Przedstawiamy rozmowę z panem Jackiem Jopowiczem, jednym ze współwłaścicieli promu Gassy–Karczew.
To nie tylko opowieść o przeprawie przez Wisłę. To opowieść o pomyśle, pracy, trudach, uporze i ludziach, którzy przez lata pomagali utrzymać to miejsce przy życiu.
Pan Jacek opowiada, jak wyglądały początki promu, skąd wziął się pomysł na jego uruchomienie, ile pracy trzeba było włożyć, żeby przygotować go do pływania, a później utrzymywać w ruchu. Mówił też o codziennych trudnościach: zbyt niskim stanie wody, konserwacji, naprawach, usterkach i pracy, która często dzieje się poza wzrokiem pasażerów. W tej historii bardzo ważni są ludzie. Ci, którzy pomagają w różny sposób. Czasem pracą, czasem dobrym słowem, czasem wsparciem wtedy, kiedy było naprawdę trudno.
Prom przestał pływać przed rokiem. W tym roku wrócił dzięki pomocy ludzi i ogromnemu zaangażowaniu tych, którym zależy, żeby ta przeprawa nadal łączyła oba brzegi Wisły.
Facebook: facebook.com/mojeurzecze
Instagram: instagram.com/mojeurzecze
YouTube:
/ @mojeurzecze
O historii istniejącej tu przeprawy w minionych latach pisaliśmy kilkukrotnie:
- Prom w Gassach – część 1 oraz część 2
- Na przeprawie w Gassach
Zachowało się także zdjęcie poprzednio działającego tu promu.

Kurator Archiwum Wspomnień, oddany idei jego tworzenia i prowadzenia..
