Krwawa sobota w Skolimowie-1922 r. cz. 2

 

Ważna narada

Pałac Zamoyskich przy ulicy Nowy Świat. 4 lutego 1922 r. o godzinie 10 w gabinecie dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego i Prasy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych dr Stanisława Urbanowicza odbyła się narada w sprawie bezpieczeństwa publicznego w kraju. Trzeba było podjąć stanowcze kroki ponieważ pod adresem władz nieustannie płynęła krytyka na nieskuteczną pracę Policji Państwowej. Prasa codziennie informowała o wzroście zjawiska bandytyzmu i przestępczości w kraju, odżegnując organa policyjne od czci i wiary.

Komenda Policji, Warszawa, ul. Nowy Świat 67. Fot. za warszawa1939.pl

W gabinecie pojawili się zaproszeni goście: komisarz rządu m.st. Warszawy Marian Borzęcki, p.o. komendanta głównego Policji Państwowej Wiktor Sas-Hoszowski (dwa miesiące po spotkaniu zostanie komendantem), komendant stołecznej policji nadinspektor Józef Sikorski, naczelnik Urzędu Śledczego w Warszawie podinspektor Maurycy Sonnenberg i jego zastępca nadkomisarz Lucjan Kurnatowski, prokurator Sądu Apelacyjnego w Warszawie Zygmunt Hubner, zastępca prokuratora Sądu Okręgowego w Warszawie Kles, przedstawiciel ministerstwa sprawiedliwości radca Jan Aker.

Dr Stanisław Urbanowicz

Po przywitaniu gości dyrektor Urbanowicz zwrócił się do przybyłych z pytaniem co sądzą o pojawiających wśród społeczeństwa zarzutach pod adresem policji, cytując przy tym opinię jednego z najważniejszych dzienników warszawskich: Zaraza bandytyzmu, znajdując bujne podłoże w spodlonych i zgangrenowanych mętach społecznych, usiłuje rozlać się do rozmiarów groźnej epidemii […]. Rozszalała fala bandytyzmu, nurtująca dziś we wszystkich zakątkach Rzeczypospolitej, wywołuje ze strony terroryzowanego przez złoczyńców społeczeństwa nieustanne ataki pod adresem władz w sprawie małej aż nadto gwarancji bezpieczeństwa życia i mienia, przy której to okazji odsądza się organa policyjne od czci i wiary. Czy wszystkiemu winna jest policja? – zakończył dyrektor Urbanowicz.

Prokurator Zygmunt Hubner

W odpowiedzi prokurator Zygmunt Hubner zwrócił uwagę, że istotnie stan bezpieczeństwa publicznego po wojnie pozostawia wiele do życzenia, ale nie jest tak źle, jak to przedstawia opinia publiczna. Udaje się utrzymać stan bezpieczeństwa a wzrost przestępczości, objawiający się w napadach rabunkowych i morderstwach, wynika z przyczyn natury socjalno-gospodarczej. Mianowicie z kryzysu gospodarczego, związanego z nim bezrobocia, repatriacji, demobilizacji wojska. Szczególnie to ostatnie zjawisko jest siłą napędową zorganizowanych grup przestępczych. Kręcących się po kraju dezerterów oraz żołnierzy, którzy nie mogą znaleźć swojego miejsca w warunkach pokojowych, sytuacja życiowa często zmusza do wkroczenia na ścieżkę przestępczą.

Jak z tego wynika – zauważył dyrektor Urbanowicz – zachodzi konieczność odpowiedniego nadzoru nad ruchem ludności. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wniosło do Sejmu projekt ustawy o dowodach osobistych. Projekt ten jest już przyjęty w komisji administracyjnej i jest nadzieja, że Sejm nada mu w najbliższym czasie sankcję ustawy. Ministerstwo opracowało i przesłało do Rady Ministrów również drugi projekt ustawy dotyczącej spraw meldunkowych, która m.in. ustala odpowiedzialność w drodze administracyjnej osób, obowiązanych do prowadzenia meldunków. Służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo daje to możliwość skutecznego kontrolowania ruchu ludności. Do tej pory było to bardzo utrudnione, że w różnych lokalach przebywało wiele osób obcych, często nie meldowanych. Policja powinna przypilnować dozorców domowych aby należycie spełniali obowiązki stróżów domów.

