1978, zdjęcie zalewowych terenów w Jeziornie i starego koryta rzeki, gdzie planowano wówczas zalew
Ponoć nadchodzą powoli jesienne chłody, ale w minione letnie dni dało się zauważyć tęsknotę za zbiornikiem wodnym na terenie Konstancina-Jeziorny, czy też zalewem, którego możemy pozazdrościć choćby położonym ledwie godzinę drogi Kozienicom. Dziś więc nieco o zbiorniku retencyjnym, który wszak istniał w Jeziornie w przeszłości, zaś teraz jest już zapomniany, podobnie jak zalew, który planowano w PRL wybudować w tych stronach.

Niegdyś Jeziorka rozlewała się chaotycznie i w sposób niekontrolowany, pomiędzy wsiami Jeziorna Królewska a młynem oborskim, gdzie istniała wieś zwana jako Nadjeziorna, Przyjeziorna, która z czasem zyskała miano Jeziorny Oborskiej. Młyn położony był mniej więcej w miejscu obecnej Starej Papierni. Pod koniec XVI wieku Oborscy zmienili przebieg rzeki sypiąc wał wiodący od młyna, dzięki czemu spiętrzyli wodę jednocześnie, tworząc przepust, który przepuszczał drugą nitkę Jeziorki w kierunku Jeziorny Królewskiej.

Najstarszą mapę z tego rejonu mamy z 1730 roku, wówczas zalew już istniał. Obecnie nazywany jest Świętym Janem, choć nazwa ta nie pojawia się w żadnych dokumentach. Pochodzi zapewne od Nepomuka, ustawionego tu w XVIII wieku, czego przyczyny zaginęły bezpowrotnie w mgle przeszłości. Warto jednak zwrócić uwagę, że zalew w tym okresie jest dużo większy, obejmując wówczas rejon przylegający do parku. W XIX wieku stworzono bowiem zbiornik, który zwany w dokumentach „rezerwuarem na wodę”, położony między wsią Jeziorna Królewska a rzeką. W jego połowie zaczęto sypać groblę, która z czasem miała przekształcić się w wał., zalew mocno zmniejszono, a rzekę skierowano nowym torem, odsuwając od wsi Jeziorna Królewska. Koryto znaleźć się miało w miejscu zbliżonym do obecnego, z czasem o dawnych podziałach zapomniano . Jeśli popatrzymy na mapy z XIX wieku widzimy wyraźnie istniejące tu rozlewisko.

Gdzie więc zniknął zalew i co się stało? Cóż, Jeziornie mówiąc kolokwialnie, przydarzył się Konstancin, bowiem zalew funkcjonował jeszcze pod koniec XIX wieku, będąc zbiornikiem umożliwiającym pracę zarówno „szmaciarni”, jak i dostarczającym czystą wodę do Papierni w Mirkowie wybudowanym tutaj kanałem. Nagle woda stała się zanieczyszczona. Bowiem budując letnisko uregulowano płynącą przez park rzekę Wierzbną, czyli obecną Małą. Jednocześnie wyprowadzono do niej rurę ściekową na granicy obecnego parku, bowiem letnisko Konstancin wyposażone było w nowomodną kanalizację, a trzeba było gdzieś odprowadzać to, co nią spływało. Na pewno nie do krystalicznej czystej Jeziorki, gdzie kąpali się letnicy, rozwiązaniem okazało się wpuszczenie rury do rzeczki Wierzbnej na wysokości obecnego placu zabaw przy ulicy Matejki, która zasiliła rezerwuar.

Jak łatwo się domyślić właściciele papierni nie byli zadowoleni, gdy krystalicznie czysta dotąd woda zmieniła swą jakość, przyczyniając się gwałtownie do zakłócenia procesu produkcyjnego. W porozumieniu z zarządem letniska wypracowano więc kompromisowe rozwiązanie, przekopując kanał wyprowadzający w linii prostej rzeczkę Wierzbną do Jeziorki, co pozwoliło na filtrację produkcji letniska. Skutkiem było jednak zaprzestanie zasilania rezerwuaru wodą i przekształcenie go w stopniowo w łąkę, a potem w bagno.

Dalsze prace miały miejsce już w latach pięćdziesiątych. Budując imberfal odcięto w zasadzie je całkiem od rzeki, rzeczkę Małą przekierowano do kanału dawnego koryta Jeziorki, które obecnie stanowi oczko wodne, jednocześnie most na przedłużeniu ulicy Elektrycznej zastąpiono groblą, co sprawiło, że Jeziorka zaprzestała się rozlewać pod Jeziorną, jak miała w zwyczaju co roku.

I tak oto Jeziorna straciła swój zalew, bowiem teren zmienił się powoli w bagno. W jednej jego części wybudowano mostki, druga kilka lat temu na krótki okres powróciła do dawnej świetności, gdy wskutek zalania syfonu odprowadzającego przez długie miesiące utrzymywała się tu woda, jednak ludzka działalność doprowadziła do wykopania w wale dziury, która wodę odprowadziła z dawnego zbiornika retencyjnego.
Warto wspomnieć, iż w tym miejscu w latach 70. Planowany był zalew. Pozwolę sobie nie pisać szczegółowo o tym projekcie, bowiem Adam Zyszczyk zapowiada tekst na ten temat, więc dam mu szansę aby go popełnił. Niestety do jego realizacji nie doszło, czego pozostaje żałować, bo w obecnych czasach opadającej wody, taki zbiornik byłby jak znalazł. Wydaje się, że dzisiaj jego realizacja byłaby zupełnie niemożliwa, z uwagi na konieczność uzyskania rozmaitych studiów oddziaływania i uwarunkowań środowiskowych. Wydaje się jednak, że w dalszej perspektywie nasilającej się suszy i opadania wody w lokalnych starorzeczach oraz wysychających rzeczkach warto pomyśleć o takim rozwiązaniu, bo prędzej czy później może stać się ono koniecznością.

Jako ciekawostkę na zakończenie podrzucę jeszcze jeden niezrealizowany plan z okresu PRL. Tuż po wojnie planowano inny zalew, między Powsinem a Bielawą, gdzie planowano rozlać wodę z Wisły i Wilanówki, wśród rozlewisk Jeziorki. Ostatecznie do jego realizacji także nie doszło, bowiem przekopano ujście Jeziorki do Wisły i wzdłuż niej usypano wały, rozwiązując w ten sposób kwestię tutejszych powodzi.

Redaktor naczelny portalu, z wykształcenia historyk, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Rodzinnie związany od wielu pokoleń z Nadwiślańskim Urzeczem, badacz regionu i dziejów lokalnych, autor publikacji oraz artykułów w tym zakresie.
