w relatywnie krótkim codzienność.

Reporterski rajd „Życia”

W całym kraju żniwa rozpoczęły się już na dobre. Na polach pracuje coraz więcej kombajnów, znak, że ziarno jest już suche. Oznacza to także, że znacznie zwiększa się co dzień Ilość skoszonych zbóż. Pełnia żniw rozpoczęła się także w województwie warszawskim. Pojechaliśmy we środę w południowe tereny województwa. Już za Wilanowem można było zauważyć wiele skoszonych zbóż. Snopki schną ustawione w stogi. Na dradze spotkać też można pierwsze wozy zwożące wyschnięte zboża. Tuż za Powsinem widzimy kilka pracujących na polu kombajnów ..Bizon”. Jeden- z nich kosi na polu Adeli Szewczyk. To pole, na którym pracuje kombajn –mówi p. Szewczyk — ma powierzchnię jednej morgi. To niewiele, ale wszystkie moje kawałki pól mają dziesięć razy tyle. Takie rozdrobnienie gruntów powoduje, że praca kombajnu drożej tu kosztuje, gdyż trzeba do niej wliczyć także czasy przejazdów.

   

Obok tego polu drugi kombajn. Spotykamy przy nim zastępcę dyrektora SKR Konstancin-Jeziorna Feliksa Kornasa. To rozdrobnienie pól — powiada — wymaga dobrej organizacji pracy, by maszyny więcej kosiły niż jeździły. Dlatego też i dyrektor, i ja nadzorujemy pracę w terenie często dopilnowując. by maszyny kosiły również sąsiednie kawałki pól. Zresztą kombajnistom też zależy na tym. by maksymalnie wykorzystać maszyny. Są to bardzo dobrzy fachowcy. Jeden z nich. Jan Trejnak w ubiegłorocznym konkursie na najlepszego żniwiarza zajął trzecie miejsce w województwie. W tym roku chciałby zdobyć pierwszą nagrodę. -a inni też nie chcą być gorsi. Żyto kosimy już cztery dni.

Spieszymy się bardzo, by wykorzystać .sprzyjającą pogodę Mamy cztery kombajny, a na polach pracują także snopowiązałki. Praca jest jeszcze trudna bo choć ziarno już jest suche. to źdźbło jeszcze nie jest dobrze wysuszone i urządzenia tnące czasem się zacinają. Maszyny spisują się w zasadzie dobrze, choć np. jedno uszkodzenie kombajnu spowodowało trzydobowy przestój. Bardzo dokuczają nam ter zacięcia pras zbierających słomę po kombajnie. Sizalowy sznurek jest niskiej jakości, ma za dużo zgrubień, co w połączeniu r. ciężką słomą powoduje awarie. Niestety, lepszego, nylonowego sznurka dostać nie można.

Na terenie tutejszej gminy jest do zebrania ok. 1450 hektarów zbóż. Nasze zdolności przy średniej pogodzie oceniane są na ponad 8Z0 nektarów w czasie trwania żniw. Jeśli będzie tak Jak dzisiaj, to uda się skosić więcej. W każdym razie ludzie starają się jak najlepiej. Praca zaczyna się od wczesnego rana gdy tylko zejdzie rosa i trwa do późna. Wczoraj np. kombajny zjechały z pól sporo po dziewiątej.

Pierwsze obserwacje plonów są optymistyczne. Z hektara zbiera się tu średnio około 25 kwintali żyta, co jak na te piaski jest dobrym rezultatem.

Ruszamy w dalszą drogę. Widać po ruchu na polach, że upalne dni znacznie przyspieszyły żniwa. Pracują snopowiązałki, kosi się też ręcznie. 7 wiciu pól rolnicy zaczynają zwozić zboża.

Odwiedzamy jedną z najlepszych spółdzielni produkcyjnych naszego województwa w Baniosze. Żniwa zaczynamy w czwartek — mówi prezes Jan Jałowiecki. Co prawda słoma jeszcze wydaje się zbyt wilgotna, ale trzeba się spieszyć. Zboża czyli żyto, jęczmień i owies uprawiamy na 116 hektarach i jeśli wszystko pójdzie dobrze — myślę przede wszystkim o pogodzie. to w połowie miesiąca przy pomocy dwóch naszych kombajnów będziemy mieć pola oczyszczone. Zaczyna się u nas bardzo gorący okres i to także w przenośni. Równocześnie kosimy trawy na łąkach, które zajmują prawie dwukrotnie większą powierzchnię niż zboża. Musimy przygotować jak najwięcej paszy dla naszych 860 krów i 120 cieląt. Pogoda do sianokosów jest wymarzona. Trawa suszy się szybko. Z 200 hektarów zebraliśmy już ok. 10 ton. Piony siana są wyśmienite — ok. 90 kwintali z hektara. Część traw przeznaczamy też na kiszonki. Jakość siana jest bardzo dobra już nie pamiętam, kiedy była równie dobra. Jeśli dodać do lego, ze równocześnie nie można zaniedbywać innych naszych specjalności: więc szklarni, hodowli i przetwórni, widać, że pracy mamy sporo. Aby wszystko szło jak najsprawniej, do prac polowych skierowaliśmy członków brygady budowlanej. Na szczęcie maszyny pracują bezawaryjnie i wszystko idzie sprawnie.

Z Baniochy wracamy w stronę Warszawy. Odwiedzamy jeszcze SKR w Piasecznie Przy telefonie siedzi zastępujący kierownika ZUM Marian Sztokilnier. Odbiera telefony od niecierpliwych, którzy nie mogą się doczekać przyjazdu snopowiązaiki.

— Takich telefonów mam przez cały dzień wiele — mówi. Wielu ludzi dopiero teraz sobie przypomniało że przyszły żniwa, wielu chciałoby, żeby u niego kosić wcześniej niż u sąsiada. Każdy chce jak najszybciej to żyto skosić. Maszyny jednak pracują bez przerw, więc wszyscy będą wcześniej czy później obsłużeni. Zaczęliśmy kosić już 24 lipca. Do dziś maszyny przepracowały sporo ponad 200 godzin. Tempo prac jest z dnia na dzień większe. Operatorzy wyjeżdżają na pola Już około godziny siódmej a zjeżdżają o zmierzchu. Pracują bez zarzutu a drobne awarie usuwa świetnie spisujące się pogotowie techniczne. Mamy do obsłużenia grunty 16 wsi więc trzeba się śpieszyć, dopóki jest pogoda (mp)

” Życie Radomskie” nr 182 z 3 sierpnia 1978 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *