Nasz Oxford. Początki Liceum Ogólnokształcącego w Skolimowie

„Nasz Oxford” – tak o swojej dawnej szkole mówią dziś niektórzy absolwenci Liceum Ogólnokształcącego w Skolimowie. Określenie to nawiązuje nie tylko do wyglądu ostatniej siedziby szkoły, ale i do jej niezwykłych początków.

Historia liceum rozpoczęła się przed wojną na warszawskim Mokotowie. W drugiej połowie lat 30. XX w. do budynku pofabrycznego przy dzisiejszej ul. Rakowieckiej 23 zostało przeniesione VI Państwowe Gimnazjum i Liceum Męskie im. Tadeusza Reytana. Pod koniec 1939 roku niemieckie władze okupacyjne zmusiły szkołę do przeprowadzki na ul. Puławską 113 do budynku zajmowanego przez Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze i Liceum Męskie Władysława Giżyckiego. W związku z ograniczeniami, dotyczącymi funkcjonowania polskiego szkolnictwa średniego, obie placówki scalono i przekształcono w Szkołę Ogrodniczą I stopnia. Jej dyrektorem został Stanisław Ostrowski. Jednocześnie prowadzono tajne komplety pod kierownictwem Henryka Radeckiego, przejściowo uzupełniane zajęciami na jawnych Kursach Przygotowawczych. Po upadku Powstania Warszawskiego rozproszeni nauczyciele kontynuowali tajne nauczanie. Zajęcia organizowano w prywatnych domach – m.in. w Głoskowie, Konstancinie i Skolimowie.

 
Zeszyt szkolny z 1943 r. reytaniaka Zbigniewa Należytego. Fot. Przemysław Boguszewski

W lutym 1945 roku nastąpiła reaktywacja „Reytana”. Początkowo zajęcia odbywały się w konstancińskiej willi „Ustronie” (przy dzisiejszej ul. Skargi 7). Następnie zostały przeniesione do obszerniejszej willi „Julisin” na Królewskiej Górze (przy dzisiejszej ul. Żółkiewskiego 31). Kilka miesięcy później przystąpiono do prac porządkowych zdewastowanej siedziby przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Pierwsze lekcje rozpoczęły się tu we wrześniu 1945 roku. Wieloletnia mieszkanka Mokotowa i reytanianka, pani Ewa Vogtman-Budny podkreśla, że reaktywowana szkoła była koedukacyjna. W części budynku znalazło gościnę odtworzone Gimnazjum Żeńskie im. Narcyzy Żmichowskiej. Zarówno w Konstancinie, jak i w Warszawie wiele uczennic i uczniów miało za sobą konspiracyjną przeszłość (najczęściej w Armii Krajowej). Nieżyjący już pan Andrzej Wyrzykowski w 1988 roku wspominał: „Warszawa wolna, w Konstancinie wojska polskie i radzieckie. (…) Wówczas to powstała z naszych połączonych kompletów najdziwniejsza szkoła pod oficjalną nazwą: Państwowe Gimnazjum i Liceum im. T. Reytana – Filia Skolimów-Konstancin. Byliśmy oddziałem warszawskiego Reytana z ul. Rakowieckiej pod dyrekcją prof. Ostrowskiego, który, jak mógł, tak „ojcował” zarówno szkole warszawskiej, jak i konstancińskiej”.

Willa „Zagłobin” w Skolimowie. Fot. Przemysław Boguszewski

W połowie 1947 roku filia „Reytana” przeniosła się do pokościelnego budynku przy dzisiejszej ul. Słowackiego 8 i usamodzielniła się, uzyskując nazwę „Państwowe Gimnazjum i Liceum w Skolimowie”. W wyniku reformy szkolnictwa średniego w 1948 roku gimnazjum zostały zlikwidowane. Placówka została przekształcona w Państwową Szkołę Ogólnokształcącą Stopnia Podstawowego i Licealnego, a w 1952 r. – w Państwowe Liceum Ogólnokształcące. Przed wojną w neogotyckim budynku szkoły (zwanym „Księżówką”) znajdował się dom formacyjno-wypoczynkowy dla kleryków i wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie. Ozdobę wnętrz stanowiła dawna kaplica ze smukłymi kolumnami, w której odbywały się apele, koncerty i uroczystości szkolne. Służyła także za miejsce wielogodzinnych narad aktywu Związku Młodzieży Polskiej (propagandowej przybudówki PZPR). Na terenie wokół budynku urządzono dwa boiska do siatkówki i koszykówki, alejkę do biegania i lodowisko, a pod koniec lat 60. także strzelnicę sportową. Nad brzegiem Jeziorki znajdował się warsztat, w którym prowadzono zajęcia techniczne. W sadzie od strony dzisiejszej ul. Chyliczkowskiej założono szkolny ogródek. Szybki rozwój szkoły sprawił, że zajęto także pobliską willę „Zagłobin” (przy dzisiejszej ul. Sułkowskiego 1). W piwnicy znajdowała się kuchnia, na parterze – sala gimnastyczna i biblioteka.  Na piętrze mieszkał dyrektor i dwaj nauczyciele.

Trzon kadry pedagogicznej tworzyli przedwojenni profesorowie Gimnazjum i Liceum im. Reytana, m.in. historyk Stefan Gruszecki, matematyk Piotr Rydzewski, polonistka Serafina Frydrych, łacinnik Andrzej Warnt. W 1949 roku dyrektorem szkoły został nauczyciel łaciny Jan Wołoszczuk – człowiek kontrowersyjny, o zdecydowanie lewicowych poglądach, znany jednak z dużej sumienności i wymagań wobec uczniów. Jeden ze szkolnych urwisów, pan Tadeusz Koss, z sentymentem powracał do zajęć z dyrektorem: „Koss! Natychmiast wyjdź za drzwi, bo już nie mogę patrzeć na twoją bezczelną twarz! Ale nigdzie nie odchodź, bo będę cię z tej lekcji przepytywał.”

Budynek szkolny w Skolimowie po rozbudowie. Fot. Przemysław Boguszewski

W pierwszej połowie lat 50. do szkoły trafiły młode nauczycielki z nakazu pracy, m.in. biologiczka Aleksandra Wojnowska (po ślubie Markuszewska) i wuefistka Alicja Należyta. Były niewiele starsze od uczniów nadrabiających okupacyjne zaległości, co pociągało za sobą zrozumiałe konsekwencje. Pani Profesorko, przecież połowa chłopaków z kilku roczników wodziło za panią oczami lub się wręcz kochało – wspomina po latach pan Jacenty Lipień z Klarysewa. Ale bywało też i odwrotnie. Paniom z grona pedagogicznego także podobali się uczniowie – dodaje jego koleżanka. Po 1952 r. wzajemne „wodzenie za sobą oczami” zakończyło się ślubem nauczyciela fizyki Zbigniewa Einhorna z jedną z niedawnych maturzystek. Wśród młodszych stażem pedagogów była osoba z tragiczną przeszłością – nauczycielka języka polskiego Lucyna Nowicka. Jedna z dawnych uczennic zapamiętała, że z wyglądu przypominała porcelanową lalkę. Była wycofana, mało kontaktowa, z charakterystycznym przykurczem lewej dłoni. Zaledwie kilka osób wiedziało, że Nowicka była więźniarką niemieckiego obozu koncentracyjnego, ofiarą nieludzkich eksperymentów pseudomedycznych.

Po śmierci Bolesława Bieruta w 1956 roku dyrekcja nagle straciła rozeznanie w kwestiach ideologiczno-programowych. Wtedy to nasz historyk profesor Stefan Gruszecki zaczął jeździć do komitetu powiatowego partii w Piasecznie po „instrukcje” jak uczyć. (…) W takich to okolicznościach zdawaliśmy egzaminy maturalne – relacjonuje pan Lipień.

Harcerki i harcerze z 18. Drużyny Harcerskiej (żeńskiej) i 66. Wodnej Drużyny Harcerskiej przed „Księżówką”. Z przodu pierwszy od prawej drużynowy hm. Jacek Puchnowski, czwarta od prawej prof. Alicja Należyta. W drugim rzędzie pierwszy od prawej prof. Adam Krzyżanowski. Z tyłu u góry pani Mejer z komitetu rodzicielskiego. Po jej lewej stronie dh. Bożena Orzechowska. Fotografia z 1962 lub 1963 r. udostępniona przez pana Jana Szewczyka; autor nieznany.

Liceum istniało do 1977 r., ale do dziś trwa w pamięci i wspomnieniach wielu absolwentek i absolwentów. Od blisko 30 lat odbywają się zjazdy kolejnych roczników z okazji okrągłych rocznic zdania matury, zazwyczaj z udziałem dawnych nauczycieli i odwiedzinami murów starej „budy”.


Artykuł powstał dzięki cennym wspomnieniom i korektom mojej Mamy Alicji Boguszewskiej (z domu Należytej) – nauczycielki Liceum w Skolimowie w latach 1954-1965. Dziękuję pani Bożenie Szatkowskiej (z domu Orzechowskiej) za opis fotografii harcerek i harcerzy.

Pierwotna wersja artykułu ukazała się w nr 2 (33) z 2016 r. Magazynu Bibliotek Mokotowskich „Sowa Mokotowa”.

One thought on “Nasz Oxford. Początki Liceum Ogólnokształcącego w Skolimowie

  1. Mój starszy brat Jacek (rocznik 1946), jak wielu jego kolegów i koleżanek, był absolwentem tego liceum i członkiem 66 WDH.
    Pamiętam, że do szkoły chodzili skrótem miedzy Hugonówką a Jeziorką.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *