Ucieczka ucznia skolimowskiej szkoły – 1947 r.

W “Dzienniku Bałtyckim” z 24 maja 1947 r. (nr 141, s. 4) ukazała się taka to oto nietypowa informacja:

 
Kto widział tych chłopców?
Co roku na wiosnę do Gdyni zdążają “trampy” z całej Polski, których marzeniem jest wyjechać “w daleki świat”. 
W nocy dnia 16 bm. [bieżącego miesiąca] uciekli z domu z Jeziorny pod Warszawą dwaj młodzi chłopcy, którzy według wszelkich danych udali się do Gdyni względnie Gdańska z zamiarem wyjazdu do Ameryki. Są to: Stanisław Rąbalski lat 16, szczupły, drobny blondynek, syn Wacława Rąbalskiego dyrektora mirkowskiej fabryki papieru, zamieszkały w Jeziornej fabrycznej, uczeń szkoły państw[owej] w Skolimowie, oraz Mirosław Borowski, syn rolnika, zamieszkały w Słomczynie, lat 16, uczeń tejże szkoły. Zrozpaczeni rodzice proszą za naszym pośrednictwem wszystkich tych, którzy się ze zbiegami zetkną, o skłonienie ich do powrotu do domu.

Dla Wacława Rąbalskiego nie była to zapewne sytuacja komfortowa. Jako były działacz KPP, członek PPR, pierwszy dyrektor Mirkowskiej Fabryki Papieru (1945-1948),  jeden z inicjatorów powstania Gimnazjum Przemysłowego przy tej fabryce, aktywny członek RKS “Mirków” spotkał się na pewno z zarzutami, że nieodpowiednio wychował syna. Trzeba dodać, że w tamtych czasach – początkach stalinizmu – ucieczka na Zachód kogokolwiek z członków rodziny, groziła poważnymi konsekwencjami. Syn się zapewne odnalazł, bowiem niecały rok później – 8 marca 1948 r. – Wacław Rąbalski awansuje. Zostaje dyrektorem Centralnego Zarządu Przemysłu Papierniczego w Łodzi. W kwietniu 1955 r. zostaje odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Może ci się także spodobać...