Kto z Państwa, spoglądając na niepozorny budynek przy rondzie nieopodal Starej Papierni, domyśla się, jaka jest jego historia? Ta budowla, położona niegdyś we wsi Jeziorna Oborska, mieściła sławną w okresie międzywojennym karczmę Konstantego Kazimierza Mrozowskiego (1876–1944), odgrywającą ważną rolę w życiu towarzyskim i obyczajowym robotników papierni. Zbierali się tam najczęściej w sobotnie wieczory; jak wspominał Zdzisław Kaliciński, były wtedy tańce, śpiewy i gra na mandolinie. Goście u Mroza zamawiali alembik Genelego albo okowitę Baczewskiego, kilka butelek piwa Haberbuscha, lemoniadę, no i jedzenie. Najpierw zimne kiełbasy i boczki, potem specjalność Mrozowskich – odsmażaną kaszankę z kapustą i ziemniakami. Budynek wzniesiono w 1900 roku, a w 1914 roku przyszło tam na świat siódme dziecko Konstantego i Michaliny z Abramskich (1874–1969). Mowa o Włodzimierzu, urodzonym 22 stycznia 1915 r., który został polskim pilotem wojskowym, walczącym podczas II wojny światowej w szeregach Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. W rodzinie Mrozowskich nie brakowało zresztą interesujących postaci. Starszy brat Włodzimierza, Wacław Mrozowski (1902–1964), był cenionym warszawskim księgarzem i antykwariuszem. Drugi z braci, Roman Mrozowski (1908–1972), uczestniczył w powstaniu warszawskim, pełniąc funkcję dowódcy plutonu w batalionie „Krawiec”.

Włodzimierz ukończył w 1927 r. siedmioklasową Państwową Szkołę Powszechną w Jeziornie, a następnie kontynuował naukę w Szkole Handlowej Zgromadzenia Kupców miasta Warszawy. W latach 1931–1934 pracował jako księgowy i sprzedawca w warszawskiej hurtowni papierniczej. Po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej w lotnictwie został komiwojażerem w fabryce czekolady Fuchs. Ożenił się z Ireną Wróbel. We wrześniu 1939 r. został zmobilizowany jako mechanik do 113. Eskadry Myśliwskiej Brygady Pościgowej. Po zakończeniu kampanii polskiej uczestniczył w ewakuacji grupy oficerów, pełniąc funkcję kierowcy. Przez Rumunię, Węgry, Jugosławię i Włochy dotarł do Francji, przekraczając jej granicę w Mentonie 17 listopada 1939 r. Przebywał tam w Stacji Zbornej Lotnictwa Polskiego i był przewidywany do służby w planowanym polskim dywizjonie obserwacyjnym, czyli rozpoznawczym.
Po upadku Francji ewakuował się do Wielkiej Brytanii. Do Liverpoolu przybył 21 czerwca 1940 r., po czym trafił do polskiego obozu lotniczego w Kirkham, a następnie do jednostki szkolenia operacyjnego 17 OTU w Upwood. W Polskich Siłach Powietrznych otrzymał numer służbowy 784855. 22 maja 1941 r. został przydzielony do 307. Dywizjonu Myśliwskiego Nocnego w Exeterze. Zgłosił chęć szkolenia w pilotażu i rozpoczął drogę do uzyskania kwalifikacji pilota. Od 20 września do 28 listopada 1941 r. odbywał kurs przygotowawczy w Dywizjonie Wyszkolenia Wstępnego Polskich Sił Powietrznych przy 12 Initial Training Wing RAF w St Andrews w Szkocji. W styczniu 1942 r. rozpoczął szkolenie w 15. Szkole Pilotażu Początkowego RAF, a następnie, od lipca do grudnia tego roku, kształcił się w 16. Szkole Pilotażu Podstawowego PSP w Newton. 2 grudnia 1942 r. ukończył kurs pilotażu i uzyskał tytuł oraz znak pilota.

Przez pierwsze trzy kwartały 1943 r. zdobywał praktykę jako pilot w 2. Szkole Strzelców Pokładowych (2 Air Gunners School) w Dalcross. Od września do grudnia 1943 r. przechodził szkolenie myśliwskie w Polskiej Szkole Myśliwskiej przy 61 OTU. Po jego ukończeniu został przydzielony do 306. Dywizjonu Myśliwskiego „Toruńskiego”, w którym miał wziąć udział w dalszych działaniach bojowych. 20 czerwca 1944 r.*, podczas patrolu myśliwskiego nad Francją, jego North American Mustang III o numerze seryjnym FZ144 i oznaczeniu taktycznym UZ-F został zestrzelony przez ogień artylerii przeciwlotniczej w pobliżu Châteaudun. Mrozowski zdołał opuścić maszynę na spadochronie. Zachowała się jego relacja z tamtych wydarzeń:
Wystartowałem z lotniska Coolham 21 czerwca około 19:30, aby zapewnić osłonę myśliwską 8 Mustangom, które bombardowały stację rozrządową na północny zachód od Paryża. Wykonaliśmy zadanie. Zakręciliśmy na południowy zachód wokół rejonu Châteaudun. Zauważyłem błysk artylerii przeciwlotniczej z pobliskiego lotniska. Poszedłem ślizgiem w stronę tych wybuchów. Musiałem tym ślizgiem wejść bezpośrednio w jeden z nich, bo zaraz potem zorientowałem się, że samolot wpadł w prawy korkociąg, a kabina wypełniła się oparami glikolu, do tego stopnia, że nie byłem w stanie odczytać przyrządów. Zdołałem wyskoczyć ze spadochronem, kiedy samolot był w korkociągu. Było to [na wysokości] około 1000 stóp. Przed wyskoczeniem zawołałem [przez radio], że wysiadam. Wylądowałem bezpiecznie w przybliżeniu w W 0595 o godz. 21:00. Skierowałem się prosto do lasu, zabierając swój spadochron, uprząż, kamizelkę ratunkową i ponton ratunkowy. Ukryłem je w rowie i przykryłem listowiem. Ze swojej kryjówki widziałem szukających mnie Niemców na motocyklach; do drogi było niecałe 100 jardów. Po zapadnięciu zmroku skierowałem się na północny zachód według swojego kompasu, idąc całą noc aż do świtu, kiedy ukryłem się do zmierzchu. Moje postępy były powolne, ponieważ wielokrotnie musiałem się chować przed przejeżdżającymi pojazdami. Wędrowałem w ten sposób trzy dni i cztery noce. Dopiero wczesnym rankiem 25 czerwca podszedłem do gospodarstwa w La Poterie-au-Perche. Dostałem dobre śniadanie i cywilne ubranie. Od tego miejsca zorganizowano mi podróż. Człowiek, który dał mi cywilne ubranie i opatrzył mi rany w La Poterie-au-Perche, to pan Bonjean, ewakuowany z Paryża. W jego domu spotkałem innego Francuza, nazwiskiem Paul Lemarechal, zamieszkałego w Percy-en-Auge, [w gminie] Mézidon. Tego samego dnia (25 czerwca) zdecydował zabrać mnie do swojego domu. Mieliśmy jeden rower dla nas dwóch, więc przez godzinę on jechał, a ja szedłem, a potem na odwrót. W naszej podróży spotkaliśmy francuskiego oficera, nazwiskiem kpt. Gibbon, który był szefem Standard Oil Company w L’Aigle. Udaliśmy się do jego domu w L’Aigle, ale zostaliśmy tam tylko przez krótki czas i udaliśmy się w dalszą drogę. Noc spędziliśmy w małym gospodarstwie, nie pamiętam teraz nazwy miejscowości. Bardzo wczesnym rankiem kontynuowaliśmy podróż do domu Paula Lemarechala, przechodząc przez Gacé, Vimoutiers, Livarot, aż dotarliśmy do Percy-en-Auge. Zostałem u Paula Lemarechala przez blisko miesiąc. W tym czasie, kiedy u niego mieszkałem, pracowałem w gospodarstwie i wyuczyłem się na szewca. Naprawiłem około 120 par butów. Pewnego dnia przyszedł do mnie pan Paul Mahlerbe, o ile wiem jego prawdziwe nazwisko brzmiało Jacques Springfield (?), i zasugerował, żebym udał się z nim i u niego zamieszkał. Mieszkał u pana Regnouf w Courville, [w gminie] St Martin-de-Fresnay. Rankiem 24 lipca nadleciała duża formacja [Latających] Fortec i zbombardowała Percy-en-Auge bombami odłamkowymi. Ich celem było zgrupowanie wojsk, ale w nalocie zginęła pani Lemarechal, jej córka została ciężko ranna, a ich dom został częściowo zniszczony. Ja byłem w tym czasie w domu, a one dwie ruszyły do schronu. 28 lipca udałem się do St Pierre-sur-Dives, spotkałem ojca Paula Mahlerbe i samego Paula. Po mniej więcej godzinie wyruszyliśmy na rowerach do Courville i tam zatrzymaliśmy się u pana Regnouf na jego fermie mlecznej. Do 10 sierpnia wszystko było dobrze. Tego dnia Rene i Jeanne wracali z pola wozem siana, [kiedy] nagle znurkowały dwa Spitfire’y i ostrzelały je z działek. Syn zginął, a córka została ciężko ranna. Byłem tym bardzo przybity, ale stosunek pana Regnouf do mnie nie uległ zmianie pomimo tej okropnej tragedii. 19 sierpnia pan Regnouf zabrał mnie do St Martin-de-Fresnay, gdzie były już brytyjskie patrole. Przekazano mnie 7. Dywizji Pancernej, skąd zostałem zabrany samochodem pancernym przez jakiegoś pułkownika około pięciu mil dalej. Nazajutrz zostałem odtransportowany do 84. Grupy.

Zgodnie z procedurami lotnictwa sojuszniczego, po powrocie na aliancką stronę frontu opisał swoje przeżycia oficerowi MI9. W listopadzie 1944 r. powrócił do 306. Dywizjonu Myśliwskiego i służył w nim do maja 1946 r. Po rozwiązaniu Polskich Sił Powietrznych nie zdecydował się na powrót do Polski i pozostał na emigracji. Podjął działalność gospodarczą, prowadząc warsztat samochodowy wspólnie z Józefem Polczyńskim, swoim wojennym kolegą i również pilotem 306. Dywizjonu. Mrozowski próbował sprowadzić do Wielkiej Brytanii żonę, Irenę, pozostającą w Polsce, jednak starania te zakończyły się niepowodzeniem. W listopadzie 1949 r. uzyskała ona zaocznie rozwód. Z czasem obaj wspólnicy związali się z siostrami O’Callaghan. Włodzimierz poślubił starszą z nich, Mary Veronicę, a Józef Polczyński – młodszą, Joan. 23 czerwca 1954 r. Włodzimierz Mrozowski wraz z żoną odpłynął z Southampton do Nowego Jorku, zamierzając osiedlić się w Toronto w Kanadzie. Dalsze szczegóły jego życia pozostają nieznane; wiadomo, że zmarł w Kanadzie. Za swoją służbę wojenną został odznaczony dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Odznaką Honorową za Rany i Kontuzje oraz Medalem Lotniczym. Jego biografia jest przykładem drogi, jaką przeszło wielu polskich lotników: od służby w przedwojennym lotnictwie, przez ewakuację po klęsce 1939 r., szkolenie i walkę na Zachodzie, aż po powojenną emigrację.
Historia Włodzimierza Mrozowskiego jest zarazem częścią dziejów Jeziorny. Syn miejscowego właściciela piwiarni, wychowany w cieniu fabryki papieru, został pilotem Polskich Sił Powietrznych i walczył o wyzwolenie okupowanej Europy.
Źródła i literatura
- Wojciech Zmyślony, opracowanie dotyczące strat 306. Dywizjonu Myśliwskiego „Toruńskiego”, w tym okoliczności zestrzelenia samolotu Włodzimierza Mrozowskiego: https://www.polishairforce.pl/dyw306straty.html
- Olgierd Cumft, Hubert Kazimierz Kujawa, Księga lotników polskich 1939–1946, Wydawnictwo MON, Warszawa 1989.
- Wojciech Matusiak, 306 Dywizjon Myśliwski Toruński, Bellona, Warszawa 2004.
- „GAPA” nr 30/2019 – relacja Mrozowskiego.
Wykorzystano materiały przygotowane przez Roberta Gretzyngiera wspólnie z P. Komosą i Dawidem Miszkiewiczem na wystawę w 2021 r. z okazji Pikniku Lotniczego w Konstancinie-Jeziornie.
*w materiałach dotyczących zestrzelenia występuje rozbieżność dat – wykaz strat dywizjonu wskazuje 20 czerwca 1944 r., natomiast we wspomnieniach Mrozowski podaje 21 czerwca 1944 r. Ponadto w Andrew Mielnik Memorial Archive – Polish Air Force Personnel 1939–1947 na podstawie akt osobowych Mrozowskiego podawana jest data urodzenia 2 czerwca 1914 r. Nie sposób stwierdzić czy to pomyłka, czy też Mrozowski taką datę podał.

Redaktor naczelny portalu, z wykształcenia historyk, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Rodzinnie związany od wielu pokoleń z Nadwiślańskim Urzeczem, badacz regionu i dziejów lokalnych, autor publikacji oraz artykułów w tym zakresie.
