Co prawda zamysłem mym w opowieściach o dawnym Mazowszu jest sięganie do czasów jego średniowiecznej niezależności, bo naszej percepcji umyka fakt, iż przez wiele lat częścią Polski dzielnica nie była, lecz dziś uczynimy wyjątek. Ci, którzy zaglądają na profil facebookowy, wiedzą, że wraz z nowymi artykułami przywoływane są dawne, a my odbywamy swego rodzaju podróż. Dotarłszy zaś na Mazowsze czerskie, słów kilka na temat, o którym od dawna chciałem napisać. Otóż właśnie na Mazowszu, a dokładnie na Urzeczu, znajdują się korzenie polskiej etnografii.
O Oskarze Kolbergu (1813-90) słyszał w zasadzie każdy, choć gorzej już ze znajomością jego życia i podjętego dzieła. Bywa zwany ojcem polskiej etnografii. W 1839 roku w okolicach Warszawy po raz pierwszy zapisywał ze słuchu melodie ludowe. Początkowo publikował je z własnym akompaniamentem fortepianowym, lecz z czasem skupił się na dokumentowaniu i badaniu folkloru. Efektem tych prac były m.in. „Pieśni ludu polskiego” (1857) oraz opracowany w 1865 roku program kompleksowych badań etnograficznych, którego efektem były publikowane począwszy od tego roku kolejne tomy pracy „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce”. To on podzielił tam trafnie Mazowsze na trzy części „pod względem historii i charakteru”, do których nazw się odwołuje w tych tekstach. Jest więc Mazowsze Stare, historycznie najstarsze, Polne, położone na południe od Wisły, i Leśne, na wschód od Narwi, graniczące z Podlasiem. A urodził się Kolberg na Mazowszu właśnie, w Przysusze, jako syn przybysza z Prus, który pojawił się tu na przełomie XVIII i XIX wieku. Tamże jest jego muzeum, choć umyka, że mieszkał na Mazowszu 57 lat swego życia i wędrował początkowo by je poznać w okolicach Warszawy. I tu wędrowanie zmieniło się w coś więcej.

Pisał w swym dziele o Urzeczu dr Łukasz Maurycy Stanaszek, że mikroregion Kolberg zauważył, był świadom jego istnienia, ale go nie opisał. Śmiem twierdzić, że stało się tak dlatego, że były to początki jego wędrówek, jeszcze bez planu, ale za to z pasją. Pierwsze wyprawy Kolberga prowadziły do Wilanowa, Powsina i okolicznych wsi. Właśnie w Wilanowie w 1839 r. młody muzyk dokonał swojego pierwszego większego „połowu” pieśni ludowych. Badacze jego biografii uważają ten moment za początek właściwej działalności Kolberga na polu etnografii. Sam Kolberg pisał później, że do poszukiwań skłoniły go zasłyszane za miastem „oryginalne odgłosy piszczałek, skrzypeczek i katarynek”. Początkowo interesowała go przede wszystkim muzyka. Wkrótce jednak zaczął zapisywać także teksty pieśni, a później zwyczaje, obrzędy, wierzenia i codzienne życie mieszkańców wsi. Do 1840 r. zebrał ich już prawie 600.
Najważniejszą z pierwszych wypraw była podróż do Czerska w Zielone Świątki 1841 r. Kolberg wyruszył tam pieszo wraz z przyjaciółmi, m.in. Józefem Konopką. Podzielili między siebie pracę. Kolberg, jako muzyk, zapisywał melodie, natomiast Konopka przede wszystkim teksty pieśni. Zachował się fragment ich wspólnego dorobku – rękopis Konopki zatytułowany „Pieśni ludu z okolic Czerska, Piaseczna”. Rok później Kolberg przypominał przyjacielowi o „naszym zbiorku czerskim”. Niestety, własne zapisy melodii Kolberga z tej wyprawy nie zachowały się. Nie znamy dokładnej trasy ich wędrówki, choć trwała ona cztery dni. Bazując jednak na zainteresowaniach i opublikowanych później zapisach, możemy domniemywać, że ruszyli z Wilanowa na południe. Tam gdzie Powsin, Bielawa, Jeziorna, Obory, Słomczyn, Obory, Brześce. Starym szlakiem do Czerska. I dalej ziemia czerska.