Komendant Wiktor Sas-Hoszowski

Komendant Wiktor Sas-Hoszowski zareagował bardzo emocjonalnie: Policja Państwowa nie szczędzi sił i zdrowia, aby nawet w tych niekorzystnych uwarunkowaniach stawić skuteczny opór bandyckiemu rozpasaniu. Dlatego uważam, że pojawiające się w gazetach zarzuty o nieudolności i bezczynności naszej policji są niesprawiedliwe i krzywdzące. Nasi funkcjonariusze w zdecydowanej większości sumiennie i z poświęceniem wypełniają swoje obowiązki. Nierzadko z narażeniem zdrowia i życia. Na potwierdzenie tych słów przytoczył dane statystyczne oraz podał przykłady bohaterskich postaw szeregowych policjantów, które dla 71 z nich zakończyły się w 1921 r. śmiercią na służbie. Dla kilkuset innych trwałymi obrażeniami.

Nadinspektor Sikorski dodał do wypowiedzi swojego zwierzchnika, że jednym z problemów policji jest dyscyplina w jednostkach policyjnych. W 1921 r. zwolniono w samej Warszawie 383 funkcjonariuszy, 150 utraciło posady ze względów sanitarno-lekarskich, razem to ok. 25 % całego składu etatowego. Kontynuując zwrócił uwagę, że zarzuty nieudolności i bezczynności policji, są krzywdzące. W samej Warszawie w 1921 r. zginął 1 funkcjonariusz a 23 było rannych, ogólna zaś liczba zabitych i rannych policjantów w całym państwie w 1921 r. przekroczyła 100 kilkadziesiąt osób. Wyniki zaś akcji policji należy uznać za dodatnie, gdyż na 13 “krwawych napadów”, do jakich doszło w 1921 r. w Warszawie, tylko w trzech wypadkach nie wykryto sprawców.

Podinspektor Maurycy Sonnenberg

Komendant Sas-Hoszowski dorzucił jeszcze, iż stan bezpieczeństwa publicznego pogorszył się znacznie m.in. na skutek zbyt małej ilości funkcjonariuszy policji. Warszawa posiada mniej policjantów, niż w czasach okupacyjnych, przy czym 50 % z nich oderwana jest od swoich obowiązków i pełni funkcję administracyjne, wartownicze, konwojowe. Doręcza awiza skarbowe i sądowe. Fatalnie na sprawności policji odbija się brak dostatecznych środków na cele wywiadu policyjnego, zarówno prewencyjnego, jak i represyjnego. W dodatku w związku ze niskimi zarobkami w policji jest znaczna fluktuacja kadr. Wskutek tego władze policyjne rozporządzają narybkiem surowym, niedostatecznie wyszkolonym. Zbyt mały jest także budżet, odczuwa się brak środków na uposażenie, na sprzęt, na szkolenia. Panuje w policji duży ruch kadrowy, to skutkuje brakiem dyscypliny i stąd występują braki w pracy.

Dyrektor Urbanowicz odpowiedział, że zdaje sobie sprawę z sytuacji. Ale tylko w ostatnim tygodniu w okolicach Warszawy miały miejsce liczne napady z bronią w ręku. Do tej pory nie ma pozytywnych wyników w poszukiwaniu sprawców.

Obława policji na jedną z grup przestępczych

Podinspektor z Urzędu Śledczego Sonenberg potwierdził, że rzeczywiście ostatni tydzień był ciężki dla stróżów prawa w powiecie warszawskim. I wyliczył tylko niektóre przestępstwa:

  1. wieś Wygoda (pow. otwocki): na dom Gotlieba Schumana napadło 3 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Zrabowali 150000 mk gotówką i garderobę na sumę 50000 mk
  2. wieś Złota (pow. skierniewicki): na dom Wawrzyńca Rokickiego napadło 3 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Zrabowali 75000 mk
  3. Marki: na dom Józefa Motyńskiego napadło 3 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Zrabowali 100000 mk i garderobę na sumę 16000 mk
  4. wieś Jeżówka (pow. sochaczewski): na zagrodę Kazimierza Palucha napadło 4 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Zrabowali 461000 mk
  5. Warszawa: na mieszkanie Charłupskiego (ul Złota 36) napadło 5 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Zrabowali brylanty, biżuterię i gotówkę na sumę 7 mln mk
  6. Warszawa: na lokal Związku Drobnych Kupców Chrześcijańskich (ul. Grzybowska 57) napadło 5 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Zrabowali 100000 mk
  7. Żyrardów: na dom Joska Friedmana napadło 3 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów, domownicy wszczęli alarm, napastnicy zbiegli
  8. wieś Nowe Marki (pow. sochaczewski): na jeden z domów napadło 5 zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Zaalarmowana wieś ruszyła na pomoc i bandyci po oddaniu kilka strzałów zbiegli
  9. wieś Guzew (pow. gostyński): chłopi zamordowali 2 bandytów, którzy napadli na wieś (zabitymi byli: Walenty Walczak, Stefan Fijałkowski synowie bogatych chłopów z Żychlina – pow. kutnowski).

Działania tych grup przestępczych poddał analizie nadkomisarz Kurnatowski. Charakterystyczne w tych napadach było to, że opracowane były w szczegółach. Bandyci świetnie orientowali się w rozplanowaniu domów, zwyczajach mieszkańców, miejscach ukrycia kosztowności i gotówki. Byli zdecydowani, wiązali mieszkańców i opuszczając miejsce rabunku zabraniali przez najbliższy czas zawiadamiać stróżów prawa. Działali błyskawicznie, z wojskowa precyzją. Napad trwał z reguły do pół godziny. Z góry mieli opracowaną drogę ucieczki, w której pomagały inne osoby. Mogło to świadczyć, że napadów dokonuje ta sama grupa przestępców.

Nadkomisarz Lucjan Kurnatowski

Inną przyczyną jest zbyt niski stan policyjnego korpusu – stwierdził komendant Sas-Hoszowski. – Warszawa posiada bowiem mniejszy kontyngent funkcjonariuszy niż za czasów okupacyjnych. Przy czym połowa stanu oderwana jest jeszcze dodatkowo od swych właściwych obowiązków, wykonując zadania administracyjne, wartownicze, konwojowe, a nawet pocztowe, doręczając awizacje skarbowe i sądowe. Dodał jeszcze, że fatalnie na sprawności korpusu odbija się też zbyt niski jego budżet, a co za tym idzie brak dostatecznych środków na uposażenie, sprzęt i szkolenie funkcjonariuszy. Stąd w policji jest duży ruch kadrowy, szwankująca często dyscyplina i braki w wyszkoleniu..

W trakcie dalszej dyskusji nad strategią zwalczania przestępczości w kraju padło wiele postulatów. M.in. postanowiono zwrócić uwagę na należyty system patrolowania. Oprócz patroli pieszych i konnych trzeba wprowadzić na wzór zagranicy specjalne patrole na rowerach oraz udoskonalone pogotowie samochodowe. Zwrócono uwagę, że należy uwolnić policję od obowiązków, które nic wspólnego z bezpieczeństwem publicznym nie mają i przekazania obowiązków wartowniczych, awizacyjnych itp. właściwym ministerstwom, a więc skarbu, bądź sprawiedliwości.

Komisarz rządu m.st. Warszawy Marian Borzęcki

Z kolei komisarz rządu Borzęcki obiecał, że miasto przeanalizuje problem “żywiołu napływowego”, nie mającego w stolicy stałego zajęcia i sposobu jego usunięcia ze stolicy.

Na koniec Sas-Hoszowski zapowiedział zastosowanie szeregu środków, zmierzających do przeszkolenia nowicjuszy, celem dostarczenia fachowych pracowników dla policji śledczej.

Około godziny 13.00 spotkanie w ministerstwie się zakończyło. Wszyscy uczestnicy wrócili do swoich obowiązków w optymistycznych nastrojach. Nic nie zapowiadało tragedii, która wstrząsnęła krajem i Policją Państwową.

*****

W tym czasie gdy odbywała się narada u dyrektora Urbanowicza do wyjazdu na teren Skolimowa, oddalonego od ministerialnego gabinetu o 22 km, szykowała się grupa Góralskiego.

Po południu była już na miejscu …

CDN…

Może ci się także spodobać...