Wyprawa do Czerska miała także nieoczekiwany epizod. Był to czas nasilonej działalności Towarzystwa Demokratycznego Polskiego (TDP), największej organizacji politycznej Wielkiej Emigracji, powstałej w Paryżu w 1832 r. Utrzymywało kontakty z konspiracją w kraju za pośrednictwem tajnych emisariuszy. Działalność emisariuszy była znana władzom rosyjskim, które wiedziały o kontaktach emigracji z konspiratorami, prowadziły obserwację i aresztowania, ale nie znały wszystkich osób, tras i miejsc kontaktów. Zagrożeniem był program uwłaszczenia chłopów, a władze rosyjskie siłą rzeczy współpracowały w tym zakresie z właścicielami ziemskimi, którzy byli w tym czasie przedstawicielami administracji rosyjskiej w terenie. Z tego okresu zachowały się „sekretne” instrukcje dla wójta ówczesnej gminy Obory, którym był hrabia Kasper Potulicki. Jego zadaniem było pilnowanie, czy w okolicy nie pojawiają się wysłannicy głoszący takie właśnie poglądy. A w 1841 r. emisariusze TDP działali właśnie w Królestwie Polskim, rozpoznając stan krajowej konspiracji i próbując odbudowywać jej sieć. Włościan zadaniowano, by zwracali uwagę na podejrzane osoby. Kolberg po latach wspominał tamto wydarzenie następująco: „…bo bojaźliwi chłopi, nieufni i podejrzliwi na każdym kroku, gotowi byli nieznajomych sobie apostołów chwytać i odstawiać do powiatu jako «missariuszów» narodowego rządu. Doświadczyłem tego w r. 1841 robiąc z Konopką wycieczkę do Czerska, gdzie oswobodzenie z ich rąk winni jedynie byliśmy rozumnej interwencji wójta miejscowej gminy”. Niestety nie wiemy dokładnie, w której miejscowości to nastąpiło.
Niektórzy badacze przyjmowali wersję, że właśnie podczas tej wyprawy do Czerska Kolberg doznał „etnograficznego” olśnienia. Wydaje się, że rozpoczęło się ono już wcześniej, ale pasja rozwinęła się właśnie na Urzeczu. Natomiast, co ciekawe, wydaje się, że na samym zalewowym Urzeczu Kolberg nie był. W jego dziełach zachowały się utwory muzyczne spisane w Powsinie, Bielawie, Jeziornie, Skolimowie, Oborach i Słomczynie, przy czym notowane były być może w rozmaitych latach. Miejscowości te pozwalają nam odtworzyć trasę jego wędrówek, ale też wskazują, że trzymał się głównych dróg, nie zapuścił się zaś na obszar powodzi, trudno dostępny, gdzie kryły się Gassy, Opacz, Podłęcze. I zapewne zwyczaj urzeczki był silny. A szkoda. Lecz być może był to kolejny z powodów, dla których dokładniej regionu nie opisał.

Ważnym uzupełnieniem zapisów pieśni są zachowane przedstawienia mieszkańców okolic Obór. W pierwszym wydaniu „Pieśni ludu polskiego” z 1857 r. znalazła się plansza „Od Piaseczna (Obory)”, przedstawiająca mężczyznę w stroju charakterystycznym dla tego obszaru. Ilustracje do wydawnictwa wykonywano według wcześniejszych materiałów rysunkowych, m.in. Wojciecha Gersona, Antoniego Kolberga i Karola Marconiego. Szczególnie interesująca jest zachowana w Muzeum Etnograficznym im. Franciszka Kotuli w Rzeszowie akwarela Antoniego Kolberga z podpisem „Piaseczna – Obory – Warszawa”, przedstawiająca mężczyznę w stroju wilanowskim. Jest ona cennym świadectwem wyglądu mieszkańców południowych okolic Warszawy w XIX w., choć jej dokładnej daty powstania nie należy łączyć bezpośrednio z wyprawą Kolberga do Czerska w 1841 r. W połączeniu z pieśniami przypisanymi przez Kolberga do Obór daje jednak wyjątkowy, zarówno muzyczny, jak i ikonograficzny obraz kultury tej części Urzecza.
I właśnie to wszystko czyni historię Kolberga na Urzeczu tak interesującą. Z jednej strony mamy jego własne świadectwa, zachowany „zbiorek czerski” i setki zapisów pieśni. Być może dalsza kwerenda rękopisów pozwoli kiedyś dokładniej ustalić, które z pieśni z Powsina, Bielawy, Jeziorny, Słomczyna i Obór zabrzmiały przed Kolbergiem już podczas jego pierwszych wypraw, a które zapisał dopiero później. Ale pewne jest, że wyprawa pod Czersk poprzez Urzecze stała się początkiem większego przedsięwzięcia, które skutkowało początkami polskiej etnografii.
Ilustrację stanowią akwarele powstałe około połowy XIX wieku autostwa Antoni Kolberg, Karol Marconi, ze zbiorów Muzeum Etnograficznego im. F. Kotuli w Rzeszowie

Redaktor naczelny portalu, z wykształcenia historyk, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Rodzinnie związany od wielu pokoleń z Nadwiślańskim Urzeczem, badacz regionu i dziejów lokalnych, autor publikacji oraz artykułów w tym zakresie.
